nieCodzienność

Wcale nie masz obowiązku, by ustępować miejsca kobietom w ciąży!

Moja kochana 70-letnia babcia, kiedy ktoś (wnuczek/sąsiad/obca pani) chciał jej ustąpić miejsca siedzącego, niezależnie, czy to w domu, czy w miejscu publicznym, zawsze dobrotliwie odpowiadała: 

– Siedź, kochanie! Młode nogi trzeba szanować, z tych moich starych i tak już nic nie będzie!

Było to dla mnie tym bardziej słodkie i dobrotliwe, że babcia autentycznie miała bardzo słabe i schorowane nogi: przeszła na nie kilka ciężkich operacji. Była więc ostatnią osobą, która powinna stać, ale właśnie przez to przyjazne podejście do ludzi i nieużalanie się nad sobą zdobywała serca innych.

Mając od dziecka taki wzór blisko siebie, trudno było wyrosnąć na roszczeniowca, prawda? Dlatego nigdy nie rozumiałam tych 50- i 60-letnich (czyli tak naprawdę jakże młodych jeszcze!) kobiet w autobusach miejskich, które rzucały na mnie, nieustępującą tak łatwo (bo jak niemal każdy, lubię podróżować, siedząc!), nienawistne spojrzenia czy parskały z niesmakiem. Przepraszam, ale dlaczego mam ustępować osobie, która już na dzień dobry krzywo na mnie patrzy? Owszem, serce też mam, i gdy widzę biedną starowinkę o lasce czy objuczoną zakupami mamę z małym dzieckiem na ręku, ustępuję siedzenia z przyjemnością i bez poczucia, że jakkolwiek się poświęcam.

No właśnie, a człowiek roszczeniowy, czyli jaki? …Taki, który „wyraża się w nieuzasadnionych lub nadmiernych żądaniach”. Czy kobieta w ciąży może więc żądać od innych ustąpienia miejsca? Dziś się nad tym głośno zastanawiam:

Moja mama pisała kiedyś właśnie o ciężarnych stojących w sklepowych kolejkach – jak oburza ją, że ludzie im nie ustępują itp. Długo myślałam, że pewnie ma rację, broniąc tych przyszłych matek. Teraz sama jestem w zaawansowanej ciąży, ale nie czuję, że ustąpienie miejsca (gdziekolwiek) mi się należy – nigdy nie lubiłam roszczeniowców i sama takiego podejścia nie mam do innych. Naprawdę!

kobieta w ciazy

CHOCIAŻ… wczoraj np. miałam dość zabawną sytuację w centrum Białegostoku… w rękach niosłam ciężkie zakupy, będąc niestety bez auta, dosyć już zmęczona łażeniem po sklepach, naprawdę marzyłam, aby na chwilę gdziekolwiek usiąść. Poszłam na przystanek MPK, by poczekać na swój autobus. Wszystkie ławki były zajęte – przez facetów około czterdziestki lub młodzież. Wiedziałam, że mi nie ustąpią, bo w sumie, to gdzie jest napisane, że mają taki obowiązek? Ale pomyślałam wesołkowato: stanę bokiem do nich, wypnę wielki brzuch, prezentując przy okazji, jak ciężkie zakupy dźwigam – może ktoś się na ten widok ulituje. Przy tym nie wymagałam jednak, że mi ktoś ustąpi, raczej chciałam pośmiać się w duchu, jak łatwo stać się dla innych niewidoczną – bo tak właśnie było. Wszyscy odwrócili twarze na mój nieszczęsny widok :D

Potem wcale nie byłam jakaś rozzłoszczona z tego powodu, mówiłam sobie raczej: „zachciało ci się zakupów na drugim końcu miasta, to powinnaś się liczyć ze zmęczeniem i trudami podróży. Ciąża to nie jakaś tam choroba, spokojnie postoisz tę chwilkę”. Bo ustępowanie miejsca kobietom ciężarnym wcale nie jest wymogiem, nie istnieje w polskim prawie, nie przewidziano też za to kary więzienia czy grzywny. Mówi się, że to tylko kwestia kultury i dobrego wychowania. Dlaczego więc mam się na kogoś złościć, że jego nie wychowano w duchu takich zasad? Naprawdę nie sądzę, że to jego wina!

Jako ciężarówka, która coraz więcej sapie, męczy się na 200-metrowych dystansach marszu, nie zieję nienawiścią ani nie rzucam wrogich spojrzeń, gdy ludzie nie ustępują mi miejsca w autobusie.

zudit_ciaza (1)

To była moja decyzja, że mimo zepsutego auta, które daje mi wygodę, pojechałam na drugi koniec miasta autobusem, a w dodatku objuczyłam się ciężkimi zakupami. Sprawa tych zakupów wcale nie była paląca, wszystkie sprawunki mógł przecież za mnie załatwić K. – mimo to, wyruszyłam. Świadoma, że może mi być ciężko.

Przecież podróżując autobusem, niemal każdy chciałby usiąść – niezależnie, czy to kilkuletnia dziewczynka, starszy pan czy matka z dzieckiem. Faktycznie, jedni są w trudniejszej fizycznie sytuacji (np. ta zasapana kobieta w ciąży), a innym „może nic by się nie stało, gdyby postali”, ale krzywe spojrzenia oraz głośne chrząkanie przy kimś, kto spokojnie sobie siedzi, są równie niegrzeczne, co nieustąpienie miejsca!

Dlatego do podróży zawsze nastawiam się inaczej: nie, że ludzie mają mi ustępować, bo jestem w ciąży, tylko z myślą: nikt mi raczej siedzenia nie ustąpi, bo dlaczego właściwie miałby? To jego miejsce, które wcześniej sobie zajął i też zapewne czeka go jeszcze do przejechania wiele przystanków w skwarze i zmęczeniu. Lepiej więc podróżować w przyjaznym nastawieniu i miło się zaskoczyć czyimś gestem, niż wsiadać do autobusu z roszczeniowym stosunkiem, a potem nienawidzić całego świata, bo wszyscy odwrócili wzrok od tego, że jesteś w ciąży.

Nie ma wcale obowiązku, by ustępować miejsca ciężarnej – jest tylko dobra wola i miły gest!

Zdjęcia: Pikolina

1