Korki z pisania

Jak prawidłowo hejtować w internecie?

Otworzyłam ostatnio jakiegoś bloga. Autorka artykułu, który właśnie się wyświetlił, napisała charakterystyczne dla siebie, pogardliwe rzeczy o innych ludziach. Zagotowałam się z oburzenia.

Mimochodem otworzyłam okienko z nowym dokumentem, by wystosować swój anonimowy hejt… Pisałam więc, jak strasznie się myli. Tłumaczyłam, że nie cierpię ludzi, którzy na drugie imię mają Pogarda. I jak bardzo chciałabym, by spojrzała na innych przez pryzmat ich ludzkich zalet, a nie jedynie posiadanych wpływów, kasy i sławy.

Pisany na szybko hejt działał jak terapia. Wściekłość uciekała ze mnie z każdym energicznie wstukiwanym w klawiaturę słowem. Och, jakże lekko na duszy zaczynało się robić! Wiedziałam, że za chwilę OSOBA dowie się, jak głupio robi i że ja  – anonimowy Janusz – tak stanowczo to potępiam. Nareszcie zrozumie, jak jest w swoim zachowaniu beznadziejna!

zudit_gdynia (10)

Co dalej stało się z moim siarczystym hejtem? Dowiecie się za chwilę.

Kilka dni później na horyzoncie pojawiła się kolejna dziewczyna. Napisała w sieci coś złego na temat mój i Kasi. Naśmiewała się, nie znając ani motywu naszych działań, ani sytuacji, w której się wtedy znalazłyśmy. Byłam wściekła! Totalnie. Co ona sobie wyobraża? Serio puszcza takie opinie w świat?! Moja klawiatura niemal paliła się z czerwoności – bo oto powstawał anonimowy hejt:

„No hej, nie umiesz nawet prawidłowo pisać po polsku, a porywasz się na relacjonowanie zjawisk, o których nie masz pojęcia? Przecież tego się nie da czytać! Naucz się najpierw poprawnie stawiać przecinki, zanim wrzucisz do sieci swoje marne teksty o ludziach, których nie znasz!”.

Moje hejterskie wiadomości wyświetlały się w okienku Worda. Teraz wystarczyło je tylko wkleić do treści maila i wysłać autorkom. NIECH WIEDZĄ! Niech się nauczą pokory!

zudit_gdynia (9)

Och, jak lekko się wtedy czułam! Na ekranie laptopa podziwiałam jadowite słowa, które robiły dobrze moim skołatanym myślom. Zrobiło mi się cholernie lekko, że w końcu wytykam komuś błędy. Lekkości sytuacji dodawał fakt, że zrobię to przecież anonimowo, podając się za jakiegoś pana Janusza (Janusza internetów, ofc).

Tymczasem wiedziałam, że każdy z tych dwóch hejterskich tekstów musiał też równie szybko z mojej ręki zginąć. Bo głos w sercu mówił:

– Judyta, no ok, zrobiłaś to! Napisałaś wreszcie, co czujesz, wylałaś całą żółć. Zobacz, jak jest ci teraz lekko! Oddychać tak zdecydowanie łatwiej! Ale teraz spójrz na te hejty po raz ostatni i usuń je na zawsze. Uwierz – gdy znikną z twojego ekranu, znikną też z głowy i serca. Bo to nie ty. Nigdy nie zranisz kogoś z premedytacją. Nie umiesz i nie chcesz.

Posłuchałam głosu.

zudit_gdynia (2)

Oto cała recepta na mowę nienawiści w internecie. Skoro potrzebujesz, musisz, i skoro ręce ci świerzbią, napisz najbardziej nienawistny hejt do osoby, której nie znosisz, której zazdrościsz sukcesów, pieniędzy, lub masz serdecznie dosyć jej głupoty. Ulżyj sobie! Patrz i delektuj się słowami, które za chwilę ktoś, kogo nie akceptujesz, może przeczytać. Z tą jedną różnicą – wysil się na głębszą refleksję. Co za chwilę poczuje osoba po drugiej stronie? Jak zła, zepsuta i pusta by nie była, ma UCZUCIA. A Ty posiadasz wielką władzę zrobienia jej podłej przykrości. Tak naprawdę jednak wiesz, że nie chcesz ranić, że to ostatnia rzecz, która sprawiłaby ci radość. Serio. Skasuj swój komentarz, zamknij komputer, nastaw kawę i zapomnij. Poczuj, jak bardzo to milczenie uszlachetnia.

A hejty to zazwyczaj odpowiedź jadem na jad. Złem na zło. Zawiścią na zawiść. Domena ludzi słabych.

zudit_gdynia (1)

P.S. Odkąd prowadzę bloga (za chwilę już minie rok), wiele razy spotkałam się z ludzką zawiścią. „Bo za szybko te jej sukcesy, bo za dużo ma tych różnych znajomych”. Niektórzy chcieli mnie też zniszczyć namacalnie, buntując przeciw mnie nawet wieloletnich przyjaciół. Inni natomiast robili najgorsze – to najdłużej uczyłam się wybaczać – hejtowali moją rodzinę. Plotkowali, że skoro jest wielodzietna, to na pewno biedna i patologiczna, że moja mama „jest za mocno hej do przodu”, radzili: „nie pokazuj jej tu!”.

Wiecie, jak trudno mi było zacisnąć zęby i tę nienawiść w stosunku do najbliższych przyjmować milczeniem? Jak ciężko było wybaczyć, nie odpisując hejtem na hejt? Mimo wszystko nigdy nikomu słów nienawiści nie posłałam. Raz nawet zdarzyło mi się minąć na żywo z hejterem, który za moimi plecami mówił: „niech ta Żudit nie pokazuje już swojej rodziny, bo to totalna wiocha!”. Myślałam kiedyś, że takich tekstów nie potrafię wybaczyć, ale gdy spojrzałam w oczy tamtej osobie, poczułam, że nic już do niej nie mam. Zupełnie nie gniewam się! Wybaczam, podam dłoń, jeśli zechce. Nie umiem inaczej. Chyba jakiś totalny luzer ze mnie ;)

Zdjęcia: Pikolina

zudit_gdynia (3) zudit_gdynia (4) zudit_gdynia (5) zudit_gdynia (6)zudit_gdynia (12) zudit_gdynia (7) zudit_gdynia (8) zudit_gdynia (11)