Zakazane tematy

Zjedz dziecko

Szłam akurat wyrzucić śmieci. Przy kontenerach już z daleka widziałam dwóch bawiących się chłopców, mieli może po 8 lub 9 lat. W ich grze od samego początku coś wydało mi się podejrzane… 

Im bliżej nich byłam, tym bardziej moją uwagę przyciągał jeden z nich, taki z rubasznie pucałowatą buzią, grubiutkimi policzkami, zza których wyzierały małe zielone oczka. On był głównym rozgrywającym -€“ robił triki, podbijał piłkę, podkręcał i kopał do swojego kolegi. Krzyczał przy tym jakieś: „szybciej, dawaj tutaj, zaraz idziemy do Maka”. Nic bym sobie nie zrobiła z tej zwyczajnej scenki, gdyby ich boiskiem nie był mały parking obok mojego bloku, a piłką -€“ okrągły, suchy bochenek chleba.

zudit

Chleba! W jednej chwili we mnie zawrzało! Nie tak mnie wychowano. Bo co innego wyrzucać resztki, co innego palić zasuszone bułki, ale jak można chlebem w piłkę grać? To już mi się w głowie nie mieściło. Ograniczona jestem, wybaczcie! Podeszłam do smarkaczy, choć zamurowało mnie tak, że siląc się na groźny głos, przez zęby mogłam wycedzić tylko: „hej, chlebem to wy nie będziecie grać pod moim blokiem, wypad!”. Zabrałam bochenek, kładąc na jakimś murku, by choć gołębie miały z niego pożytek. Gdy opowiadałam o tym swoim znajomym, nikt się moją historią nie oburzył, raczej każdy skwitował: „No i co? Wielkie mi tam halo!”.

Jakiś czas temu rozmawiałam z prezesem spółki odpowiedzialnej za wywóz śmieci w moim mieście. To był typowy wywiad w stylu: „ach, czegóż to białostoczanie nie wyrzucą do śmieci!” – bywało, że pracownicy wysypiska znajdywali złote kolczyki, pierścionki zaręczynowe czy działające telewizory. I właśnie to właściciela przedsiębiorstwa najbardziej dziwiło. Ale krajobraz wysypiska, w którym ścielą się tony, setki ton jedzenia – już zupełnie nie.

IMG_8738

Furorę zrobiła ostatnio Głodowa książka kucharska – z przepisami na ciastka z błota, zupie na kleju do tapet czy chipsach z choinki – słowem o tym, co jedzą ludzie w krajach pogrążonych wojną i terrorem.

Autorka, Karolina Brzuzan trafiła na historię o tym, jak pewna rodzina znalazła kilogram kleju do tapet zrobionego z makaronowych odpadów. Mąż powiedział:  „Wspaniale, ugotujemy gęstą breję”, na co żona:  „Wykluczone. Będziemy gotować zupę na stugramowych porcjach i kleju starczy nam na dziesięć dni”. Straszne jest też to, że w czasie wielkiego głodu w latach 90. zdarzało się, że rodziny były zmuszone wymieniać się po sąsiedzku swymi zmarłymi z głodu dziećmi, po to by nie jeść swoich.*

kevin karter

Powyższe zdjęcie autorstwa Kevina Cartera nagrodzono nagrodą Pulitzera w 1994 roku. Tak prestiżowe wyróżnienie przyznano mu z jednego ważnego powodu. Nie jest wcale fotografią o głodzie. Ono opowiada o Tobie i mnie. Pokazuje ludzką obojętność wobec głodu. Wycieńczone dziecko i drapieżny ptak gotowy do skoku. Tak naprawdę to my jesteśmy tym sępem. 

*cały artykuł o Głodowej książce kucharskiej przeczytacie TUTAJ.