nieCodzienność

Rodzeństwo – najlepszy prezent od rodziców!

Ostatnio byłam ze znajomymi na Juwenaliach. Koncert Kultu, tysiące ludzi, świetna muzyka, słowem – szaleństwo sobotniej nocy. Kto by pomyślał, że na tej wielkiej imprezie spotkam swoją rodzinę… 

To zupełnie niesamowite – przedzierać się przez potężny tłum pogrążony w rozmowach, nocnym, nieraz alkoholowym trybie i wśród tysięcy twarzy zobaczyć swojego rodzonego brata, który przyjechał tu z oddalonej o 70 km Hajnówki. Zaraz wpadliśmy sobie w objęcia – on – łysy pakers w tatuażach i ja, „znana na całą Polskę pani redaktor”. Tak właśnie Dawid przedstawił mnie „ziomeczkom”, z którymi przyjechał na Juwenalia.

dzieci

zudit_mama_tata (14)

Strasznie mi się zrobiło miło. Pięć minut z własnym bratem i baterie na cały późniejszy koncert pozytywnie podładowane. Taaaaka radocha ze spotkania!

Ale oprócz Dawida jest jeszcze Waldek i Mateusz. Trójka młodszego rodzeństwa! Brzmi dumnie:) Waldi – wiecznie uprawiający jakieś sporty, na jogging wychodzi nawet srogą zimą, o 4 rano, gdy na dworze aż trzeszczy od mrozu. Jego pasją jest wojsko – dlatego co kilka miesięcy jeździ na ćwiczenia do jednej z jednostek na Mazurach. Ponoć niebawem zostanie żołnierzem zawodowym – stąd też z taką pasją uprawia sporty i czyta wojenne książki.

zudit_mama_tata (7)

Mati – aż trudno uwierzyć, że rok temu skończył osiemnaście lat. Przecież miał być zawsze tym najmniejszym, taką pociechą rodziców, gdy starsze dzieciaki wyprowadzą się z domu. To mój kochany ziomek – gdy ten blog startował, jako pierwszy i być może jedyny udostępniał z niego posty i kazał lajkować swoim kolegom. Czasem, gdy na blogu bywało mało komentarzy, pod pseudonimem „Matixxx” komentował posty choćby jednym słowem: „Ekstra!” – tak, żeby siostrze było miło.

Powiem Wam tylko, że w życiu miałam już wielu przyjaciół, zawarłam mnóstwo znajomości. Ludzie przychodzili i odchodzili, relacje wygasały. Normalne. Bo od stałych relacji to jest właśnie rodzeństwo, ukochany mężczyzna i rodzice.

zudit_mama_tata (12)

Bracia – kochani faceci, z którymi (mam nadzieję) zawsze już będę siadać do wigilijnej kolacji, z którymi umówię się na grilla, pożyczę pieniądze w potrzebie czy pojadę na wspólne wakacje.

Słyszałam już nieraz, że rodzina z trójką lub czwórką dzieciaków to nic normalnego. Bo albo jest „oszołomska i religijna”, albo po prostu to „zwykła patologia”. Ciekawe, kto takie mądrości mówi? Poszkodowani przez los jedynacy? („Poszkodowani”, bo nie mieć rodzeństwa to jest dopiero prawdziwa BIEDA!:) Czy może ludzie, którzy nigdy nie zdecydują się na więcej, niż jedno dziecko. Nieważne. Każdy ma prawo układać sobie życie po swojemu, wiadomka. Ale mówić tak o dużej, kochającej się i szczęśliwej rodzinie to bluźnierstwo.

zudit_mama_tata (5)

Ja już teraz jestem najbogatszą babką na świecie. Rodzeństwo to najdroższy prezent, jaki mogli mi dać staruszkowie! Nie mogę się doczekać, kiedy pojedziemy z Pikoliną do rodziców na grilla i zrobimy sesję tej mojej dużej, „patologicznej” rodzince;)

A propo bycia dumnym z ludzi. Nie mam, jak inni, kompleksów, że moi bracia nie pokończyli studiów, że pracują np. w fabryce maszyn czy zakładzie stolarskim. Nie ściszam przy stole głosu, gdy będąc w gościach mówię, że któryś mój brat nie poradził sobie na maturze. Zbyt wielu gburów i świń spotkałam na swojej drodze – takich, którzy szczycą się zdobytymi fakultetami lub prestiżowym kierunkiem studiów. Do bycia wartościowym człowiekiem potrzeba serca i empatii. Tylko tyle.

Moi bracia mogą być kim sobie chcą, dla mnie spotkania z nimi zawsze zawsze będą wielką radochą!

zudit_mama_tata (15)

fot. Pikolina