Zakazane tematy

Sprawiedliwość dziejowa: „W ciąży mój facet tyje tyle samo, co ja”! ;)

W trakcie wieloletniej kariery czytelniczki „Wysokich Obcasów” tylko raz zapaliła się we mnie kontrolna lampka niezgody na to, co tam napisano. Przed laty czytałam bowiem wywiad z jakimś słynnym artystą (którego nazwiska niestety nie pamiętam) opublikowany w dziale „Męska końcówka”… 

To, co w pewnym momencie ów pan powiedział, wydało mi się bardzo złe, ukazało też smutną stronę feminizmu, który w imię równości płci, krzywdzi. A oto, co powiedział ten znany artysta:
– Szczęśliwie w czasie ciąży mojej partnerki udało mi się przytyć dokładnie tyle co ona, czyli 25 kg -€“ tego ode mnie od samego początku wymagała, żeby było sprawiedliwie.

?! Na te słowa zagotowało się we mnie.
Owszem, uważam, że kobiecie jest z powodu ciąży dużo trudniej. W myślach zgłaszam nawet reklamację Matce Naturze, że to ja, kobieta, a nie mój facet, w czasie ciąży wstaję w nocy do toalety co dwie godziny, nie wysypiając się, że przybywa mi kilogramów, cellulitu, że fatalnie się czuję będąc w podróży. Z drugiej jednak strony wiem, że natury nie przeskoczymy, a wszystkie te niedogodności trzeba zwyczajnie przetrwać -€“ po prostu. Chcę na starość mieć wesołą rodzinkę, więc teraz się poświęcam – nie dyskutując z tym zbytnio. Dlatego uważam za dziwne, samolubne i krzywdzące, gdy partnerka za warunek stawia swojemu ukochanemu: „Dziecko? Ok, ale tylko wtedy, gdy przyrzekniesz przytyć dokładnie tyle samo, co ja!”. Tak nie powinna wyglądać miłość!

1
Doskonale przy tym rozumiem strach kobiety przed tyciem, utratą urody, kilogramami -€“ wiele tygodni trwało, zanim te myśli przepracowałam. Ale nawet mimo takich lęków nigdy nie poprosiłabym osoby, którą kocham, by TYŁA RAZEM ZE MNĄ. Od czasu tamtego pamiętnego wywiadu w „Wysokich Obcasach” wiem, że nawet feministki, które szczerze lubię, mogą być oszołomkami, a skrajności, niezależnie w którą stronę, są złe.
Przenieśmy się jednak do teraźniejszości. Mamy kwiecień 2016 roku, jestem w 19 tygodniu ciąży. Siedzimy przy kawie z rodziną, gdy nagle moja bratowa, mądra mama dwójki dzieci mówi do K.:
– A wiesz, że to naukowo udowodnione, iż facet w trakcie ciąży kobiety tyje razem z nią, z czego nawet nie zdaje sobie sprawy? – zapytała.
To zdanie bardzo nas rozbawiło, ale i wzbudziło moją ciekawość: prawda to, czy fałsz? A może kolejny z ciążowych przesądów? Szperałam w internecie i faktycznie -€“ nie jeden, a kilkanaście artykułów potwierdzało tezę mojej bratowej:
„Okazuje się, że tzw. syndrom kuwady polegający na tym, że niektórzy mężowie odczuwają te same dolegliwości, co ich ciężarne żony, jest dość częstym zjawiskiem. Przejawia się to chociażby w przybieraniu na wadze przyszłej mamy i… przyszłego taty. Jak donosi BBC, przeciętny Brytyjczyk tyje podczas ciąży partnerki ok. 6,35 kg. Wśród badanych przyszłych ojców co piąty podczas ciąży żony zjadał więcej niż zwykle, a 41% z nich częściej sięgało po przekąski takie jak: czekolada, chipsy, pizza. Wśród 5 tysięcy badanych mężczyzn, aż 25% stwierdziło, że objadają się w solidarności z przybierającymi na wadze partnerkami, by nie czuły się niesprawiedliwie potraktowane przez los. Częściej też zabierają je do pubów i restauracji, by je pocieszyć”.

kwiaty2

To nawet słodkie, ale wciąż nie wierzyłam, że możliwe w moim bliskim otoczeniu. Przestałam się śmiać dopiero ostatnio. Uwierzcie, lub nie… kilka dni temu K. mierzył spodnie, które jeszcze jakiś czas temu z niego zwisały. Dziś“ nie był w stanie ich zapiąć. Potem dla śmiechu stanął również na wadze -€“ jakiż to był dla niego szok, gdy okazało się że w ostatnim czasie przybyło mu ok 4-5 kg!

Przypadek? Nie sądzę. Naiwnie tłumaczę to sobie jego miłością i nieuświadamianą solidarnością z ciężarną Żudit;)

Zdjęcia: Pikolina

 

4