Zakazane tematy

5 dziwnych sytuacji, którymi zaskoczyli mnie katoliccy księża

katoliccy księża

Dziś ostatecznie się we mnie zagotowało. Dawniej, po TYM poście, który przyniósł mi wiele nieciekawych perypetii z księżmi, obiecałam sobie, że już nigdy więcej publicznego wypowiadania się o kościele i kapłanach. Pech chciał, że ostatnio znów trafiła kosa na kamień… 

Nie chcę oceniać, ani opowiadać się tu po stronie kościoła czy „lewacji”, nie o to chodzi, jakie mam obecnie poglądy. Naprawdę długo broniłam się przed opowiadaniem na blogu o księżach – jestem pewna, że z każdym można się dogadać, niezależnie od poglądów – wystarczy trochę empatii i kultury osobistej. Tylko że jeśli od katolików wymaga się tak wiele, to dlaczego od NICH, będących przecież na świeczniku, tak widocznych, także  nie wymagać dużo? Lud potrzebuje dobrych pasterzy, szczególnie zaś lud młody, bo w nim nadzieja w naszym starzejącym się społeczeństwie. Tymczasem w ostatnich tygodniach odniosłam smutne wrażenie, że księża robią dziś wszystko, by zniechęcić do siebie młodzież. Jeśli tak nie jest, napiszcie, wyprowadźcie mnie z błędu – ucieszę się.
Zacznę swoją opowieść – oto kilka tygodni temu wybrałam się do księdza – szykowaliśmy się do chrztu córeczki.

fot. Pikolina