nieCodzienność

Stracili 10 ważnych lat – o tym, dlaczego Was okłamałam

Rzadko kiedy mam okazję chodzić na przedpremierowe pokazy w kinie, tym razem jednak ktoś postanowił mnie wyróżnić i zaprosić na jeden, bardzo wyjątkowy film. Z seansu wyszłam poważnie wstrząśnięta… 

I powiem Wam, że „Wyblakłe marzenia” to historia, która łapie za serce nie tylko dlatego, że przedstawiona jest w polskich realiach. To również rzecz, która może rozgrywać się obok, bardzo blisko nas, gdzieś w mieszkaniu jakiegoś bloku, który co dzień mijamy ot tak, bez najmniejszej o nim myśli.

Fabuła filmu jakże bliska mojemu życiu. Główny bohater, Waldemar (tak również nazywa się mój młodszy brat; imię dość rzadkie, od razu więc zwróciło uwagę) już od 10 lat jest w śpiączce. Każdego dnia żona siada przy jego łóżku i opowiada mu, co się wydarzyło. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić, czy umiałabym wytrwać tyle przy człowieku, z którym, nawet gdy był zdrowy, nie byłam szczęśliwa… Mimo wszystko – razem z córką bardzo się wspierają. Po wypadku męża, który był znanym w kraju architektem, kobieta musiała ciężko pracować jako kasjerka w supermarkecie. Od czasu, kiedy to wszystko się wydarzyło, rodzina żyła bardzo biednie. Niesamowite, jak przewrotny jest los! Wcześniej mąż świetnie zarabiał, dlatego żona nie musiała pracować. Zajmowała się wychowaniem córki, dla niej też rzuciła studia. Niestety, kiedy wydarzyła się tragedia, dużą część pieniędzy pochłonęło leczenie męża. Kobieta starała się okiełznać nastoletnią córkę i utrzymać dom. Były jednak momenty kiedy ją to przerastało, ale, jak bohaterka, nikomu nie pokazywała słabości.

Aż pewnego dnia wydarza się cud. Kiedy Magda jak co dzień opowiada Waldemarowi o minionym dniu, mężczyzna otwiera oczy. Nie rozpoznaje bliskich, nie wie co się stało. Kobieta płacze i obsypuje go pocałunkami.

wyblakle-marzenia_pion

Powoli, z upływem czasu przypominają mu się niektóre sytuacje sprzed wypadku. Szczególnie wyraźnie pamięta piąte urodziny córki, kiedy to ona wręczyła mu prezent – bluzkę z ich rodzinnym zdjęciem, która miała mu przypominać o domu. Gdy Waldemar zdaje sobie sprawę ze swojej nieporadności i konsekwencji, jakie przez jego wypadek poniosła rodzina (finansowych i emocjonalnych), załamuje się. Obwinia się za wypadek, któremu przez swoją brawurę (chodzenie po niezabezpieczonym rusztowaniu) uległ. Nie może także przeboleć, że w przeszłości skupiał się głównie na pracy zawodowej, spychając rodzinę na bok.

Właśnie… bardzo poruszył mnie w filmie motyw człowieka sukcesu, który zalicza (dosłownie i w przenośni) upadek. Po części dlatego, że sama pracuję w czasopismach wnętrzarskich i dość często poznaję znanych w kraju architektów. Nieraz zastanawiam się, jak by to było, gdybym była jednym z nich… te wieczne delegacje po świecie, życie w najpiękniejszych apartamentach Warszawy, spotkania, nieraz artystyczne, zupełnie odjechane towarzystwo. Zastanawiam się, czy w takim życiu łatwiej jest się pogubić – w tych wiecznych spotkaniach z inwestorami, w wyjazdach… czy ja też zapomniałabym o rodzinie? Czy forsa przyćmiłaby mi umysł?

Ale wróćmy jeszcze na chwilę do „Wyblakłych marzeń”… Niespodziewanie córka odnajduje w domu wyblakłą bluzkę i wręcza ojcu. To dla niego pierwszy impuls do rozpoczęcia nowego życia i wybaczenia sobie przeszłości. Niestety. Rzeczywistość okazuje się jednak trudniejsza, niż się spodziewał. Czy uda mu się odzyskać rodzinę?

EDIT: 1.12.2015…

I cóż kochani, po raz pierwszy w historii tego bloga muszę się przyznać, że kilka dni temu zwyczajnie Was okłamałam. Uwielbiam swoich czytelników, dlatego w normalnych okolicznościach na pewno brzydziłabym się tym kłamstwem – ale nie dziś. Zobaczcie, o co tak naprawdę w tym filmie chodziło…

Chciałabym, ale wcale nie byłam na tym wzruszającym pokazie przedpremierowym, co więcej… taki film w ogóle nawet nie powstał. Historia bohaterów, w których w materiałach promocyjnych wcielili się znakomici polscy aktorzy miała jednak miejsce w prawdziwym życiu. Pamiętacie, jak pisałam o mechanizmie B? Właśnie… bo bieda nie patrzy, czy dziś jesteś bogaty, czy żyjesz w przedwojennej kamienicy czy może w willi na Wilanowie. Gdy z dnia na dzień wydarzy się tragedia lub spotka nas straszna choroba, każdy, największy nawet bogacz może znaleźć się w trudnej sytuacji. Tak było przecież z Waldemarem, znanym architektem – jego żona po wypadku potrzebowała pomocy i otrzymała ją właśnie od Szlachetnej Paczki.

plakat_pasek_4_1000x500

Bo film, o którym Wam tu pisałam to oczywiście akcja Szlachetnej Paczki, której w tym roku jestem wolontariuszką. Produkcje, które być może widzieliście we wpisach także u innych blogerów tak naprawdę nigdy nie powstaną, ale są prawdziwymi historiami rodzin takich, jak te, do których dociera SzP.

Magda i Waldemar oraz 19.579 innych rodzin, zostały w zeszłym roku włączone do programu otrzymały bezinteresowną i mądrą pomoc, która jest w stanie wyrwać rodziny ze szponów ubóstwa. Uwierzcie, nawet sobie nie uświadamiamy, w jakim ubóstwie żyje wiele osób obok nas. W tym roku jako wolontariuszka byłam w domach sześciu rodzin z Białegostoku. Sześć historii, tyleż uśmiechów małych dzieci, herbat wypitych pośród smutnych szarych ścian, tyleż przejmujących rozmów. Zupełnie inaczej spaceruje się tamtymi ulicami po tych magicznych spotkaniach…

Dziś mam dla Was dwa bardzo ważne linki – pierwszy to ten, w którym możecie odnaleźć swoją rodzinę i historię, która przekona Was, że warto pomóc. Bo nieważne, gdzie mieszkacie, z pewnością gdzieś w bliskiej okolicy są potrzebujące rodziny włączone do Szlachetnej Paczki. Jako wolontariuszka wiem też, jakie mogą być najczęstsze obawy… – „Czy ja sam będę musiał to wszystko kupić?” – nieraz rodzina oprócz żywności prosi np. o ubrania, buty czy nowe łóżko.

Wyblakle B1 680x980

Nie martwcie się! Taką pomoc najczęściej można zorganizować w kilka osób – np. w biurze, w którym pracujecie, w grupie ze studiów, w klasie, do której chodzicie lub wśród członków rodziny. Wystarczy się rozejrzeć, bo zawsze mamy wokół znajomych, którzy chętnie pomogą. Ja na przykład dla jednej z moich rodzin – samotnej mamy z trójką córek pomoc (wraz z najlepszą redakcyjną koleżanką) zorganizowałam w wydawnictwie, w którym pracuję. Niesamowite, że od razu znalazło się mnóstwo osób, które zechciało pomóc – za chwilę będziemy mieli gotową ogromną paczkę stworzoną wspólnymi siłami:)

A oto link, gdzie znajdziecie rodziny z całej Polski, które wciąż czekają na dobrych ludzi,  kogoś, kto sprawi, że zbliżające się święta będą piękniejsze – wystarczy kilka kliknięć TUTAJ

Natomiast jeśli być może nie macie czasu lub możliwości zorganizowania paczki, akcję możecie wesprzeć wpłatą, klikając TUTAJ

Brzemie B1 680x980