nieCodzienność

Złodziejkom zajętych facetów mówię cześć!

Wpis o tematyce z pozoru banalnej „wybaczyć zdradę czy nie” pojawił się w mojej głowie, gdy jedna z czytelniczek i blogerek zostawiła na moim fanpage’u kontrowersyjny komentarz o posiadaniu dzieci: 

– „To dla nich chce nam się żyć, budować dom, pracować! Spotkałam na basenie niedawno kolegę, który jest po przejściach, zdradził żonę, zostawił ją, a później znów wrócił do niej i nawet ślub po raz drugi wzięli. Powiedział mi jedną fajną rzecz… dojrzałą bardzo i optymistyczną: że człowiek żyje dla swoich dzieci, inaczej byłoby wszystko bez sensu…”.

zdrada_zudit (2)

I aż się we mnie zagotowało. Żona pod swój dach przyjęła z powrotem faceta, który ją zdradził? Tak dla dobra dzieci? W dodatku wzięła z nim po raz drugi ślub? Z mężczyzną, który trzymał w ramionach inną kobietę? Z którą uprawiał seks? Z którą spał przytulony w łóżku? Któremu być może rano, ONA, jak gdyby nigdy nic, zrobiła śniadanie?

Odpisałam wtedy na komentarz Miny Wetp jakoś tak:[sociallocker]
– Wszystko ok. Ale wybaczyć zdradę „dla dobra dzieci”?! Nie ma opcji. Chyba zimna byłaby ze mnie matka – u mnie takie coś w życiu by nie przeszło.

zdrada_zudit (1)
Na co w dalszej części facebookowej dyskusji Mina odpisała mi tak:

– „Wielu jest takich (w domyśle: „szukających odskoczni”) mężczyzn… ale gdy dzieci cierpią i matka to widzi, to zrobi wszystko, nawet poniży się. Aby tylko im zapewnić bezpieczeństwo i spokój. Ten kolega mówił mi jeszcze, że nigdy nie przestał kochać swojej żony, a tamta była tylko odskocznią do czegoś innego… Bo wszystko się zmienia po tak wielu latach małżeństwa, taka kobieta (żona) nawet nie ma szans konkurować z tak silnym podnieceniem. Czasem myślę, jak wielu facetów jest beznadziejnych i nieodpowiedzialnych!” – pisała Mina.

Zgadzam się, że niczemu winne dzieci trzeba kochać i dbać o ich szczęście. Ale nigdy swoim kosztem! A już przenigdy – za cenę własnego poniżenia… Szczęśliwa, spełniona mama to także uśmiechnięte maluchy. Nie ma innej *drogi do radosnych dzieci* niż właśnie przez szczęście mamy/rodziców/opiekunów.

zdrada_zudit (3)

I wiecie co? Tak tu sobie potępiamy tego faceta, który „szukał odskoczni”, uprawiając seks z obcą babą, podczas gdy żona siedziała w domu z jego dziećmi. To niewybaczalne – powiedzielibyśmy zgodnie. Ale bardziej nie ma zmiłuj dla jego kochanki! Która znając sytuację, wzięła sobie takiego faceta.

„Kiedyś posiadanie żony i dzieci stanowiło poważną zaporę. Teraz, skoro każdy ma prawo do szczęścia, każdy może sobie to szczęście po prostu… ukraść. Nie ma na to rady. Co trzecia osoba buduje swój związek, niszcząc jednocześnie inną relację. Skoki w bok zdarzają się od 20 proc. do 50 proc. osób w populacji. Zjawisko tzw. kłusownictwa seksualnego opisali socjobiolodzy David Schmitt i David Buss już wiele lat temu. Złodziejki mężów można zasadniczo podzielić na dwa rodzaje: przypadkowe i walczące”.

Pamiętacie, jak napisałam, że będę bić się o swojego faceta? Wtedy właśnie poznałam taką złodziejkę. Wystarczyło, że w trakcie imprezy u znajomych K. wyszedł na moment do kuchni. Chwilę potem, na korytarzu, zobaczyłam obcą lalunię, która mojego zaskoczonego męża łapie za rękę i słodko pyta, dlaczego nosi na palcu tak „zjebany pierścień”. Skubana, przyglądała nam się już kilka godzin wcześniej. Może doskwierało jej nasze szczęście. Może chciała sobie udowodnić, że odbije partnera tej długowłosej blondynce? Jeśli spotkam ją drugim razem, inaczej sobie porozmawiamy.

zdrada_zudit (4)

Gardzę złodziejkami facetów, które biorą się za cudzych mężów. Jeszcze pół biedy, jeśli jedynie mężów – czasem przecież żonatych tylko na papierze i nieszczęśliwych w związku. Gorzej, gdy uwodzą ojców rodziny -€“ młodych tatusiów. Mam jakąś cholerną rasową solidarność jajników. Nie umiałabym wejść w związek z zajętym facetem, jeśli najpierw nie umówiłabym się pod jakimś pretekstem z jego partnerką. Byle tylko dowiedzieć się, czy ona jest z nim szczęśliwa. Jaką mają relację. Czy go kocha. Jeśli tak…

…pomachałabym podrywaczowi na pożegnanie. Nigdy nie chciałabym być zdradzoną kobietą – to ból, którego nie potrafiłabym unieść.  Dlatego też nie wykorzystałabym swojej urody, by zabrać ukochanego jakiejś dziewczynie. Jakimkolwiek amantem by nie był. Złodziejką nie jestem. Mam zakodowane w głowie stanowcze NIE dla krzywdzenia i okradania innych kobiet. 

fot. Pikolina

 
[/sociallocker]