Mama Żudit

NAJBARDZIEJ AGRESYWNA RASA – człowiek.

Mama Żudit: Słowo człowiek umyślnie napisałam małymi literami, bo ludzie, o których chcę mówić, nie zasługują na takie miano. Bywają dużo gorsi niż zwierzęta. Odkąd pamięcią sięgam, w moim życiu zawsze były zwierzęta. Koty, psy i inne stworzenia stanowiły część mojej rodziny. 

Każde z nich miało jakąś własną historię i często dramatyczne przejścia. Weterynarz jest u nas ważniejszy niż lekarz domowy, bo częściej bywa w domu, a do internisty trzeba chodzić. Przez wiele lat przez nasz dom przewinęło się mnóstwo stworzeń – małych i dużych. Wszystkie mieszkały z nami na prawach członków rodziny. Miały nie tylko jedzenie i dach nad głową, ale też opiekę medyczną, miłość i czułe ręce zawsze gotowe do głaskania i przytulania. Przez to, że kocham moje zwierzaki, strasznie trudno mi jest oglądać np. filmy dokumentalne o maltretowanych psach. To, ile przeszły te biedne psiaki jest traumą nie do opisania. Zagłodzone, chore, z połamanymi nogami… COŚ STRASZNEGO… i to ludzie zgotowali im ten los. Ręce, które powinny służyć do karmienia, głaskania czy zabawy SŁUŻYŁY DO BICIA.

pupile_magnolii

Przez takie wspomnienia pies potwornie się potem boi dotyku. Tak było z pewną maltretowaną, wygłodzoną suczką przywiezioną do schroniska. Opiekunka próbowała ją tylko pogłaskać, a ta biedna sunia tak bardzo się bała, że zaczęła cała dygotać, strasznie zawodzić i szlochać, że aż serce pęka. Nigdy nie widziałam, jak pies płacze i wyje ze strachu. Ona biedna myślała, że ludzka ręka znowu będzie ją bić. Pierwszy raz w życiu ktoś ją delikatnie pogłaskał, wytarł łzy i próbował przytulić. Reakcja psa była taka, że się poryczałam. Takie krótkie jej życie, a tyle już cierpienia w nim było. Trafiła na ludzką bestię bez serca i mózgu, która katowała ją każdego dnia tylko za to, że chciała jeść i szczekała. Na szczęście ktoś wyrwał ją z tego piekła. Podobnych przypadków jest wiele i są programy właśnie o policji dla zwierząt ratujące skrajnie zaniedbane psy, koty, konie lub inne stworzenia. Nie jestem w stanie opisać dramatu i bólu, jaki przeżyły te czworonogi z programów telewizyjnych.

pupile2

Nóż mi się w kieszeni otwiera, gdy widzę tak cierpiące i zagłodzone, bite psy. Taki los stworzyli im pseudo-ludzie bez serca, bo o żadnym z nich nie powiem, że to normalny człowiek. Niestety nasze prawo w tej kwestii jest zbyt łagodne. I pomyśleć, że ja robię wszystko, żeby pomóc swoim zwierzakom, szczególnie kiedy są chore. Włącza się wtedy GORĄCA LINIA Z WETERYNARZEM i wszystko inne przestaje być ważne. Tak jak ostatnio, kiedy przed świętami nasza Koka (suka amstafa) od małej ranki dostała wielkiego zakażenia i gdybym tego nie zauważyła i jak zwykle wyszła do pracy, pies już by nie żył. Sepsa zabiłaby moją kochaną „wredną sukę” – bo czasem tak do niej mówię. Ona i tak wie, że nikt jej tak nie kocha jak jej pani. Przy domowej wizycie Koka chciała zjeść weterynarza, nie pierwszy raz zresztą, bo nie lubi zastrzyków, ale on wiele razy jej nimi pomagał. CHWAŁA MU ZA TO. Jest ważną osobą w naszym domu, często u nas bywa, a przy tym małym zwierzęcym stadku jakie mam, zawsze coś się dzieje i lekarz ma co robić.

pupile1

Znacie pewnie to powiedzenie: IM LEPIEJ POZNAJĘ LUDZI, TYM BARDZIEJ KOCHAM ZWIERZĘTA? Ja się pod tym podpisuję obiema rękami. Ludzie są często dwulicowi i zdradzają, pies nigdy. Tylko niestety nie każdy człowiek zasługuje na to, żeby psa mieć. I coś a propos posiadania psa. Jeżeli go nie macie, to się dobrze zastanówcie czy naprawdę chcecie i możecie go mieć. To nie może być chwilowy kaprys czy zabawka kupiona dla dziecka pod choinkę, która gdy się znudzi, to… na śmietnik z nim czy do lasu. Dzieciom się kupuje pluszaki. Pies to żywe stworzenie i codzienny obowiązek dla dorosłych, bo trzeba się nim zajmować i po nim sprzątać. Każdy wymaga również tresury, szczególnie większe rasy. Doskonałym poradnikiem dla wszystkich właścicieli czworonogów jest książka Cesara Millana ,,Zaklinacz psów”. Z niej dowiedziałam się właśnie, jak postępować chociażby z moim amstafem. Duże i żywiołowe psy absolutnie nie są dla każdego – dobrze się zastanówcie, jaka rasa do was konkretnie pasuje. A może lepiej uratować którejś istocie życie i wziąć psa ze schroniska? Przecież nawet mieszaniec potrafi być wierny, kochać bezgranicznie. Pamiętajcie, że to nie może być chwilowy kaprys, a przemyślana decyzja. Niech to krótkie życie waszych czworonożnych przyjaciół będzie szczęśliwe, żeby żaden z nich nie odczuł, że należycie do najbardziej agresywnej rasy – LUDZI.

Tekst i zdjęcia: Magnolia

pupile