nieCodzienność

„Boję się przytyć w ciąży” – jak tej obawie zaradzić, odpowiada DOULA

Pewnego razu, zamiast cieszyć się swoim stanem, zadręczałam się z pytaniami: jak nauczyć się lubić powiększający się brzuch, nowe kilogramy, jak nie reagować alergicznie na komentarze w stylu: „ależ ładnie się poprawiłaś w tej ciąży”? 

Czy jest na to jakiś magiczny sposób? Jak do jasnej cholery wreszcie przestać się martwić takimi głupstwami? Prawda jest taka, że krzywdę robimy sobie my same -€“ my, kobiety. Nasze porównania: „ja w ciąży przytyłam tyle i tyle, a ty?”; pokazywanie celebrytek na Pudelku z idealnie płaskim brzuchem „w zaledwie trzy tygodnie po porodzie” – to wszystko buduje strach, że ja, właśnie ja nie wpiszę się w ten kanon piękna współczesnych matek. Gdzieś podświadomie boimy się odrzucenia i krytyki.

Wielu nam brakuje tej wiary w siebie – nawet bez ciąży -€“ dlatego dodatkowe kilogramy, które zbieramy podczas tych dziewięciu miesięcy stają się powodem smutku, strachu i zabijają radość z najważniejszego.

O to, jak radzić sobie z lękiem przed szalejącą ciążową wagą, zapytałam Zuzannę Samsel -€“ moją genialną czytelniczkę, młodą mamę trójki dzieci, a przede wszystkim -€“ doulę (czyli wykwalifikowaną osobę, która „w profesjonalny sposób wspiera fizycznie oraz emocjonalnie kobietę rodzącą i w połogu, dostarcza jej niezbędnych informacji i udziela praktycznych wskazówek. Pozostaje z rodzącą przez cały czas trwania porodu, towarzyszy jej w pierwszych dniach macierzyństwa. Pomaga jej również radzić sobie z negatywnymi emocjami – lękiem, poczuciem bezradności czy niekompetencji”).
Dziś mówi się, że położna odpowiada za ciężarną kobietę od pasa w dół, zaś doula -€“ od pasa w górę – przysięgam,€“ coś w tym jest!

IMG_4982 - Kopia

Zacznijmy od małego wstępu: gdy ostatnio pochwaliłam się na blogu, że spodziewamy się dziecka, napisała do mnie właśnie Ona, jedna z czytelniczek, wspominając, że jest doulą. Odpowiedziałam jej grzecznościowo (lecz raczej bez przekonania), że będę o niej pamiętać, itp. itd… Aż, pewnego dnia, zupełnie niespodziewanie z tą z pozoru obcą osobą połączyła mnie niesamowita, bardzo pogłębiona rozmowa, która wylała hektolitry miodu na moje serce. Poruszyłyśmy wiele kwestii, a jedną z nich była ta nieszczęsna waga… i powiem Wam, że już nie boję się dodatkowych kilogramów – ja się nimi cieszę, i wiem, że będę za nimi bardzo tęsknić (!) <tak przedziwnie działa rozmowa z doulą>.

Kiedy przeczytałam, co Zuza odpisała na moje pytanie o to, jak nie przejmować się swoim wyglądem w ciąży (bo mimo że nie podjadam, ćwiczę i nie jem słodyczy, kilogramy ciągle przybywają), popłakałam się ze wzruszenia. Te słowa to coś więcej, niż „nie przejmuj się, szybko schudniesz”.
Oddaję głos Zuzie:

W ciąży owe dodatkowe kilogramy to dobry znak, który mówi, że dziecko przybiera na wadze, macica rośnie i robi się cięższa, podobnie jak łożysko, wody płodowe, powiększające się piersi… To wszystko waży – w końcowym rozrachunku to będzie około 7 dodatkowych kilogramów.

IMG_49744 (1)

I właśnie te parę kilo zrzuca się od razu, wraz z „wyjściem” dziecka i łożyska. Macica obkurcza się kilka tygodni w znaczącym stopniu, by po pół roku być już taka, jak przed porodem. Wtedy również i nasza waga leci w dół. A wszelkie kilogramy ponad wyżej wymienione rzeczy również da się bardzo szybko zrzucić. Oczywiście, najłatwiej będzie osobom, które z natury są szczupłe jak ty czy ja – po mnie nikt by nie powiedział, że urodziłam już trójkę dzieci. Pamiętaj, efekt końcowy jest taki, że bez względu na wszystko czy Ci to zajmie tydzień, miesiąc czy pięć – waga to coś odwracalnego. A czas mija szybciej niż się nam wydaje.
A czy kilogramy gryzą?

Nie trzeba się ich bać, a już zwłaszcza nie tych, które są odwracalne bardziej od tych zwykłych, „tłuszczowych”.

Błędem kobiet, który doprowadza je do frustracji, stresu i niepokoju jest przyjęcie, że ciało ludzkie ma być wiecznie takie samo… Wiemy, że istnieje starość – ale ona jest dla nas pieśnią odległej przyszłości i wydaje nam się chyba, że spada na nas tak koło 50-tki – jakby ktoś miał nam nagle wysypać na głowę wiadro tej starości i raptem oblepimy się zmarszczkami i zwiśnie nam skóra. Nasze ciało jest przecież inne w dzieciństwie i inne na starość. A w czasie „pomiędzy” uważamy chyba, że ma być stale takie samo… Jakby też miało się nam coś stać złego jeśli cokolwiek się w nim nie daj Boże zmieni.

IMG_5005 - Kopia - Kopia

Prawda jest taka, że jesteśmy częścią natury, a nie manekinem z wystawy i tak jak w życiu, tak i z ciałem jest tylko jedna stała prawda – że wszystko się zmienia. Nawet wikingowie już to dostrzegali – jedyna stała to zmienna. Taki trochę paradoks.
Kolejnym faktem o naszym życiu, który również sprawdza się do funkcjonowania wszechświata, przyrody i organizmów żywych jest to, że wszystko podlega różnym cyklom. I tu wracając na tory tematu kilogramów w ciąży – tak samo nasze kobiece ciała podlegają ciągłym zmianom – i to jest dobre, naturalne, normalne… Tak zostało to obmyślone i zaprogramowane przez naturę, której jesteśmy dziełem.
Co dalej z kilogramami?
Muszę tu zaznaczyć, że nie ma powodów do niepokoju u kobiet, które nie przeginają jakoś skrajnie w sensie rozbijania namiotu pod lodówką czy leżenia w kółko na kanapie po porodzie. Mówimy tu o normalnie funkcjonujących kobietach, które jedzą więcej niż przed ciążą, ale nie opychają się dziko bez hamulców przez kilka miesięcy.

IMG_4979 - Kopia
Miej po prostu świadomość tego, że to wyłącznie przejściowy stan, odwracalny, i nawet nie można podchodzić do tych kilogramów jak dotychczas, bo to już nie te same kilogramy. Chodzi o coś zupełnie innego niż tłuszcz – po skończonym procesie tworzenia małego człowieka ciało samo będzie dążyło do powrotu do stanu „sprzed”.

Pamiętaj, że nie sposób jest nie ważyć więcej stając na wadze, jeśli założysz kilkukilogramowy plecak. Teraz też nosisz kogoś w sobie, i Ona waży swoje indywidualne kilogramy wraz z tym osobistym plecakiem oraz bagażem (macicą, wodami, łożyskiem). Podsumowując… To stan przejściowy, jedyny w swoim rodzaju, a w skali całego życia kobiety jest jak mrugnięcie okiem, choć w trakcie trwania tych dziewięciu miesięcy wydaje się to długo. Ale czym jest 9 miesięcy w stosunku do np. 80-ciu lat?
Wyobraź sobie, że masz teraz 40 lat i wspominasz ten czas… Leżysz sobie zgrabna na plaży, mąż z córką bawią się w morzu, a ciebie nachodzi refleksja: jak ona tak szybko urosła? I jak to w ogóle było być w ciąży? Przypomnisz sobie, że się tak martwiłaś o te kilogramy, potem spojrzysz na swój płaski brzuch i uśmiechniesz się tylko, że niepotrzebnie dokładałaś sobie tyle stresu i obaw.

IMG_5034

Wszystko nieustannie się zmienia, nasze ciało w ciąży też, ale nie jest wcale powiedziane, że na gorsze. Na inne. Byłaś dzieckiem, potem nastolatką, dorosłą z ukształtowaną już figurą. Teraz jesteś kobietą w ciąży, gdzie dane ci jest przez chwilę podźwigać dodatkowy ciężar, ale jak tylko ciało spełni tę funkcję i podaruje ci dziecko, znów wróci do bardziej ergonomicznych wymiarów. Może trzeba będzie mu w tym lekko pomóc – ale to naprawdę nic strasznego. Potem będziesz zgrabną mamą. Z czasem po trzydziestce przybędzie nam zmarszczek, może trochę bardziej zwiotczejemy… Tylko po co się martwić już dziś, u progu 30-stki, tym co będzie za 20 lat? To, co będzie się działo z każdą z nas na starość, uwierz, będzie nas martwić dużo bardziej niż te 12 czy 18 kilo w ciąży… Bo tamte (np. zdrowotne) zmiany będą już nieodwracalne.

Żudit:
Bardzo pokrzepiające słowa! Myślę, że do Zuzy, mądrej i cudownej douli, która doskonale rozumie psychikę kobiet w ciąży wrócę tu jeszcze nieraz – rozmowy z nią są niesamowicie pouczające. Tymczasem bardzo zachęcam Was do polubienia jej fanpage’a TUTAJ (klik!).

Modelka: Justyna Łuczaj

Zdjęcia: Pikolina – fotografia dziecięca Białystok

Bohaterka wpisu, Zuza na zdjęciu poniżej:

13112448_10154051916099277_2016778000_o