nieCodzienność

Rozpoznajecie tę złodziejkę?

Kiedy tata co sobotę przynosił „Gazetę” i kładł ją na kuchennym stole, by na chwilę zniknąć w łazience, zakradała się i myk! Wyciągała ze środka kolorowe „WO”, by szybko uciec do swojego pokoju. 

Tam, na piętrze domu, w małym pokoiku, w którym co sobotę zamykała się na klucz, rozkwitała w niej kobieta, która mimo że jest z małego miasteczka, już wiedziała, co na świecie i w kulturze wysokiej piszczy. W domu raczej nigdy się nie mówiło, co to jest miłość pary facetów, kim jest lesbijka, kim feministka czy antyklerykał. Jeśli chodzi poznawanie takich zjawisk, wychowała się na „Wysokich Obcasach”. Tak, to właśnie na ich tekstach nauczyła się tolerancji, ciepła i miłości do ludzi, którzy są zupełnie inni ode niej. Wiedziała już, że ksiądz co niedzielę wcale nie uczy tolerancji. Wyczytała to.

wo

Potem ten doktorat…
Paradoksalnie dzięki temu, że w każdą sobotę rano zmieniała się w małą złodziejkę, nauczyła się myśleć jak indywidualistka. „Wysokie Obcasy” wyznaczyły jej kierunek – najpierw zrozumiała, że jako nastolatka chce czytać mnóstwo literatury pięknej, by w trakcie dyskusji z innymi być interesującą rozmówczynią. A później… poszła na polonistykę, gdzie przez kilka lat była studentką z najwyższym stypendium naukowym na roku. I nie, wcale nie przez to, że była kujonką! Po prostu – myślała z empatią i szeroko patrzyła na świat. To po części na pewno dzięki artykułom z „WO”, które dozowała sobie od wielu lat. Od razu po ukończeniu studiów zaproponowano jej doktorat i owszem, skończyła już nawet dwa lata studiów na trzecim stopniu, ale w chwili obecnej zrobiła sobie roczną przerwę. Nie chce się zamykać w naukowej bańce, coraz częściej myśli, że to zupełnie nie jej świat.

…i finał Onet Blog Roku
W międzyczasie rozwijała warsztat dziennikarski -€“ najpierw, jako studentka przez rok pracując za 300 zł miesięcznie w redakcji informacyjnej, potem na dwa lata trafiając do dużego wydawnictwa z gazetami wnętrzarskimi. Pierwsza redakcja była najpiękniejszą szkołą życia -€“ natychmiast rzucono ją na głęboką wodę – reportaże w terenie, wywiady, praca blisko ludzi. Od razu pokochała to szczerą miłością. Nieważne, że szef płacił marne grosze. Do dziś natomiast pracuje w wydawnictwie Publikator, w którym tworzy m.in. takie magazyny jak „Świat łazienek i kuchni” czy „Dobrze mieszkaj”. Wszystko było  świetnie -€“ względna sielanka, ciepła posadka, etat.

wolf2

Tylko że ciągle w tym samym czasie pragnęła czegoś więcej. Dlatego, by nie pisać jedynie o designerskich łazienkach za 30 tys. złotych, zaczęła prowadzić bloga. W ciągu kilku miesięcy spodobał się w środowisku, za chwilę też pojawił się w ścisłym Finale Onet Blog Roku 2014 i innych popularnych rankingach. Ludzie pytali, jak to robi, że tak szybko pnie się z blogiem w górę. Niektórzy dogadywali jej nawet, że to tylko kwestia skończonej polonistyki i wyuczonego warsztatu dziennikarskiego, ale ja myślę, że to coś innego. Ta dziewczyna ma serce pojemne jak przedwojenna wanna.

Kilka lat regularnych kradzieży odbywających się w pokoju rodziców zrobiły swoje. Dziś „WO” już nie wyciąga od swojego taty, bo nie wypada. Trzydziestka na karku. Za to co sobotę wychodzi po nie z małym pieskiem, lub wysyła do kiosku męża. Nadal się uczy. Być może naiwnie mówi sobie, że to jej łącznik z „wielkim światem”. Bo w tym kolorowym dodatku do „Gazety” najważniejsze nie było wcale to, co dało się z niej mądrego wyczytać, ale fakt, że uzależniał od cosobotniego poszerzania własnych horyzontów.

Kojarzycie dziewczynę, o której mowa? :)

Fot. Pikolina

Z ważnych ogłoszeń: po raz drugi startujemy w konkursie Onet Blog Roku – w ostatniej edycji dostałyśmy się do ścisłego finału w kategorii Lifestyle – teraz znów wierzymy w swoje siły i pomoc czytelników:) Jeśli chcecie nas wesprzeć, tu na dole są dwie grafiki – możecie wysłać SMS (o treści D11166 na numer 7124) głosując na nasz blog, który startuje w kategorii Publicystyka lub na ten TEKST (treść: T11256 pod numer 7124), który zgłosiłyśmy w kategorii Tekst Roku :)

Blog Roku:

blogroku

 Tekst Roku:

tekst roku