nieCodzienność

Prelekcja na uniwersytecie, czyli jak zawstydzili nas mali uczniowie

Zaproszenie do poprowadzenia wykładu przyszło dokładnie tydzień temu – czasu na zastanowienie się było więc mało. Przemiła prowadząca, wykładowczyni z Wydziału Ekonomii i Zarządzania UwB, przekonała nas jednak słowami: 

– Na widowni będzie około setka dzieci z Ekonomicznego Uniwersytetu Dziecięcego, proszę mi uwierzyć, to zdolni uczniowie podstawówki i gimnazjum, którym zależy na wiedzy, naprawdę… im się po prostu bardzo chce uczyć nowych rzeczy!

Pomyślałam: „Ok, kupiła mnie pani tymi dziećmi!”. Podekscytowana zadzwoniłam do Kasi, by rezerwowała sobie wolny termin na nasz wykład. Ciągle niewiele mam wspólnego z dziecięcym światem, dlatego ta publika bardzo zachęcała. Pomyślałyśmy z Kasią, że opowiadanie o blogowaniu takim rezolutnym i wymagającym uczniom będzie dla nas wyzwaniem, nietypową przygodą.

A czym jest Ekonomiczny Uniwersytet Dziecięcy? Krótki opis w akapicie poniżej:

„W charakterze ogólnopolskim funkcjonuje od września 2009 roku i ma na celu popularyzację wiedzy i budowanie świadomości ekonomicznej wśród dzieci już od najmłodszych lat. Na czas trwania semestrów stają się oni studentami (otrzymują nawet wpisy do indeksów od prawdziwych wykładowców akademickich). Na EUD mogą uczęszczać uczniowie klas piątych i szóstych szkół podstawowych. Partnerem strategicznym projektu jest Narodowy Bank Polski, zaś Minister Edukacji Narodowej pełni nad przedsięwzięciem Patronat Honorowy”.

Uniwersytet działa w systemie semestralnym przy polskich uczelniach wyższych – w Białymstoku np. przy Wydziale Ekonomii i Zarządzania UwB.

wyklady-o-blogowaniu (6) — kopia

Kasia wspomniała nawet, jak trudno jest się zapisać na EUD: w naszym mieście ponoć na 100 wolnych jest ok. 400 chętnych dzieci! Na wykładzie miałyśmy opowiedzieć o blogowaniu – czy może ono być sposobem na biznes, jakie pieniądze da się z własnego bloga wyciągnąć, jak rozwijać znajomości w środowisku i promować nazwisko/markę w sieci. Nie to, żebyśmy się czuły w tym ekspertkami, ale sam fakt, że mówiłyśmy do blogowych (jeszcze) laików dodawał nam nieco śmiałości.

Najbardziej ciekawiło mnie, czy na miejscu spotkamy znudzone dzieci realizujące jedynie niespełnione ambicje swoich rodziców – rodziców, którzy być może sami się w czymś nie zrealizowali, więc teraz na wszystkie możliwe zajęcia zapisują własne pociechy. Przecież tak powszechnie się dziś o tych „napiętych grafikach” współczesnych dzieciaków mówi. Bo nie oszukujmy się… ekonomia? Zarządzanie? To miałoby ciekawić 11-letnie dzieci? Nie dowierzałam.

Przed wielką aulą wykładową przywitała nas opiekunka EUD – dr Ewa Tokajuk, która za chwilę rozwiała nasze wątpliwości:

– Wiecie co dziewczyny, tym dzieciom się bardzo chce i to właśnie je wyróżnia. Im jest smutno, że w tym całym natłoku zajęć pozalekcyjnych (na które zapisują je rodzice: języki obce, sztuki walki, robotyka) nie są w stanie znaleźć już czasu na to, co naprawdę je ciekawi: czyli na naukę o biznesie. One już teraz myślą o tym, jak zarabiać pieniądze, by w przyszłości samodzielnie się utrzymać. Dlatego tak tłumnie przychodzą na Wydział Ekonomii i Zarządzania – nawet kosztem własnych przyjemności i czasu wolnego po lekcjach.

ab4

I tu właśnie poczułam się zawstydzona, bo mi samej nieraz brakuje motywacji do własnego rozwoju. Bizneswoman ze mnie słaba – wiem doskonale, jak szybko wydawać pieniądze na bzdury, za to pojęcia nie mam, jak mądrze inwestować. I oto miałyśmy stanąć przed bardzo ambitnymi dziećmi, które tak naprawdę podejścia do finansów mogłyby uczyć nas.

Prezentacji o blogowaniu słuchały umiarkowanie zaciekawione – bo późna godzina, bo upał… Z sali padały jednak rezolutne pytania o social media i to, jak założyć własną stronę www. Tym, co mnie najbardziej ubodło i osobiście zawstydziło, była niesamowita wiedza tych dzieciaków – znały lokalne firmy, przykłady ciekawych biznesów w regionie i kraju, znały aktualne notowania giełdowe – a pytane na wyrywki przez prowadzącą, potrafiły odpowiedzieć, kto jest prezesem NBP czy aktualnym dyrektorem jakiejś spółki.

Zabawne, bo wracając z tych zajęć miałam wrażenie, że to nie ja czegoś tych dzieci nauczyłam. Wprost przeciwnie – mali studenci, którzy być może za kilka lat ze swoim przedsiębiorczym podejściem zawojują rynek pokazali mi, że niezależnie od metryki, trzeba się stale rozwijać. Nie wypadać z obiegu, bo wiek nie jest tu żadną wymówką. Trzeba analizować sytuację polityczną, ciekawić się zjawiskami społecznymi, wciąż nawiązywać znajomości i dokształcać.

Tak mnie ci mali studenci zawstydzili, że od dziś zaczynam pracę nad sobą!

Zdjęcia: Karol Bagiński/Adam Białous

ab ab1 ab2 ab3

wyklady-o-blogowaniu (1) wyklady-o-blogowaniu (2) wyklady-o-blogowaniu (3) wyklady-o-blogowaniu (5) wyklady-o-blogowaniu (8) wyklady-o-blogowaniu (9)