nieCodzienność

Ileż zła u mnie na ośce

Nie dość, że ostatnie 4 miesiące na osiedlu wszyscy mnie zaczepiają zapytać „jaka to rasa”, to jeszcze nie dają przejść z psem spokojnie, bo obrażają. Niby dzielnica starych ludzi, niby dziadki na ławeczkach w karty grają… 

Podczas spacerów staram się przemykać niezauważona między blokami. Gucia to i przecież nawet nie musi się starać. Nikomu nie zawadzamy, nikogo nie zaczepiamy. A mimo to ludziom tyle przykrych rzeczy przychodzi do głowy, by powiedzieć na głos, gdy nas mijają:

– Ty śmierdzielu, gdzie leziesz!
– Do budy! Do BUDY!

I najgorsze.

10703006_10152689614429172_723730948_o

Idę z Gucią, gorące popołudnie, my obie przymulone. Ona – półdniową drzemką, ja – 8-godzinną pracą za biurkiem. I gdzieś z oddali, jakby coraz bliżej, docierają do mnie krzyki starszego pana:

– Jak ja nienawidzę takich je*anych szurów. Zabiłbym! Zabiję, jak dorwę! Paskuda mała! Zdychaj!- wrzeszczy w naszą stronę.

Uszom nie wierzę. Odpowiedzieć? Iść się kłócić? Może facet jest pijany? Przecież dopiero (albo i JUŻ) godz. 16. W sumie od miesięcy wyobrażałam sobie, jak z satysfakcją wypróbuję na kimś swój gaz pieprzowy, skądinąd kupiony po tym, jak na tym samym osiedlu zaatakował mnie gwałciciel… Ale nic, pokazałam mu tylko faketa i odeszłam. Po co mi ta agresja, myślę, i tak tyle już zła na osiedlu się gnieździ.  Ps. Macie pozdro 300 od Guci, która jeszcze odsypia wczorajszą imprezę i gwiazdorzenie u naszych znajomych xD.

10620869_10152635358674172_1021274195_n

fot. Pikolina