Taki Lajf!

Nie lubisz zwierząt? Wybacz, jesteś podejrzany

Odkąd pamiętam, w naszym domu rodzinne stado tworzyli mama, tato, bracia i masa zwierzaków. Ta nietypowa przyjaźń rozwinęła w nas niesamowitą wrażliwość, nie tylko na cierpiące zwierzęta, ale też potrzeby innych ludzi. Mama oddawała nas nawet pod opiekę… psu. 

Brzmi śmiesznie, wiem, ale to anegdotka, którą kocham. Mieliśmy kiedyś takiego zadziornego kundelka – Bulinkę. Była mała i groźna. Gdy z młodszym bratem byliśmy zaledwie kilkulatkami, mama rozkładała na podwórku kocyk, kładła nas i z pełnym zaufaniem zostawiała na parę chwil pod okiem Bulinki. Bo ta mnie i brata traktowała jak własne dzieciaki. Uciekaliśmy z kocyka – przeciągała nas zębami z powrotem. Na podwórko wszedł ktoś obcy – rzucała się, gotowa zagryźć. Nikt nie miał prawa zbliżyć się do koca, na którym się beztrosko bawiliśmy.

IMG_8073 (Kopiowanie)

Potem pamiętam, jak mama przyniosła do domu dwa wyrzucone ledwo żywe szczeniaki. Grzybica, ropnie, rany na ranach, dwa małe nieszczęścia. Trzeba je było na przemian co drugi dzień kąpać szarym mydłem i obsypywać specjalnym lekarstwem. Wyglądały jak małe potworki, nawet weterynarz nie chciał ich dotknąć, a mama je wyleczyła. Jeden z tych psiaków żył z nami jeszcze długie lata.
Ale prawdziwy zwierzyniec mieliśmy w domu, gdy z braćmi byliśmy nastolatkami. Eleganckie meblościanki naszego pokoju od góry do dołu zapełniły się akwariami i terrariami. Rodzina myszek (prawdziwa lekcja biologii oglądana na żywo każdego dnia – od poczęcia po małe mysiątka), parka szczurków, szalone myszoskoczki, słynna Wiki i Rocky – małżeństwo świnek morskich, samolubny chomik, jakaś rybka. No i… patrzące na to wszystko ze smakiem koty: Sandra i jej syn. Przewinął się chyba jeden patyczak, był też pan królik – rudy Bunny. Bo o tym, że na podwórku biegały dwa wesołe kundelki to już nawet nie wspominam:)

male1

Wyobraźcie sobie tę sielankę, tę absolutną przyjaźń ludzi i zwierząt i raptem… jej koniec. Ja wyjeżdżam na studia – częste zmiany stancji, długie lata nigdzie nie mogłam mieć zwierzaka, choćby tej namiastki rodzinnego stada. Potem kolejny cios – mój Karlos i jego ostra alergia na sierść. Na Gucię namawiałam go tygodniami. Wyczytywałam, że pinczer miniaturowy nie gubi włosów, nie ma podsierstka, jest przyjazny dla alergików. Wszystko się pięknie złożyło, gdy moja przyjaciółka Aga z bloga Buuba miała do oddania takiego szczeniaczka. Teraz mamy małą gwiazdę i kierowniczkę w domu, stadko stało się weselsze. Na fotkach panna Gucia w bluzie ze sklepu mojej koleżanki klik!

Każdego ranka, gdy zostawiam ją, smutnie skomlącą, wychodząc do pracy, przypominają mi się słowa myśliciela:

Pies jest jedyną istotą na świecie , która bardziej kocha Ciebie niż samego siebie /J. Billings /
Nie lubisz zwierząt? Wybacz, dla mnie jesteś podejrzany.

fot. Pikolina

Ps. Wyniki konkursu Dove: wygrywają komentarze Patrycji Bikowskiej oraz Lizy – Izabeli Leszczyńskiej. Gratulujemy i prosimy zwyciężczynie o adres do wysyłki:)

IMG_8037 (Kopiowanie)

IMG_8075 (Kopiowanie)

IMG_8023 (Kopiowanie)IMG_8107 (Kopiowanie)