nieCodzienność

Dziecko kochane nie widzi swojej biedy

Źródłem cierpień dzieci z rodzin wielodzietnych nie jest wcale brak pieniędzy, a kultura. Bezlitosne normy, które wciąż każą im porównywać się do innych. 

Tak wiele ostatnio prowadzimy kalkulacji: „Mieć dziecko/Nie mieć dziecka”, „Stać nas na założenie rodziny – Nie stać nas”. Mój mąż mówi, że nasi rodzice nie mieli tych rozterek, bo w tamtych (komunistycznych) czasach mniej więcej wszyscy mieli „tak samo źle” i „ wszystkiego było po równo”. Teraz silnie trzyma nas kompleks, że nasze potencjalne dzieci będą się czuły pokrzywdzone… Poranione patrzeniem na rówieśników z klasy, których rodzice podwożą lepszymi samochodami, zabierają na zagraniczne wycieczki dwa razy w roku. Rówieśników, którzy mają dodatkowe zajęcia języków, baletu, sztuk walki, robotyki.  Bo dziś rodzice, którzy nie zapewniają tego swojemu dziecku – szczególnie w dużych miastach – są źle odbierani. Przecież to nieodpowiedzialni ignoranci. Nie umożliwią dziecku dobrego startu w życie. Po co się w ogóle na dzieci decydowali?  „A współczesna rodzina z trójką lub czwórką dzieci? To na pewno katolickie oszołomy!”.