Zakazane tematy

Moja rodzina szukała ratunku u szeptuchy z Orli…

Czego to ludzie nie wymyślą. Niejaka Molly Gates z Ameryki jest żniwiarzem dusz. I wcale nie to jest najśmieszniejsze. Kobieta założyła sklep ze słoikami wypełnionymi duszami gwiazd. Wykładasz kilkanaście dolarów i masz duszę takiego Ryana Goslinga czy Justina Biebera. 

„Kobieta opowiada, że dusze zabiera się zupełnie bezboleśnie, więc Gosling na pewno mocno nie cierpiał.” Thanks God! Ta historia jest tak piękna w swej absurdalności… że to chyba dobry moment na opowiedzenie moich doświadczeń z PRAWDZIWYMI duchami. I w życiu bym w nie nie uwierzyła, gdyby nie dotknęło to mnie lub moich bliskich:

 

Pali się!

„Za gówniarza”, z przyjaciółką Madzią (towarzyszką z Woodstocków) spędzałyśmy weekend u mnie w domu. W pokoju stało zamknięte w regale, zwinięte żelazko, które widziałam tam wyraźnie, gdy wychodziłam rano do kuchni. Spałyśmy z przyjaciółką w jednym łóżku. Rano coś nam odbiło, by pobawić się w nieboszczyka… Madzia leżała więc jak w trumnie na łóżku, ręce złożone na piersi, a ja wkładałam w nie święty obrazek i zmawiałam modlitwę. Trwało to może z kilka minut, bo nagle poczułyśmy dziwny smród – coś się pali! Nieruchome wcześniej żelazko dziwnym trafem zawędrowało trzy półki niżej, na dywan, włączyło się (!!!) i powoli wypalało czarną dziurę w podłodze. Drzwi pokoju były zamknięte na klucz, tak, jakbyśmy obie miały się w nim spalić, udusić, czy co… Obie przerażone, ratowałyśmy dywan i uciekłyśmy z pokoju. Każda z nas dawała sobie potem rękę uciąć, że nie włączyła tego głupiego żelazka. W domu nie było nikogo, oprócz nas. No i… WKURZONEGO NASZĄ GŁUPOTĄ DUCHA.

duchy1

Widmo taty

Gdy wiele lat temu, pewnej nocy na szpitalnym łóżku umierał mój pradziadek, jego córka (babcia Z.) gotowała coś w swojej kuchni. Kiedy weszła do sypialni, na rozłożonej wersalce leżał jej tato.

– Tatuś, wróciłeś! Kiedy cię przywieźli ze szpitala? Nic nie słyszałam, w tej naszej kuchni jest tak głośno – powiedziała i całymi ramionami rzuciła się, by go przytulić.

W sekundę później opadła na puste łóżko, a widmo rozpłynęło się w powietrzu. Za chwilę w pokoju zadzwonił telefon:

– Przykro mi, pani ojciec zmarł kilka minut temu – powiedziała pielęgniarka.

Do dziś babcia, gdy to opowiada, twierdzi, że tato przyszedł się z nią pożegnać.

Szeptucha z Orli

Tę historię usłyszałam, będąc bardzo mała. Dorośli ściszonym głosem opowiadali ją sobie przy stole. Ponoć moja ciocia, mając ok. 24 lat niespodziewanie zaczęła cierpieć na depresję i bezsenność. Ta przeradzała się w zwidy i paniczny strach przed nocą. Bo nocą… szafki w jej pokoju same się otwierały, wypadały ubrania, jakby ktoś nie mógł się zdecydować, jaki ciuch włożyć… Drzwi jękliwie skrzypiały na piętrze domu. Firanki dziwnie się unosiły, zupełnie jakby ruszała nimi czyjaś niewidzialna ręka. Te straszne noce trwały tygodniami, a ciocia była bliska szaleństwa. Bo w dzień studia i praca w klinice stomatologicznej – a w nocy – horror jak z taniego filmu. Rodzice nie mogli patrzeć na jej podkrążone oczy i strach. Zwrócili się do wyroczni ostatecznej – szeptuchy z Orli;). Kobieta już u progu, zerknąwszy z ukosa na ciocię – przeżegnała się z lękiem:

– Dziecko, kto ci to zrobił?!

Zdaniem znachorki, „biedę” sprowadziła na ciocię jej przyszła teściowa, która oblała ją „wodą z kąpieli nieboszczyka” lub obsypała „prochem z ubrania umarłego”. Ponoć przyczepił się zawistny duch, który zazdrośnie nie dawał żyć. Ale szeptucha z Orli swoimi tajemnymi sposobami umiała go wypędzić. Wszyscy żyli potem długo i szczęśliwie.

Może i takie historie brzmią absurdalnie. Mimo to uwielbiam ich słuchać i zawsze proszę „dorosłych” o więcej. Znacie jakieś?

Zdjęcia: Pikolina

duchy3