Mama Żudit

Mama Żudit: Niby NIC, a każdy TEGO CHCE

Dawno mnie tu nie było… Mam taki banalny temat, nad którym się wcześniej nie zastanawiałam, a dotyczy każdego z nas. Przyszedł do mnie wraz z sadzonkami kwiatów, które kupowałam jak zwykle o tej porze roku. 

Kiedy tak sobie kolejny raz kursowałam na pobliski ryneczek po surfinie i pelargonie, całkiem przypadkiem usłyszałam rozmowę starszych pań emerytek, dorabiających sprzedażą różnych staroci albo warzyw ze swojego ogródka. Pierwsza pani narzekała na kiepskie czasy i niską emeryturę. Ma mało pieniędzy i musi sobie dorabiać drobnym handlem, żeby starczyło na życie. Druga, bardziej ożywiona dodała, że zna takich, co mają 2,5-3 tys. zł emerytury, a też są nieszczęśliwi:
– GDYBYM JA MIAŁA TYLE PIENIĘDZY TO DOPIERO BYŁABYM SZCZĘŚLIWA – powiedziała rozmarzona.
Do rozmowy włączył się starszy pan siedzący obok. Sprzedawał jakieś odznaczenia i stare pamiątki:
– Bo wy kobietki powinniście wyjechać na Zachód albo do ciepłych krajów, tam ludzie są szczęśliwsi. JAK CZŁOWIEK MIESZKA WŚRÓD SZCZĘŚLIWYCH LUDZI TO SAM TAKI SIĘ STAJE! Nie dlatego, że jest bogatszy, ale po prostu częściej się uśmiecha i cieszy z każdej pierdoły. U nas wszyscy tylko narzekają.

IMG_6710

Stałam obok i nie wytrzymałam, też się włączyłam do rozmowy:
– Bo wiecie państwo, jak na zachodzie pyta się kogoś: JAK SIĘ MASZ? To odpowiadają: DOBRZE, JEST OK (choćby miał tylko dolara w kieszeni), a w Polsce przeważnie mówią: YYY, STARA BIEDA. Nawet jak jest wszystko naprawdę dobrze. Polacy uwielbiają narzekać – taka mentalność i dlatego ja nie lubię smutasów.

Towarzystwo się roześmiało, a ja pojechałam do domu ze swoimi kwiatkami. Taka tam luźna rozmowa o szczęściu, ale postanowiłam ugryźć ten temat trochę głębiej. Bo KIEDY WŁAŚCIWIE CZŁOWIEK CZUJE, ŻE JEST SZCZĘŚLIWY? I ILE KOMU POTRZEBA DO SZCZĘŚCIA? To wcale nie jest takie oczywiste. Wszystko zależy od punktu widzenia i sytuacji życiowej każdego z nas. Stereotyp mówi, że żeby być szczęśliwym, trzeba się zakochać – najlepiej z wzajemnością, bo inaczej się cierpi. To oczywiste, ale ja chciałam się skupić na innych aspektach szczęścia, na takich małych radościach, które sprawiają, że endorfiny nam szybciej krążą i czujemy, że jest nam dobrze.

Kiedy na przykład zapyta się np. młodą samotną kobietę (tzw. singielkę z wyboru) czy jest szczęśliwa, to może odpowiedzieć: ,,Wystarczy mi, że nie jestem nieszczęśliwa. Robię co lubię, żyję jak chcę i jest mi dobrze, a wielka miłość jest przereklamowana. To, że jestem sama, nie znaczy, że samotna!”.
Dla innych natomiast samotność jest już czymś bardzo ciężkim do zniesienia (szczególnie ludzi starszych) i dla nich do szczęścia potrzebny jest drugi człowiek. Podobnie jest z pieniędzmi. Mówi się, że PIENIĄDZE SZCZĘŚCIA NIE DAJĄ, bo za nie nie kupisz miłości i rodziny, ale tak to chyba mówią ludzie bogaci, którzy raczej nie wiedzą, jak to jest ledwo wiązać koniec z końcem, kiedy ma się gromadkę dzieci albo małą emeryturę do przeżycia. Więc nie dziwię się pani, która się tak rozmarzyła o trzech tysiącach emerytury (ja też nigdy takiej nie będę mieć).

IMG_6680

Dla ludzi, którzy znają biedę, każdy przypływ gotówki jest wielką radością i szczęściem. Jak to powiedziała pewna znajoma kobieta:

 

„JAK TOBIE PIENIĄDZE SZCZĘŚCIA NIE DAJĄ, TO PRZELEJ JE NA MOJE KONTO, ja będę szczęśliwa”.

Nie popadając w skrajności, jest też wielu bogatych goniących za jeszcze większą kasą i ciągle nieszczęśliwych. Zgorzkniali, nie umieją się cieszyć z tego, co mają i zatruwają życie innym. Dla nich szklanka jest zawsze do połowy pusta. Nasza skala wartości dotycząca tego, co jest ważne, a co nie, często się zmienia w obliczu ciężkiej choroby. Ludzie zdrowi mogą mieć wielkie plany, które realizują albo nie, zaś wszystkich chorych łączy jedno marzenie: BOŻE DAJ, ŻEBY PRZESTAŁO BOLEĆ, ŻEBY W KOŃCU WYZDROWIEĆ, bo wszystkie inne problemy są mało ważne – to są tylko sprawy do załatwienia.

Znam to i wiem, jak jest, kiedy po wielu dniach coś przestaje boleć i czuje się tak niesamowitą ulgę, taką, że można góry przenosić. Wtedy cieszymy się z każdego drobiazgu – że słońce świeci, możemy robić, co chcemy i wielkich majątków nie potrzeba do szczęścia. Nic nie boli i to jest najważniejsze.
Prawdziwą skarbnicą wiedzy są mądrości ludowe polskie i np. chińskie. Jedna z nich mówi:

 

JEŚLI MASZ DACH NAD GŁOWĄ, STRAWĘ W GARNKU I RODZINĘ OBOK, JUŻ JESTEŚ BOGATYM I SZCZĘŚLIWYM CZŁOWIEKIEM.

Albo inna: SZCZĘŚCIE W DOMU GOŚCI WCIĄŻ, GDY POMAGA ŻONIE MĄŻ. Tutaj nawet amerykańscy uczeni stwierdzili, że mężczyźni pomagający swoim kobietom są szczęśliwsi, bo częściej się z nimi kochają. Nawet mój mąż zawsze twierdził, że na wszelkie dolegliwości i problemy najlepszy jest szczęśliwy numerek, zaś ludzie są rozdrażnieni i wredni z niedoboru seksu. To typowo męski punkt widzenia, ale dużo w tym racji.

IMG_6708

Oczywiście pojęcie szczęścia dla każdego może być inne, bo każdy ma inne potrzeby i każdemu co innego sprawia radość, ale ludzie POGODNI Z NATURY tak jak ja, mają inną skalę wartości i bardziej doceniają to co mają. Dla mnie zawsze szklanka jest do połowy pełna. Śmieję się nawet z głupich dowcipów i uśmiecham do ludzi, zaś taki uśmiech często do mnie wraca. Doceniam to co mam, bo znam takich, co mają gorzej. Staram się w każdym człowieku zobaczyć coś dobrego, chociaż niektórzy to świnie i nie są tego warci (ale oni nie są mi do niczego potrzebni). Nawet wielkość naszych problemów zależy od punktu widzenia. Tu przytoczę anegdotkę o Żydzie, który przyszedł do rabina po radę. Narzekał, że ma zbyt ciasne mieszkanie, nie ma pieniędzy na większe i nie wie co zrobić. Ten się zastanowił, i mówi tak:
– KUP KOZĘ mówię ci, KUP TĘ KOZĘ. Potrzymaj ją tydzień w domu, a potem sprzedaj i problem rozwiązany!
Tamten pomyślał, że chyba rabin zwariował, ale kupił kozę. Ta tak mu dała popalić, że miał serdecznie dosyć – wszędzie jej było pełno. Wszystko podgryzała i rozwalała. Gdy ją sprzedał, okazało się, że mieszkanie wcale nie jest takie małe i zrobiło się więcej miejsca – NIE MA KOZY i nie ma problemu. Zgodnie z symboliczną radą rabina – jeśli nie umiecie sobie z czymś poradzić, jest kłopot nie do rozwiązania – kupcie kozę! Jak ją potem sprzedacie, będziecie tak szczęśliwi, że każdy problem rozwiążecie.

Tekst: Mama Żudit

Zdjęcia: Pikolina
PS Mam piękny wiersz o szczęściu – idealnie pasuje do tekstu. Wiem, że młodzież nie czyta poezji, ale to jest nie tylko ładne, ale i mądre. Może udałoby się tu na blogu przemycić trochę poezji?

Gonimy wciąż za szczęściem,
szukamy go też wszędzie,
każdemu zazdrościmy,
kto wcześniej je zdobędzie;
chcemy dla siebie urwać,
choćby tę cząstkę małą,
wyszarpując, niszczymy,
zazwyczaj resztę… całą.

Stawiamy sobie cele,
że po nocach nie śpimy,
działając zbyt pospiesznie,
za błędy wnet płacimy;
a szczęście, mimo wszystko,
czasami nam umyka,
gdzieś, w czeluściach niebytu,
bezpowrotnie nam… znika.

A gdy, po wielu próbach,
nareszcie się udaje,
szczęście nasze dogonić,
to cieszyć nas przestaje;
po niezbyt długim czasie,
zamiast je wziąć, docenić,
pragniemy, lekkomyślnie,
na inne je… zamienić.

Zakończmy tę gonitwę,
doceńmy to, co mamy,
jakże śmieszni jesteśmy,
kiedy się tak staramy;
szukać bardzo daleko
to, co mamy tak blisko,
zwłaszcza, że szczerze mówiąc,
mamy tu prawie… wszystko.

(autor nieznany)