FotoEpoki

Jak utrzymywać dobre relacje z wkurzającymi przyjaciółkami?

Czasem, gdy przyglądam się dziewczynom, z którymi jestem blisko, zauważam zadziwiona, jak bardzo są ode mnie różne. Odgórne życiowe sytuacje (np. wspólna praca/czasy szkolne/blogosfera) trwale nas połączyły, choć mocno się od siebie charakterami różnimy. 

Słyszałam nieraz od osób postronnych: „jak ty możesz trzymać z taką dziewczyną? Ty po szkołach, ogarnięta, ona –  popija, po zawodówce, bezrobotna”. Albo: „dlaczego właściwie tyle lat się kumplujecie, skoro ona wiecznie zazdrości ci sukcesów?”. No właśnie, czasem, gdy spojrzę na swoje przyjaźnie z boku, sama podziwiam, jak fajne relacje udało mi się wypracować z dziewczynami, które pozornie totalnie nie pasują do mnie charakterologicznie. Zobaczcie, jak to wszystko sobie poukładałam w głowie – opiszę kilka moich przyjaciółek (bezimiennie), z którymi mimo że w milionach spraw potrafimy się nie zgadzać, łączy nas jakaś przedziwna więź. Bo przecież nie chodzi o to, by wkurzyć się, obrazić i zabrać swoje zabawki do innej piaskownicy. Sztuka tkwi w rozumieniu i pielęgnowaniu trudnych relacji… latami.

MG_1735

TYP 1.

„Niedowartościowana i zazdrosna”.

Mam taką przyjaciółkę, która, choćbym dostała Nagrodę Nobla i pobiła rekord świata w triathlonie, zawsze będzie się zachowywała jak gdyby nigdy nic. Zero pochwały, ani odrobiny radości z moich sukcesów. Słyszałam już nieraz od obcych: „dziwi mnie ta wasza przyjaźń, jest zwyczajnie chora, przecież widać, że ona ci tylko zazdrości!”. Faktycznie, kiedyś może bolało mnie, że B. nie dostrzega, gdy coś mi się udaje, podczas gdy ja głośno chwaliłam ją i podziwiałam za różne drobiazgi. Ale pewnego dnia, zupełnie spontanicznie ona sama przyznała mi się: „wiesz, mam jakiś wewnętrzny problem, żeby np. komplementować swojego męża. Myślę sobie dziś, że to wszystko z winy trudnego dzieciństwa. Dorośli zawsze żałowali mi dobrego słowa, nigdy nie słyszałam pochwał, tylko kolejne i kolejne polecenia: zrób to, pójdź tam, kup tamto”.

Z miejsca zaczęłam więc tej mojej przyjaciółce współczuć i kochać jeszcze bardziej – była dla mnie wspaniała w milionach innych sytuacji, i aby być blisko niej, zrozumiałam, że nie powinnam wymagać czegoś, czego sama w życiu dostawała tak mało.

90s_4

TYP 2.

„Niczego się nie krępuje”
Choćbyście w zaciszu domu/hotelowego pokoju umiały się wspaniale dogadać w każdym, nawet najbardziej złożonym temacie, to w miejscu publicznym, przy ludziach ona zawsze „narobi ci przypału”. Tak było np. w trakcie jakiegoś ważnego wykładu znanego profesora z UJOTU, gdy cała sala słuchała w milczeniu, a moja K. wypaliła na cały głos: „Judyta, chyba stanik mi się rozpiął, zapniesz mi?!”. Albo: „Stara, zjadłam czosnek rano – czuć jeszcze ode mnie?”. Zawsze miałam na twarzy buraka, gdy gdzieś z nią wychodziłam, bo z góry wiadome było, że zaraz obcy ludzie będą wytykać nas palcami. Mimo to, po pewnym czasie przestało mnie obchodzić, że ktoś się nam przygląda, lub bierze za wariatki. Nieważne stało się, że K. znowu powie na głos jakąś głupotę. Zrozumiałam, że ta moja „przypałowa przyjaciółka” to jedna z nielicznych osób, przy których potrafię się tak szczerze i głośno śmiać.

TYP 3.

„Ty ogień, ja woda”
Mam kumpelę, która mimo posiadania wieloletniego ukochanego i ślubu w planach, zdradza swojego narzeczonego. Ciężko jest mi żyć z tą wiedzą. Ciężko również myśleć o tym, że być może uczestniczę w procesie krzywdzenia bardzo fajnego faceta. Nieraz myślę o tym, co robiła i w myślach potępiam jej zdrady. Z tą moją M. od wielu lat łączyły mnie wspólne tematy – imprezy, wielu tych samych znajomych, znałyśmy też nawzajem swoje rodziny. Mimo że z tyłu głowy siedzą mi jej miłosne podboje, nie potępiam jej, bo myślę, że szybciej zagryzie ją własne sumienie niż dotkną moje słowa. To kumpela, która nieświadomie, ale najczęściej skłania mnie do przemyśleń o związkach, facetach, sensie bycia z kimś.

MG_1704

TYP 4.

Mądralińska
Na imprezach cytuje rozległe cytaty z Arystotelesa, głośno komunikuje, w ilu to projektach teraz bierze udział i jak bardzo ma w życiu napięty grafik. Przy czym też niekoniecznie chce słuchać o sprawach innych, obecnych na domówce osób. Wszyscy muszą wiedzieć, jak bardzo jest perfekcyjna – nawet, gdy wybiera nowe auto, musi być najdroższe i najbardziej designerskie – to co, że w danym momencie jej na nie nie stać – i tak będzie je miała! Czasem zastanawiam się, co nas łączy – ona, irytująca wiele osób pani mądralińska, ja – raczej wyciszona i nie lubiąca się chwalić cyniczka. W chwilach zwątpienia przypominam sobie jednak, że ta moja D. to tak naprawdę wciąż ta sama wzruszająca dziewczyna, która potrafi zadzwonić z płaczem, gdy coś nie układa się z narzeczonym lub gdy jej mama ciężko choruje. Przypominam sobie też, jak mówiła mi, że w dzieciństwie nikt w nią nie wierzył, więc teraz podświadomie chce we wszystkim być najlepsza – by utrzeć nosa tamtym „złym ludziom”. To jeden z kluczy, który pozwala uśmiechać się serdecznie na wszystkie  jej „mądralińskie momenty”.

TYP 5.

Pani „kobieta zmienną jest”
To ona decyduje, czy akurat ma fanaberię odebrać ode mnie telefon albo spotkać się. Nic to, że jechałam do niej 120 kilometrów i specjalnie brałam wolne, zawsze potrafi powiedzieć, że w tej konkretnej godzinie ma migrenę i nie chce absolutnie nikogo widzieć. Sama wymaga jednak, by od niej odbierać każdy telefon i słuchać o jej problemach – najlepiej do rana… To przyjaźń, która raczej niczego nie daje, a wiele wymaga – nieraz myślę sobie, że jest dla mnie największą próbą. Bo mimo tego wszystkiego, trwa od lat. Staram się zawsze odbierać telefony. Wiem, jak jest jej trudno – Ł. od lat nie ma pracy – rozumiem więc, w jak ciężkie stany można popadać żyjąc w samotności czterech ścian.

90s_13-1

 

TYP 6.

„I tak cię przegadam”

W ogólnym rozrachunku to bardzo dobra, pomocna kobietka. Ale… zbyt wiele czasu nie da się z nią wytrzymać – bo irytujące dobre rady w stylu „i tak ja wiem najlepiej” sypią się w każdej rozmowie, czy to o pogodzie, czy o jeżdżeniu autem. Możesz mieć skończone fakultety z prawa pracy, a ona i tak będzie ci w stanie udowodnić, że w tej dziedzinie, mimo braku studiów, wie lepiej od ciebie. Skąd to się w ludziach bierze? – myślę czasem. W przypadku C. okazuje się, że w pracy jest totalnie niedoceniana, stąd życzliwymi uwagami nadrabia w rozmowach z ludźmi, przy których czuje się pewniej. Zawsze staram się z nią spędzać czas krótko, ale intensywnie – słuchać tak, by miała wrażenie, że jej rady są dla mnie cenne i się do nich dostosuję. Lubię, gdy czuje się przy mnie ważna, a to, że potem w swoim życiu postępuję po swojemu, pozostaje poza jej wiedzą.

Bo zawsze trzeba brać poprawkę na tej naszej specyficznej przyjaciółki trudne dzieciństwo, nieszczęśliwą miłość czy niepowodzenia w pracy. To świetny klucz do zrozumienia osób, z którymi z pozoru dzielą nas miliony lat świetlnych.

Dzisiejsze zdjęcia pochodzą z sesji w stylu lat. 90. z naszymi cudownymi dziewczętami – Olą z bloga sweetshoop.pl i Sylwią z Zielonego Koperka – tu od razu przyznam, że w naszej rozkwitającej przyjaźni nie zdarzyło się jeszcze nic ciężkiego do przyjęcia – te babki są bez dwóch zdań naszymi pokrewnymi duszami!

Fot. Sebastian z Pikczerlab

90s_12 90s_5 90s_13-1 90s_14

MG_1746 MG_1744