Zakazane tematy

Ten bloger za swoje słowa może zapłacić życiem

Cała ta zabawa w blogi, przybijanie piąteczek z popularnymi blogerami, nadzieje na kampanie i forsę? Pustka. Ale nawet na to ON prawdopodobnie nie ma już szans – Raiw Badawi z Arabii Saudyjskiej za wyrażanie opinii w sieci w każdy piątek zostaje publicznie wychłostany… 

Czy wiecie, że w tym samym czasie, gdy ja piszę post, albo nie: gdy Wy czytacie ten tekst, w pewnym saudyjskim więzieniu siedzi dotkliwie torturowany człowiek? Co tydzień w piątek pod meczet Akkasz w Dżuddzie wyprowadzają go na publiczny widok, by okrutnie wychłostać. 50 nienawistnych batów.

raiw badawi

– Raif podniósł głowę w stronę nieba, zamykając oczy i wyginając plecy. Milczał, ale można powiedzieć, że na jego twarzy i ciele jakby pisało, że jest tylko jednym, prawdziwym bólem – powiedział naoczny świadek.

Powiecie może, że takich ludzi jak on są na świecie setki. Ok. Co mnie jednak uderza? Że mowa tu o blogerze, człowieku, który tak jak ja czy Ty chciał wyrażać głośno swoje poglądy, ale który z dnia na dzień utracił za to wolność, kontakt z ukochaną i małymi dziećmi. Tylko dlatego, że świadomie odszedł od islamu, a na swoim blogu pisał, co myślał. A pisał, co jest złe w tej religii…

10939588_10153012076959172_1667844323_o (1)

Do więzienia trafił m.in. za te słowa:

Co boli mnie najbardziej jako obywatela pochodzącego z obszaru tych terrorystów … właśnie śmiałość muzułmanów w Nowym Jorku, która dociera do granic bezczelności, oni nie przyjmują żadnej uwadze tysięcy ofiar, które zginęły tego pamiętnego dnia, ani bólu ich rodzin.

Dla mnie liberalizm oznacza po prostu, żyj i pozwól żyć.

Uważają, że każdy, kto nie jest muzułmaninem, jest niewiernym. Jak możemy być takimi ludźmi i zbudować normalne stosunki z sześcioma miliardami osób, wśród czterech i pół miliona ludzi, którzy nie wierzą w islam?

bloger-wyrok

Kilka dni temu to właśnie ta wiadomość o nim w zagranicznych mediach powaliła mnie dosłownie na kolana:

„Co tydzień, w każdy piątek,  jest przywożony z więzienia na plac przed meczetem w swoim rodzinnym mieście Dżuddzie i po wieczornych modlitwach chłostany 50 razy. Za obrazę islamu w internecie bloger Raif Badawi został skazany na 10 lat więzienia, grzywnę 266 tys. USD i 1000 uderzeń batem”.

Ciosy, które otrzymuje, są tak dotkliwe, że musiał interweniować lekarz więzienny – stan Raiwa pogarsza się do tego stopnia, że może fizycznie nie wytrzymać „kolejnej rundy”. Jego żona, która z dziećmi schroniła się w Kanadzie, mówi, że w wyniku ciągle odnawianych ran na ciele i złych warunków w celi, jej mąż bardzo podupada na zdrowiu.

raif-badawi

fot. petchary.wordpress.com

Pomyślcie czasem o Raiwie. I podziękujcie sile wyższej. Że tak beztrosko, rano, przy kawie możecie przysiąść do napisania tekstu na swój blog, że możecie głośno wyrazić swoje opinie – w pracy, szkole, na ulicy. I że jedyną karą, jaką być może poniesiecie za swoje słowa, będzie jakiś tam straszny „pojazd” czy hejt.

fot. Pikolina

#‎FreeRaif‬