Taki Lajf!

„Jaaa w twoim wieku…” – czyli co powiedziały mi mama i babcia w dniu urodzin

Dziś kończę 27 lat. Lubię ponarzekać, jak to ciężko mam w życiu, jak czasem nudno lub jak przyziemnie. Coś jednak kazało mi zadzwonić do mamy i babci, i zapytać je… jak to było mieć 27 lat w czasach komuny i na początku lat dziewięćdziesiątych: 

– Ale ty chcesz teraz słuchać jak mi ciężko było? – śmiała się do słuchawki mama – a no było! Miałam już trójkę dzieci, najstarsze w wieku trzech lat. Byłam zbyt młoda, by cieszyć się macierzyństwem. Dzieci urodzone ‚rok po roku’ sprawiały, że naprzemiennie z domem wariatów (bo albo krzyczały, albo bawiły się lub płakały) miałam szpital – wystarczyło, że jedno zachorowało, a „rozkładali się” wszyscy. Poświęciłam się jednak jak mogłam, by moi synowie i córka mieli piękne wspomnienia z dzieciństwa. I widać, że cel został zrealizowany – wystarczy Was wszystkich -dziś dorosłych- posłuchać:) No, ale co tu dużo gadać, Ty teraz masz czas na imprezy, randki z mężem, jakieś wyjazdy, a ja, mając tyle lat siedziałam w domu. Ale cieszę się, że moja córka ma czas na spełnianie siebie, na swoje pasje. Jak kiedyś tam doczekasz dzieci, będziesz bardziej celebrować macierzyństwo, to już będzie dla ciebie sama bajka.

aa0b443f53ba7dc68783c66f38e932bf

Fajna ta moja mama. Nie wiem, ile musiałabym jeszcze zrobić doktoratów i przeczytać książek, by być tak mądra, jak ona. Czasem sobie myślę, co by było, gdyby na chwilę przestała być zadeklarowaną abstynentką i mogłybyśmy usiąść przy winie i lekko podchmielone, przegadać całą noc. Ile tajemnic byśmy sobie wyjawiły… Rozmarzyłam się!:) A już przecież czas na babcię. Dzwonimy!

– Halo? Babciu, wybacz wczesną porę, ale chciałam cię zapytać, co działo się w twoim życiu, gdy miałaś 27 lat? Byłaś wtedy szczęśliwa?

babcia

– Kochanie, a czemu miałabym nie być szczęśliwa? Miałam przystojnego męża, dwójkę dzieci, budowaliśmy już swój pierwszy piętrowy dom. To były lata 70., więc głęboka komuna, wszystkiego brakowało. Musiałam zaiwaniać w polu, wypasać krowy, karmić świnie i nasz drób, ale to dzięki temu dobytkowi nie chodziliśmy głodni. Wychowywanie dzieci? Nie było tak łatwo jak dziś, że na pupkę rodzice założą pampersa i nie muszą się martwić przez kilka godzin. Wtedy były pieluchy tetrowe! A ja musiałam je prać ręcznie! Dopiero jak urodził się twój wujek Artur, kupiliśmy naszą pierwszą Franię (Żudit: czyt. kultową pralkę)! Ależ to była radość w domu! – śmiała się babcia.

FROM YOUR FRiend pikolina!

Tak, sama sobie wstawiam urodzinowe pocztówki od Pikoliny!;)

Każda „epoka” kobiet z mojej rodziny dawała inne radości – mama cieszyła się, gdy do sklepów wchodziły pampersy, babcia, gdy z dziadkiem kupili swoją pierwszą pralkę. Aż przysiadłam i pomyślałam, co ja powiem swojej przyszłej wnuczce, gdy kiedyś zadzwoni do mnie z tym samym pytaniem?

– Wnusiu, jako 27-latka byłam zakochaną w swoim inteligentnym mężu paniusią, której dziwne idee siedziały w głowie. Wystarczyło, że ktoś zadzwonił, zaproponował jakiś ciekawy pomysł na spotkanie lub akcję, a rzucałam wszystko i pędziłam. Na co dzień natomiast z kubkiem kawy siedziałam w swojej redakcji lub pociłam się, ćwicząc z Chodakowską na domowej macie. Radość sprawiały mi kolejne lajki od czytelników i komentarze na moim ukochanym blogu. Jednostajne życie, powiesz, ale wcale nie brakowało w nim adrenaliny – odpowiedziałam wnusi ja, 70-letnia Żudit.

zudit_gucia_ogonek

Pikolina wie, jak poprawić mi dzień – Guci ogonek ma tak 24h/na dobę!

Ps. Dziś zapowiada się piękny dzień – pierwszy raz od tygodnia mocno świeci słońce. Znajomi już zaplanowali mi urodzinowy wieczór na jakimś koncercie, między innymi będą Karlos, Pikolina, piwo i dobra muzyka. Więcej mi do szczęścia nie trzeba!:)

589e46afd23a579b8046804241beaaeb