Korki z pisania

Blogowanie. Jak pracować w zespole?

Kiedy zakładałam bloga, chciałam go mieć w pojedynkę. Żadnych wspólników, pomocników, tylko ja. Dlatego tak sceptycznie podeszłam do propozycji Kasi, która chciała robić na bloga zdjęcia. Nasza dwuosobowa ekipa radzi sobie jednak świetnie, mimo niezłej różnicy charakterów. Zobaczcie, jak to działa. 

„Prawdziwym osiągnięciem jest tworzenie zespołu, bo lider zawsze się przecież znajdzie, a takich, którzy potrafią pracować w grupie niestety jest na świecie za mało. W prawdziwej pracy zespołowej każda osoba powinna odkryć, że coś znaczy, że wiele od niego zależy. Każdy musi poczuć, że jest ważny, a jego nieobecność w zespole będzie postrzegana przez innych jako strata”.

IMG_3778 (Kopiowanie)

Przemiła kawa we trójkę z Olą z bloga Sweetshoop.

Z Kasią byłyśmy koleżankami z polonistyki, przez chwilę pracowałyśmy nawet w jednej redakcji. Już kilka lat przed założeniem bloga na wspólnych kawach snułyśmy plany podbicia świata. Znałam talenta Kasi, wiedziałam, że robi fajne zdjęcia, a dodatkowo potrafi też cuda w grafice. Ona z kolei zawsze wierzyła, że umiem pisać. Zakładając bloga, bałam się tylko jednego: „Ciekawe, kiedy zacznie mi liczyć od zdjęcia, przecież nawet najlepsza koleżanka nie będzie wiecznie pracować za darmo”. Czas pokazał, że w wielu kwestiach się myliłam. Ale o tym na końcu tego wpisu.

IMG_3901 (Kopiowanie)

Ważna zasada pracy w zespole? Nie wchodzimy sobie w drogę

Ufamy sobie w ciemno. Nie zaglądam Kasi w ekran aparatu po sesji, nie pytam, jak wyszłam na zdjęciach, itp. Na jej fotografiach każdy wygląda pięknie. A jeśli nie – to już się Pikolina postara, żeby tak wyszło. Nie wtrącamy się do swoich działek, to jest w tym wszystkim najpiękniejsze. Kasia nie jedzie po moich tekstach, bo je szczerze lubi. Tak jak ja kocham jej fotki. Pełne wsparcie.

IMG_3820 (Kopiowanie)

Wzajemne zaufanie

Nawet jeśli Pikolina jest w delegacji albo wycieczce na drugim końcu świata, wiem, że fotki na jutrzejszy wpis dostanę bez względu na wszystko. Po prostu wejdę rano na maila i tam będą. Ona ma równie wielkie, co ja, poczucie obowiązku. Kochamy ten blog jak wspólne dziecko, dlatego dbamy, by zawsze w regularnych porach dostawał świeże papu.

IMG_3828 (Kopiowanie)

Pełna szczerość

Wspólnicy, w szczególności kobiety (które mają skłonność do ukrywania żalu) powinni sobie walić prawdę prosto z mostu. Tak dla oczyszczenia atmosfery. Do dziś pamiętam, stałyśmy na jakiejś blogowej imprezie. Ja z kimś rozmawiałam, Kasia chciała już wracać, była zmęczona. Mimo to jeszcze kilka minut przeciągałam. Po powrocie do domu usłyszałam: „Stara, wkurwiłaś mnie. Chciałam już kończyć imprezę, a ty i tak gadałaś sobie z tymi ludźmi w najlepsze. Ale już ci to powiedziałam i jest mi lżej. Kocham cię”. Tak właśnie rozmawiamy z Kasią. Czasem ona ma coś ze świetnego faceta. Nigdy nie znałam tak brutalnie szczerej dziewczyny:)

Wspólne decyzje
Chcemy kręcić dobre video? Robimy zrzutę na kamerę. Planujemy promować blog w określony sposób? Razem myślimy, co najbardziej nam się w danej chwili opłaca. Szykują się jakieś blogowe konferencje? Zgrywamy terminy – bez siebie zazwyczaj nie jeździmy. Ufamy sobie tak, że nawet nie interesowało mnie ostatnio, czy kupiony sprzęt będzie „na mnie, czy na Kasię”. Może sobie zabrać nasze wspólne rzeczy na koniec świata, może je niechcący zniszczyć. Zbytnio mnie to nie obejdzie. Kupimy nowe. Ważne, żeby moja mała Kasia była cała i zdrowa. Niby frazesik, ale serio!

IMG_3833 (Kopiowanie) IMG_3838 (Kopiowanie)

Zero pazerności

Nauczyła mnie tego właśnie Pikolina. Niesamowite w świecie, którym rządzi pieniądz. Dopasowałyśmy się idealnie, bo żadna z nas nie przedkłada kasy nad wspólną relację. Blogowa forsa raz przecież jest, a raz nie. Obie pracujemy, mamy poukładane życie – blog to po prostu miła odskocznia w inny świat. Nie drżymy każdego dnia, żeby przyszły do nas agencje. Są propozycje współpracy – ekstra, nie ma ich – bawimy się dalej świetnie bez nich.

W najnowszej książce Tomka Tomczyka przeczytałam: „Nigdy nie wchodź w żadne blogowe spółki. To się nie może udać”. Zmartwiona, zacytowałam fragment Kasi. Powiedziała mi wtedy: „Ej stara, pokażemy wszystkim, że to jednak działa”.

IMG_3840 (Kopiowanie)

Kiedy przy okazji dostania się do finału Bloga Roku pojawiła się pierwsza komercyjna propozycja współpracy, myślałyśmy o fajnym wpisie, jego promocji itp. Ale gdzieś z tyłu głowy faktycznie zaświtała myśl: jak podzielimy się kasą? Po połowie? A może któraś z nas pracowała na to więcej? Przez chwilę mocno zmartwiona, dumałam. Bałam się kłótni. I raptem Kasia, jakby czytała w moich myślach, napisała mi wiadomość:

– Ej, Judyta, jeśli czujesz, że bardziej się ostatnio napracowałaś, zabierz sobie większość pieniędzy. Albo wszystko. Obiecaj mi. Nigdy, przenigdy nie pokłócimy się o forsę. To najgorsze, co może być.

<3

IMG_3894 (Kopiowanie)

Pan kelner w kawiarni koniecznie chciał mieć selfie Kasi aparatem.

IMG_3872 (Kopiowanie) jpg3 (Kopiowanie) IMG_3818 (Kopiowanie)

Zdjęcia: Pikolina