Bez kategorii

Czarne dziecko białych rodziców

Tę zabawną opowieść o zdarzeniach, które miały miejsce całkiem niedawno przygotowała dziś dla Was moja mama. Mnie bawi, bo jak to u mamy – jest dosadnie, pieprznie, ale i prawdziwie, zapraszam do lektury: 

Czarne dziecko białych rodziców. Czy to możliwe? Czy para białych, zakochanych po uszy ludzi może spłodzić czarne dziecko? Niby teoretycznie nie, ale praktycznie to możliwe, bo w genetyce bywa czasem coś takiego jak przeskok jednego pokolenia. Czyli jedno z dziadków było ciemnoskóre, ich dziecko albo dzieci rodziły się białe, bo matka miała na tyle silne geny, że one to przejęły. Dopiero wnuk może być czarny.

Przejdźmy jednak do historii, którą chcę Wam opowiedzieć – miała ona swój początek w latach osiemdziesiątych XX wieku, czyli ponad 30 lat temu. To były trudne czasy i wiele osób wtedy wyjeżdżało za granicę na stałe albo za pracą tymczasową. Krystyna w owym czasie była młodą dwudziestokilkuletnią pielęgniarką pracującą w prowincjonalnym szpitalu na Podlasiu. Do tego świeżo upieczoną mężatką na tzw. dorobku. Dzieci jeszcze nie miała, więc kiedy szpital zaproponował pielęgniarkom roczny kontrakt w Libii, postanowiła pojechać. Może w końcu odłoży trochę grosza na własne mieszkanie. To daleko od domu, ale jechała z grupą kilku kobiet, więc się nie bała. Praca była ciężka, bo i warunki nieporównywalnie inne niż u nas, ale nie to stanowiło problem. Libia to gorący kraj o klimacie skrajnie różnym od polskiego.

Może właśnie to sprawiało, że naszym dziewczynom czasem puszczały hamulce. Hormony zaczęły buzować i ciepłe morze sprawiało, że niektórym z nich zdarzyły się chwile zapomnienia. W końcu były daleko od domu i i tak nikt się nie dowie – tak sobie pewnie myślały. Coś takiego przytrafiło się właśnie Krystynie. Z natury bardzo opanowana i raczej mało rozrywkowa, a tu proszę – nie była w stanie oprzeć się czarnemu lekarzowi, I STAŁO SIĘ.

IMG_6680

Wylądowała w łóżku z ciemnoskórym kochankiem. Właściwie to nie było łóżko, tylko ciepła plaża pod gwiaździstym niebem… ktoś by może powiedział, że w takich warunkach to nawet zakonnica się puści. Chwila zapomnienia miała swoje konsekwencje. Kilka tygodni później zorientowała się, że jest w ciąży. Świadoma pielęgniarka wpadła jak smarkata nastolatka. Ciemnoskóry pan doktor umiał czarować. A gdy się uśmiechał, od jego białych zębów bił blask. Tej przygody nie traktował jednak poważnie. Ona też zostawiła męża w Polsce, a tu chyba tylko jednorazowo zaszumiało w głowie. Co miała robić? Spakowała walizki i poleciała do Polski. Mąż się bardzo stęsknił, ona też. Czułym powitaniom nie było końca. Mijały dni – w końcu Krysia musiała powiedzieć mężowi, że jest w ciąży. Owszem, powiedziała, ale nie całą prawdę… Nie miała odwagi wyznać mu wszystkiego. Bała się, że ją zostawi. Adam był szczęśliwy i przekonany, że to jego dziecko. Szalał z radości. W końcu doczeka się upragnionego syna. Troszkę się dziwił, że żona tak szybko zaczęła się zaokrąglać, ale wiadomo, doświadczona pielęgniarka zawsze na wszystko miała jakieś wytłumaczenie. Dla Adama to było radosne oczekiwanie, zaś dla Krystyny – koszmar niepewności.

IMG_5005 - Kopia - Kopia

Co będzie, jeśli urodzi się czarne dziecko? Jak to wytłumaczy? Niepokój nie pozwalał jej spać po nocach. W końcu przyszedł ten dzień – zaczęła rodzić. Ból i strach całą ją paraliżował. Urodziła synka 4-kilogramowego. „Duży jak na wcześniaka” – pomyślał mąż, ale nie wnikał w szczegóły, bo i tak był szczęśliwy. Ma swojego upragnionego syna. Mały Wojtuś URODZIŁ SIĘ BIAŁY. Krystyna wyczerpana porodem i tą niepewnością usnęła. Wielki kamień spadł jej z serca. Tajemnica została pogrzebana. Mijały lata, Wojtuś rósł jak na drożdżach i wydawałoby się, że nic nie zmąci tego spokoju i sielanki. Aż któregoś wieczoru Krystyna dostał telefon: ,,Pani mąż miał wypadek, zderzył się z tirem, jest w stanie krytycznym”. Adam śpieszył się na urodziny swojego Wojtusia, wpadł w poślizg i zjechał na sąsiedni pas. Czołowe zderzenie z tirem. Jeszcze tej samej nocy zmarł w szpitalu. Nigdy się nie dowiedział, że dziecko nie jest jego – a KOCHAŁ JE JAK WŁASNE. Krysia została wdową z kilkuletnim synem. Bardzo cierpiała, bo Adam był dla niej najlepszym mężem pod słońcem.

IMG_5038 - Kopia (1)

Cała ta historia miała swój nieprzewidziany finał dwadzieścia parę lat później. Wtedy to jej ukochany jedynak skończył studia i postanowił się ożenić. Jego dziewczyna była w ciąży, więc trochę im się do ślubu spieszyło. Młodzi urządzali mieszkanie i czekali na potomka. Kiedy dziecko się urodziło, zamiast radości przeżyli wielki szok. Oboje byli kompletnie zdezorientowani. Ich upragniony synek był czarny, a właściwie czekoladowy. Do tego na główce maleńkie afro, i to jasne – jedyna cecha po matce z blond włosami. Noworodek wzbudził sensację w całym szpitalu. Niestety jego rodzice nie wiedzieli, co mają o tym myśleć. Jak to możliwe, że dwoje białych ludzi spłodziło czarne dziecko? Wojtek się wściekł, był przekonany, że żona go zdradziła. Przecież to na pewno nie jego dziecko – chciał się rozwodzić. A Ewa, Bogu ducha winna, tuliła swojego synka i płakała, bardzo cierpiąc – kompletnie nie wiedziała, dlaczego tak się stało.

Kiedy wiadomość o czarnym wnuku dotarła do Krystyny, musiała natychmiast interweniować i wyjaśnić zdezorientowanym dzieciom, dlaczego tak się stało. To nie synowa zdradziła, to do niej wróciły grzechy młodości, o których nikt nie wiedział. Wojtek nie miał pojęcia, że miał czarnego ojca. On pamiętał tylko Adama – tatę, który go wychowywał. Historia zatoczyła koło, a tajemnica z młodości wróciła ze zdwojoną siłą dopiero po jakichś 30 latach. W genach zapisana jest cała nasza historia i wszystkie rodzinne cechy. Od tego nie da się uciec. A malutki Czaruś, bez względu na kolor skóry i tak stał się najukochańszym wnusiem Krysi.

PS. To tekst ze specjalną dedykacją dla Krysi z Podkarpacia, mojej wieloletniej przyjaciółki z Naszej Klasy oraz wiernej czytelniczki bloga. TO DLA CIEBIE SŁOŃCE TY MOJE. Zbieżność imion zupełnie przypadkowa

tekst: Mama Żudit

zdjęcia: fotografia dziecięca Białystok