Mama Żudit

„Tam dom Twój, gdzie chodzisz bez stanika”.

Tematyczny miszmasz z pozytywnym przekazem stworzyła dziś dla Was moja mama. Zapraszam do lektury tekstu o naszej 81-letniej cioci, o żonie przyłapanej na zdradzie oraz parach, które nie zdążyły przeżyć własnej miłości. 

Mama Żudit: Mała dygresja na początek…

Po przeczytaniu ostatniego tekstu córki zachwyciłam się, że pisze w tak pięknym stylu. Jednocześnie ogarnął mnie niesmak, że po co ja się wygłupiam z moimi publikacjami tutaj. Przecież to moje pisanie jest trochę prymitywne, jak to u Nikifora blogosfery. Nie jestem dziennikarką, nie mam doktoratów, na co dzień ciężko pracuję, a pcham się jeszcze między tych młodych blogujących. Jakbym nie miała co robić. Ale chyba znalazłam niszę i nieskromnie mówiąc jestem jedyna w swoim rodzaju. Gdzie w Polsce jest blog, na którym regularnie piszą matka z córką? Chyba nie ma… choć może się mylę. Mam inne spojrzenie na świat niż młodzież, bo przecież mam te swoje lata. Cieszę się, że, udało mi się przyciągnąć pokolenie rodziców i dziadków do czytania bloga. Jednocześnie po tylu dowodach sympatii, jakie dostaję na co dzień od moich klientów w pracy i czytelników (BARDZO DZIĘKUJĘ) widzę, że jednak warto czasem coś naskrobać, bo pewnie ktoś na to czeka. A poza tym sam fakt, że nawet wiele całkiem nieznajomych mi osób cieszy się na mój widok i przy każdym ,,dzień dobry” przy mojej kasie pojawia się szeroki uśmiech, jest dla mnie bezcenne. Przejdźmy już jednak do właściwego wpisu – dziś będzie lekko, obiecuję.

„TAM DOM TWÓJ, GDZIE CHODZISZ BEZ STANIKA” – napisała niedawno na swojej tablicy dobra koleżanka mojej córki. Za chwilę coś na ten temat powiem.

IMG_0009

Detoks od komputera ma dobroczynne skutki. Umysł się oczyszcza, w moim przypadku szczęśliwie wróciło też natchnienie. Nie mówiąc już o wysprzątanym domu. Tym razem natchnęła mnie przyjaciółka córki i jej powiedzonko (o tym staniku), które bardzo mi się spodobało. Każdy z nas ma jakieś swoje życie, gdzieś pracuje i za czymś goni, potrzebuje miejsca, do którego powinien lecieć na skrzydłach po ciężkim dniu. By w końcu odpocząć i się wyluzować. Ja na szczęście znalazłam to swoje miejsce na ziemi. Chociaż zawsze mówiłam, że mój dom jest jak fabryka, bo z robotą w nim nie ma końca, ale tu ja jestem szefem i nie robię z siebie męczennicy, NIE WARTO.

KAŻDA Z NAS CZASEM LUBI POCHODZIĆ W SZLAFROKU i jak to się mówi,  „TAM DOM TWÓJ, GDZIE CHODZISZ BEZ STANIKA”. Faktycznie sama czasem tak mam (w końcu jestem u siebie), ale przypominają mi się teraz słowa ważnej osoby z naszej rodziny. Otóż moja ciocia Hela, dama starej daty (ma już 81 lat!) mieszkająca w dużym mieście, zawsze twierdziła, że kobieta codziennie powinna wyglądać pięknie – nawet gdy tylko wynosi śmieci, bo nigdy nie wiadomo, kogo spotka. Kto wie, może właśnie swoją wielką miłość, najgorszego wroga, albo może wredną sąsiadkę. Jeden może się w niej przecież zakochać, a kogo innego szlag trafić, że tak się dobrze trzyma i pięknie wygląda. Mądrości mojej 81-letniej cioci są bezcenne, jak to mówi: „OBWISŁY TYŁEK W STARYCH DRESACH NICZEMU NIE SŁUŻY!”.

Do tej pory zostało jej przyzwyczajenie przebierania się kilka razy na dzień, co bardzo naszą całą rodzinę rozczula.

IMG_0015

Muszę Wam napisać o czymś jeszcze. Takie mamy czasy, że niestety za pracą i godziwą zapłatą wielu Polaków wyjeżdża za granicę. „Gdy nie masz pracy – nie masz za co żyć, ale jeśli pracujesz – nie masz KIEDY żyć”. Nie widzę problemu, kiedy pary wyjeżdżają razem, ale niestety często np. mąż jedzie za granicę, a żona samotnie wychowuje dzieci i zmaga się z problemami dnia codziennego. Mam takie koleżanki, które całe życie miały mężów „z doskoku”, niemal jak żony marynarzy. Pewnie, że kasy miały więcej niż ja, ale cała ich młodość przeleciała na tęsknocie. A koło pięćdziesiątki, kiedy dzieci były już dorosłe (i chyba wreszcie się dorobili ) i staruszkowie w końcu mogliby się sobą nacieszyć – życie płata im figla. Taki czarny humor losu. Mąż umiera na zawał, albo tragicznie ginie w wypadku samochodowym. Moje znajome – jeszcze przecież tak młode, a już wdowy. Zostały z wieczną tęsknotą i bólem. ŻYCIE PRZELECIAŁO NA GONITWIE i nie było czasu na prawdziwą miłość.

Pozostał tylko żal. Jak to mówi żartobliwie mój mąż: ,,Najlepsze lata na bzykanie i przytulanie oni spędzili oddzielnie, bo myśleli, że kiedyś to nadrobią. A tu instrument wysiadł”. Albo: „czasu zabrakło, bo kopnęli w kalendarz”. Ten mój domowy filozof jak już coś powie, to naprawdę, klękajcie narody. Mężczyźni w tej gonitwie zapominają też o bardzo ważnej rzeczy. Bo przecież kobietę nie wystarczy tylko mieć, trzeba jeszcze o nią dbać. A to nie tylko pieniądze. Nie da się przytulić kogoś na odległość.

IMG_0021

Tak jak w tym dowcipie: „żona narzekała, że jest wiecznie sama, mąż chciał jej zrobić niespodziankę i wcześniej wrócił z pracy. Ona z kochankiem w łóżku, wpada w panikę, bo nie wiedziała, gdzie go schować. Szafy nie ma, balkonu też, za to tylko – wielki żyrandol. Goły facet wskakuje więc na górę. Mąż wchodzi do sypialni. Zaskoczony, że żona w łóżku, pyta:

– A co ty robisz w środku dnia w łóżku?
– Niiiic, czekam na ciebie kochanie.
– Tak? A ten na górze to kto?
– E, to nikt ważny, malarz przyszedł sufit pomalować.
– No tak, widzę, że jeszcze mu z pędzla kapie”.

Panowie mężowie, dbajcie o swoje żony, żeby ktoś nie zrobił tego lepiej i przypadkiem jakiś malarz pokojowy nie przeleciał wam sypialni, a przy okazji Waszej kobiety. Pieniądze są po to, żeby godnie żyć, ale miłość i prawdziwe życie to też bliskość i tęsknota, która boli. Nie można życia odkładać na później, bo jutra może nie być, gdy ten Żartowniś z góry zrobi Wam kawał i za wcześnie zabierze do siebie.

Zdjęcia: Buuba.pl (otwierające), Pikolina

Tekst: Mama Żudit