nieCodzienność

Najśmieszniejsze zachcianki ciążowe – nie uwierzysz!

Lody śmietankowe z pieczarkami? Czy może ogórki kiszone z Nutellą? Zachcianki ciążowe nie mają litości: łączymy słodkie z gorzkim, owocowe z solonym… Dziś o tym, skąd się one biorą i czy warto zachciankom ulegać. 

„Zachcianki w ciąży wynikają z nowej wrażliwości na smak i zapach, a nie z potrzeb fizjologicznych” – dr A. Christine Harris

„To taki wewnętrzny głos, który domaga się konkretnych smakołyków”. „Ciążowe zachcianki są nierzadko wynikiem dążenia organizmu do wyrównywania niedoborów pokarmowych sprzed ciąży. Jeżeli w okresie przedkoncepcyjnym jadłospis był odpowiednio zbilansowany i urozmaicony, w czasie ciąży zachcianki mogą nie pojawić się wcale”.

Zanim opowiem troszkę o swojej i waszej zaściankowej fobii, muszę głośno powiedzieć, co o objadaniu się i uleganiu tym irracjonalnym gastro atakom myślę;)

Uważam za głupie, że kobiety w ciąży dają sobie nagle przyzwolenie na wszystko: jedzenie lodów litrami, nocne podjadanie pizzy czy częstsze wypady na fast food. To nieprawda, że nie ma w tym nic złego, by irracjonalnie objadać się wszystkim, na co przyjdzie ochota, BO JESTEM W CIĄŻY I TERAZ WRESZCIE MOGĘ. Ciągle słyszę z tyłu głowy niesamowite słowa dietetyka klinicznego, którego poznałam na szkole rodzenia, otóż: „wszystko, co w czasie ciąży jemy i pijemy buduje organizm dziecka. Każdy nasz wybór ma wpływ na to, jak ta mała istota będzie żyć w przyszłości”. Brzmi jak banał? Pani doktor przedstawiła także najnowsze badania medyczne, które dowodzą, jak ściśle łączą się liczne choroby czy odporność dziecka właśnie z dietą matki w tych 9 miesiącach. Mnie to przekonało:)

IMG_2942

Ale nikt nie mówi, że wyjściem z sytuacji jest całkowite ignorowanie lub też poddanie się zachciankom! Dobrze byłoby dokładnie przyjrzeć się własnej diecie: kiedy np. bardziej chce nam się zjeść smażone jajko, to może akurat brakuje nam w diecie białka? (Ale bądźmy tu szczerzy, organizm na pewno nie podpowiada nam, że brakuje nam we krwi fast foodu i soli – nie dajmy się na to nabrać!). Pamiętam, że w pierwszych tygodniach ciąży, gdy nawet jeszcze o niej nie wiedziałam, mój umysł każdego dnia domagał się soku pomarańczowego – mogłam się dać za niego pokroić, wprost musiałam wypić te dwie szklanki każdego dnia – inaczej mnie nosiło! Dopiero później z zaskoczeniem stwierdziłam, jak mądre może być ciało – samo podpowiadało mi, że jestem w ciąży i koniecznie powinnam przyjmować już kwas foliowy (a właśnie w soku z pomarańczy jest go dużo!).

Ktoś inny napisał, że te niezdrowe zachcianki np. na pizzę o godz. 22 czy tłustego hamburgera z solonymi frytkami wynikają też z naszej autosugestii – bo np. w trakcie oglądania TV widzimy zakochaną parę na randce – a piękna brunetka z nieskrywaną przyjemnością zajada się gorącym burgerem – na ten widok same nieraz wierzymy, że tu i teraz koniecznie chcemy zjeść gorącego fast fooda. Gdy przeczytałam o tej teorii, żadna reklama czy sytuacja nie była już w stanie skusić mnie na śmieciowe jedzenie… Przypomniałam sobie, jak w swojej pracy magisterskiej pisałam właśnie o mechanizmach reklamy – przecież ma ona wywołać silne emocje i uczucie, że bardzo potrzebujesz (najlepiej tu i teraz!) tej reklamowanej rzeczy/produktu!

IMG_2940

Ale też przyznam się bez bicia, że o tych wszystkich mądrościach dowiedziałam się dopiero na początku 4. miesiąca, to wtedy wyrzuciłam wszystkie świństwa z diety. A wcześniej… no cóż, biedny K. latał do sklepu po szarlotkę z kremem czekoladowym, cheeseburgery z musztardą i inne smakołyki, bo tłumaczyłam mu, że albo zjem je tu i teraz, albo natychmiast umrę.
Pewnego dnia, gdy podzieliłam się z Wami na FB refleksją, że ciąża chyba jest jakaś dziwna, bo właśnie zagryzam paprykarz szczeciński słodką gruszką, licznie odpisałyście, jakie Was atakowały zachcianki. Kilka przykładów tu wklejam – zobaczcie, jakie szaleństwo!

zach 3

Moje ulubione na koniec:

zach1

zach2

Nutella ze smalcem i paprykarz z gruszką?! Czekam na Wasze komentarze, przebijcie to! :)

Zdjęcia: Pikolina

1