Mama Żudit

Facet z flaszką czy kobieta w ciąży. KTO w sklepowej kolejce jest WAŻNIEJSZY?

Mama Żudit: No cóż, odpowiedź na to pytanie wcale nie jest taka oczywista, szczególnie w świetle tego, co w ostatnich miesiącach zaobserwowałam w moim otoczeniu i pracy. Pisałam już teksty z cyklu ,,Marketowych opowieści”, które bardzo Wam się podobały, bo jak się pracuje z ludźmi, to różne sytuacje się zdarzają. 

Tym razem nie będzie tak zabawnie, bo chcę napisać o zjawisku, które z jednej strony wkurza mnie na maksa, a z drugiej totalnie zadziwia (chociaż przeżyłam już pół wieku). Nie chcę generalizować – piszę tylko na podstawie własnych obserwacji z mojego marketu.

Każdy z Was nieraz stał w długiej kolejce w jakimś sklepie. Jedni stoją spokojnie, inni niecierpliwie przebierają nogami i coś tam burmoczą pod nosem, jeszcze inni – głośno krzyczą: ,,Pani zawoła koleżankę, ile można stać!”. Chociaż prawda jest taka, że dosłownie przed chwilą podeszli i wcale długo nie stali – chyba krzyczą tak profilaktycznie, na dzień dobry. To na ogół emeryci lub bezrobotni, którzy kilka razy dziennie potrafią odwiedzić market w poszukiwaniu przecen czy promocji i godzinami łażą po sklepie, a wystarczy minuta w kolejce i już się burzą. Wiem, NIKT TEGO NIE LUBI, ale to nie wina kasjerki, że mój market jest najbardziej popularny w mieście i tysiące ludzi tu przychodzi. W tym właśnie kolejkowym świecie powstało bardzo niepokojące dla mnie zjawisko.

IMG_9349

Nieraz zdarza się, że jakiś mężczyzna kupuje tylko jedną flaszkę lub zgrzewkę piwa i stojąc na końcu kolejki niecierpliwi się tak, jakby ktoś mu w portki narobił, a flaszka parzyła w ręce, tymczasem zmęczone kobiety oczywiście mogą stać. Wtedy ów jegomość pcha się do przodu i prosi, żeby go wszyscy przepuścili, „bo on ma tylko jedną rzecz”. O dziwo wszyscy bez szemrania go przepuszczają do przodu, a we mnie zaczyna się gotować, bo OD KIEDY TO WÓDKA JEST UPRZYWILEJOWANA?

Skoro klienci przepuścili, to ja muszę go załatwić, ale w moich myślach na kopie leci na koniec kolejki i z trudem się hamuję, żeby mu nie wygarnąć. Zwłaszcza że gdzieś dalej w tej samej kolejce widzę kobietę w zaawansowanej ciąży, która powinna być przepuszczona do przodu – tymczasem ona cierpliwie stoi. Nieraz zdarzało mi się taką panią głośno poprosić, żeby przeszła do przodu, ale ona mówiła: ,,Nie, nie, ja postoję”, tylko dlatego, że ktoś inny w kolejce zaczynał szemrać i się burzyć. Kiedy to ja dwadzieścia parę lat temu chodziłam w ciąży, to parę razy mało nie zemdlałam w sklepie, ale wtedy kobiety z brzuchem były przepuszczane i nikt nie szemrał – TO BYŁO OCZYWISTE, że im się ustępuje.

Niestety teraz tak nie jest, a te biedne panie wolą postać, chociaż im bardzo ciężko, niż wysłuchiwać jakichś niewybrednych komentarzy. W całej tej sytuacji najbardziej zadziwia mnie fakt, że to nie mężczyźni się burzą, a inne kobiety, często z małymi dziećmi. PRZECIEŻ SAME NIEDAWNO BYŁY W CIĄŻY! I co? Już zapomniały, jak to jest? Albo na przykład stare dewotki, które rzucą komentarz, że im też się śpieszy i nie będą nikogo przepuszczać.

niezabijaj3

Jakiś czas temu miałam zaskakującą sytuację w pracy – w letni dzień w sklepie były tłumy i oczywiście wielkie kolejki. Liczyłam starszą panią – chyba Białorusinkę. Podeszła do niej jej córka, dziewczyna w ciąży, z naprawdę dużym już brzuchem. Wcześniej rozłączyły się w sklepie i tamta się troszkę spóźniła. Stała z boku taka niezdecydowana – nie wiedziała, czy może do mamy dołączyć, bo z tyłu już stało kilka osób, a ona też miała swoje zakupy. Policzyłam tę starszą panią i poprosiłam jej córkę w ciąży, żeby podeszła, bo widzę, że ledwo stoi i załatwiłam ją bez kolejki. Kobiety odeszły i to, co się stało potem, przechodzi ludzkie pojęcie. Za chwilę z tyłu kolejki rozdarły się oburzone paniusie:

– Może my też jesteśmy w ciąży, to przy której kasie mamy zemdleć? – obie były szczupłe i bez brzucha.
– To może przy mojej, tu blisko jest zaplecze – odpaliłam.

IMG_5005 - Kopia - Kopia

Zszokowało mnie, że to właśnie inne kobiety najgłośniej krzyczą, gdy się przepuści bez kolejki dziewczynę w zaawansowanej ciąży. No tak, a facetowi z flaszką wszyscy ustępują i nikt nic nie komentuje. Wkurza mnie, że nawet w kolejkach wódka jest ważniejsza od kobiety w ciąży, która powinna być pod ochroną i mieć swoje przywileje. Czyżby KOBIETA KOBIECIE WILKIEM? Jakby ciąża była jakimś dopustem bożym czy zakaźną chorobą.

Na zakończenie przypomniała mi się taka zabawna historia, w której to ciemnoskóry student jechał tramwajem w jakimś polskim mieście i na którymś przystanku wsiadła kobieta w ciąży. On odruchowo wstał, żeby ustąpić jej miejsca, ale na siedzenie szybko wpakowała się jakaś stara baba. Ten jej zwrócił uwagę, że to miejsce było dla pani w ciąży. Paniusia z pretensją odpowiedziała, że w naszym kraju tylko takim jak ona ustępuje się miejsca. A on, wkurzony, odpowiedział:

– A W MOIM KRAJU TAKIE JAK TY TO SIĘ ZJADA… – babie szczęka opadła.

Tekst: Mama Żudit

Zdjęcia: Pikolina

IMG_9353