nieCodzienność

5 najgłupszych tekstów, które usłyszy każdy student polonistyki

Niezależnie, co studiujesz, zawsze znajdą się życzliwi, którzy zechcą podsumować tych pięknych pięć lat Twojego życia tekstami w stylu: „ale po tym na pewno nie znajdziesz roboty”, „absolwentów tego kierunku, jak psów”… 

Lęki pt. „co ja będę po tej polonistyce robić” podkręcała w mojej głowie rodzina oraz znajomi z prawa czy medycyny. A to, że „nie przemyślałam decyzji”, a to, że kierunek całkiem niepraktyczny. Poszłam na filologię z banalnych powodów, jak to zauroczona literaturą mroczna dziewczynka w glanach i koszuli bundesferze. Dziś radzę sobie nieźle. Ale czego ja się w trakcie studiów musiałam nasłuchać, to moje…

1. Czyli że chcesz uczyć dzieci w szkole?
Nigdy nie chciałam. Mimo to, wielu znajomych z polonistyki uznawało, że nauczanie to zaszczyt i rozsyłali setki CV, byle tylko trafić do jakiejś szkoły. Na 70 osób z roku tylko kilka uczy dziś polskiego. Prawda jest taka, że po polonistyce jesteś tak bosko wszechstronny, że poradzisz sobie wszędzie.  Mówiąc wprost – zapytajcie lepiej, w jakich zawodach nasi absolwenci teraz nie pracują.

 

2. Jak ty robotę w ogóle znajdziesz, dziś tych polonistów jak psów…
Opowiem Wam anegdotkę. Białystok, niby zaścianek, bieda, bezrobocie. Kto by tam chciał polonistów zatrudniać… w dodatku za przyzwoite pieniądze, w dodatku na umowę o pracę. Pewnego dnia, mając już rok praktyki w redakcji za sobą, słyszę, że straciłam pracę. Szef zwijał interes. Zamiast siąść i płakać, jednego dnia rozesłałam dokładnie 20 CV. W ciągu TYGODNIA odezwali się do mnie trzej zainteresowani pracodawcy. Miałam dylemat, którego z nich dla siebie wybrać.

3. Jak ty na życie zarobisz po takim kierunku?
Damn it! Nie dawajcie się takim dołującym pytaniom. Dziś, oprócz ciekawej pracy w wydawnictwie oraz pisania bloga często dostaję inne propozycje współpracy, choćby występów w mediach czy tworzenia artykułów do różnych gazet, ale ubolewając, odmawiam – nie mam czasu. Zwyczajnie nie wyrabiam się. Ale jak ja biedna zarobię na życie po tej polonistyce?

4. Może powinnaś się zabezpieczyć i zrobić dodatkowe studia?
Jasne, inwestowanie w siebie nie jest złe. „Robiłam” przy okazji historię, inni chodzili na socjologię czy prawo. Ale mi robotę zapewnia wykształcenie polonistyczne. Co zabawne, szybciej potrafiłam znaleźć pracę, niż moi znajomi po prawie. Dlaczego? Bo wydział prawa w moim mieście rocznie kończy około 300 osób, gdyż tak jest modnie, a polonistykę – zaledwie 30-70 osób.

 

5. To co dokładnie będziesz po tej polonistyce robić?
Dawniej, jako zagubiona i nieśmiała dziewczynka nie umiałam odpowiedzieć na to pytanie. Teraz wiem: mogę robić WSZYSTKO. Niesamowite, jak ludzie sobie cenią piękny język, znajomość zasad itp. Uwierzcie, już po tych swoich „fuchach w korektach” widzę, że nawet najmądrzejsi lekarze i prawnicy często nie potrafią poprawnie wyrażać myśli po polsku. A jakiż to dla nich dyskomfort! Płacą więc spore pieniądze, by ich publikacje przechodziły przez ręce takiego „szarego żuczka” – polonisty…

Nigdy nie dajcie sobie wmówić, że czegoś ze względu na swoje wykształcenie nie możecie robić. Wszystko się da, wystarczy tylko odrobina tupetu i obrotności!

Fot.  Pikolina