Mama Żudit

Mama Żudit: Byłam zawieszona między życiem a siecią.

Długo się zbierałam, żeby napisać ten tekst, bo tak się składa, że z nastaniem Nowego Roku trochę zmieniły się moje priorytety. Mam świadomość upływającego czasu i większość uwagi poświęcam na realne sprawy oraz to, co jest dla mnie ważne. Internet i pisanie zeszło na dalszy plan. Wszystko za sprawą mojej kochanej cioci, która niestety niedawno zmarła. 

Widziałam, jak ciężkie było jej umieranie i ile cierpienia doświadczyła. Nie mogę się skupić nad żadnym tekstem, bo ciągle mam ją przed oczami. Wielki gul ściska gardło, a łzy zasłaniają ekran. Miałam to szczęście porozmawiać z nią ostatni raz, kiedy była jeszcze świadoma. Mówiła o swojej rodzinie, martwiła się o wnuki, ale najbardziej to chciała doczekać wiosny i pojechać rowerem do lasu. Ciągnęło ją tam jak magnes, miała swoje ukochane ścieżki. Kilka dni później już nie żyła. Inna moja kuzynka powiedziała, że nie boi się raka, tylko właśnie tego długiego umierania. Zdołowało mnie to bardzo, a jednocześnie uświadomiło, że nie chcę marnować żadnego dnia na jakieś nieistotne pierdoły, NA ŻYCIE NA NIBY. Kiedyś komputer za bardzo mnie pochłaniał. Złodziej czasu zajmował mi kilka godzin dziennie, a z innymi sprawami ciągle się nie wyrabiałam.

zudit_jax (4)

Jak w tym dowcipie, kiedy mąż wraca do domu, widzi wysprzątane mieszkanie i ciężko zdziwiony mówi do żony: „A CÓŻ TO, INTERNET NAM ODCIĘLI, ŻE TY Z NUDÓW ZACZĘŁAŚ SPRZĄTAĆ?”. Czasem podobnie było ze mną. Dziwiłam się, że wielu moich znajomych może żyć bez internetu i portali społecznościowych. Oczywiście to ich wybór, ale też często i nieumiejętność korzystania z komputera. Tylko że moi drodzy mój mózg już się „nachapał” i jak to moja córka raz powiedziała: ,,Zaczynam rzygać Fejsbukiem”. Niedosłownie oczywiście, ale organizm sam się zbuntował i mnie odrzuca.

Ostatnio na przykład znów byłam zbyt pochłonięta ratowaniem swojego stada i kursowaniem do weterynarza. Nowy chory pies wzięty ze schroniska i obawa, czy nie pogryzą się z naszą amstaffką. Biedak przeszedł przez serie zastrzyków, trzy operacje, powikłania, kolejne wizyty u lekarza. Nie mówiąc o tym, że do swoich psów wstawałam w nocy jak do małych dzieci. Bo albo któryś piszczał, bo bolało, albo chciał wyjść, a ja jestem odźwierną w tej naszej wielkiej budzie. One tak właśnie traktują nasz dom. Na szczęście to ja jestem przywódcą tego stada i w końcu mogę odetchnąć, bo wszystkie są zdrowe. Jestem o nie spokojniejsza. Czekamy wszyscy na wiosnę, żeby się wygrzewać w wiosennym słońcu i łazić po lesie, bo Puszczę Białowieską mamy o rzut beretem od domu. Jest tyle fantastycznych rzeczy, jakie można robić w realnym życiu!

zudit_jax (5)

Naprawdę nie wiem, co to nuda. Szkoda mi tych wszystkich małolatów (dla mnie wszyscy są „małolaci”, ale pewnie dlatego, że mam już pół wieku) co zatracili się w sieci i już nie znają umiaru. Kiedyś moje dzieci trudno było zagonić do domu z podwórka, a teraz zamiast się spotkać, wolą pogadać na jakimś Gadu-Gadu czy FB. A najbardziej to już mnie wkurzają te wszechobecne smartfony i całodobowe klikanie albo gadanie. Tak często jest w kolejkach w moim markecie. Kilka osób stoi i wszyscy albo gapią się w telefon, albo mówią: „YHY, YHY, TAK NO DOBRZE, YHY, OK”.  Tak ciągle. MNIE TO PRZESZKADZA W PRACY i drażni na maksa. Muszę chyba nauczyć niektórych, jak się mówi: ,,NIE MOGĘ TERAZ ROZMAWIAĆ, ODDZWONIĘ”. Tyle albo aż tyle.

Wszystko jest potrzebne w życiu, a technologia i komputery bardzo wiele ułatwiają. Też z nich korzystam i to często, ale nie popadajmy w skrajności. Najpierw trzeba zebrać życiowe doświadczenia i spełniać się w realu, a dopiero potem dzielić się tym w internecie, ale – też z umiarem. NIGDY ODWROTNIE. Bo nie da się poznać smaku lodów liżąc je przez szybę.

Tekst: Mama Żudit

Zdjęcia: Pikolina

zudit_jax (6)

zudit_jax (2)

zudit_jax (3)