Mama Żudit

Zawsze warto być kobietą, broń Boże – staruszką! Czyli skąd Mama Żudit weźmie kasę na emeryturę.

Mama Żudit: Kiedy trzy lata temu dostałam z ZUS-u list z prognozą wysokości mojej emerytury, zamarłam. Za 160 złotych miesięcznie to nawet rachunków nie opłacisz! Od tamtego dnia postanowiłam coś zmienić. Jeszcze mam czas – Ty też, Czytelniku! 

Młodzi jesteście i może wydaje się Wam, że tak będzie zawsze. Niemal każdy uważa, że starość to będzie kiedyś tam, ale raczej w kontekście: „JA SIĘ RACZEJ NIE ZESTARZEJĘ”. Teraz powiedzmy nieźle zarabiasz, ale kasa jest Ci potrzebna na dom, imprezy, dzieci, może na jakieś zagraniczne wyjazdy. W końcu życie kosztuje, a człowiek nie chce biedy klepać i marzy, by żyć na jakimś poziomie. Póki zdrowie nam pozwala – pracujemy. O tym, że składki emerytalne są potrącane z wypłaty, w młodości się ogóle nie myśli. No niby po co, JESZCZE ZA WCZEŚNIE. Od czasu do czasu tylko ZUS nam się przypomina i przysyła te swoje tragiczne wydruki z prognozami. Życie nieubłaganie ucieka, jak w tym wierszu:

„Gdy się człowiek robi starszy. to się skóra na nim marszczy.

Coraz rzadziej mu się zdarzy. trzymać uśmiech na swej twarzy.

Na swe bóle, na swe troski
coraz częściej bierze proszki.
I zamyka się w pokoju,
by choć chwilkę mieć spokoju.

Tylko patrzeć jak przed świtem
już zostanie EMERYTEM”.

 

Od dawna jestem zapracowaną kobietą i jeszcze parę lat przede mną, więc akurat temat emerytury jest mi bliski i nieraz o niej myślę. Nie jak o starości, ale o tym, że nareszcie będę miała czas na to co lubię i co chcę robić, a nie to, co muszę. Wyścig szczurów to już coś totalnie nie na moje zdrowie, a niestety wciąż obserwuję go w swojej pracy. Ostatnio po moim markecie często chodzi taki starszy pan. Siwy, ale w dobrej kondycji. WESOŁY JAK SKOWRONEK. Tak się z czegoś cieszy. Ludzie aż mu się przyglądają z zaciekawieniem.

A on po prostu od miesiąca jest już emerytem, zaczepia znajomych i wszystkim się tym faktem chwali, taki szczęśliwy człowiek. Czterdzieści lat przepracował, będąc w ciągłych rozjazdach i więcej go w domu nie było niż był. Teraz się od tego uwolnił i dosłownie fruwa z radości. Dawniej nieźle zarabiał, to i emerytura nie będzie mała. Ale pomyślcie, co się dzieje z ludźmi, którzy mają inną sytuację życiową. Kobiety mające duże rodziny, matki, które wiele lat wychowywały dzieci. Dziś mają z tego powodu krótki staż pracy (dokładnie tak jak ja – wychowałam przecież czwórkę dzieci). Ci, którzy się imają różnych prac (tzw. fuchy bez umowy) albo gospodynie domowe (w domu przecież ciężko pracują, ale nikt im za to nie płaci i składek emerytalnych nie odkłada). Na starość czeka ich płacz i liczenie każdego grosza. Widzę to również w swoim markecie.

Na łasce innych

Przypomina mi się taka stara znajoma, która całe życie niańczyła dzieci. Najpierw własne, a potem cudze. Była taką nianią do wynajęcia. Pewnie jakieś pieniądze za pracę dostawała, ale niczego sobie nie odkładała. Widziałam potem, jak na starość, kiedy zdrowie i siły ją opuściły, stała się całkowicie zależna od własnych dzieci, a im też się w życiu nie przelewało.

Raz przyszła do mnie po zakupy (pracowałam jeszcze w małym sklepiku spożywczym), wybrała kilka rzeczy, zapłacił za nie jej syn. Sytuacja się powtarzała – to dorosłe dzieci płaciły za jej zakupy. Żyła na łasce. Nie wyobrażam sobie, bym i ja pewnego dnia znalazła się w takiej sytuacji. TO ZBYT UPOKARZAJĄCE. Nawet jeśli ta emerytura nie jest duża, to zawsze jakieś SWOJE PIENIĄDZE SĄ. Postanowiłam, że nie dopuszczę do sytuacji, w której prosiłabym o pomoc własne dzieci. Przełomowym momentem w moim życiu był dzień, w którym dostałam wydruk z ZUS-u z obliczoną prognozą na wysokość mojej emerytury. Wynosiła ona 160 złotych! To niestety wynik krótkiego stażu pracy – wiele lat przecież „tylko” zajmowałam się dziećmi i siedziałam w domu. Czytając list, nie wiedziałam, czy mam płakać czy śmiać się. To właśnie wtedy postanowiłam założyć sobie drugie konto, a właściwie to wysoko oprocentowaną lokatę i co miesiąc odkładać tam jakąś kwotę. W komputerze ustawiłam to sobie jako opłatę stałą pod hasłem: ,,Emeryturka”.

Nie wiem, czy wiesz, ale „aż 95% Polaków deklaruje, że nie oszczędza na emeryturę. Zamiast tego, szukają wymówek. Ale wymówki nie procentują. Najwyższa pora przestać ich szukać i znaleźć rozwiązanie!”. A przecież nasza przyszła emerytura to nie tylko ZUS czy OFE. Środki możesz oszczędzać też samodzielnie, jak ja,  na Indywidualnym Koncie Emerytalnym (IKE) bądź Indywidualnym Koncie Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE) (na stronie znajdziesz więcej informacji).


I to jest właśnie takie moje konto nie do ruszenia. Póki z mężem pracujemy, stać nas na to, żeby odkładać. Grunt to regularność – z czasem na pewno jakaś kwota się uzbiera. Żałuję tylko, że dopiero od trzech lat myślę o swojej bezpiecznej starości. Trzeba było działać już wcześniej. To nic, lepiej późno niż wcale. Spojrzałam ostatnio na swój pasek wypłaty – składka emerytalna wynosiła na nim 200 zł miesięcznie… Tak się zastanawiam, gdzie tak naprawdę dziś idą te pieniądze. Miliony ludzi pracuje kilkadziesiąt lat, a potem na starość słyszy tylko teksty typu: „Społeczeństwo się starzeje, młodzież wyjeżdża za granicę, KTO BĘDZIE PRACOWAŁ NA NASZYCH EMERYTÓW?”.
Do cholery – starzy ludzie nie potrzebują niczyjej łaski, przecież ONI SAMI SOBIE ZAPRACOWALI. Niestety, prawda jest taka, że większość emerytów cienko przędzie – takie są polskie realia. Na Zachodzie starsi ludzie mogą wsiąść w kampera i beztrosko zwiedzać świat, bo zwyczajnie ich na to stać. U nas wielu się zastanawia: ,,WYDAĆ KASĘ NA LEKI CZY JEDZENIE?”. Wiem, że większość czytelników Żudit to ludzie młodzi i dla nich starość oraz emerytura to jeszcze nierealna bajka. Teraz o tym zupełnie nie myślicie, ale niestety – sprawa jest nieuchronna. OD TEGO NIKT NIE UCIEKNIE i warto jest postąpić zgodnie z powiedzeniem UMIESZ LICZYĆ? LICZ NA SIEBIE. Im wcześniej zaczniemy coś odkładać, tym więcej uzbieramy. Codzienne wydatki na imprezy ze znajomymi, na małe dzieci i życie są ważne, ale JA I TY też jesteśmy ważni.

Nie chcesz na starość być na czyjejś łasce, uwierz mi. Wolałabyś, jak ten znajomy starszy pan cieszyć się, że uwolnił się od harówki. Jego życie zwolniło tempo i w końcu ma czas na to co i lubi, a nie na to, co musi:)

PS Młodzież może nie czyta poezji, ale na koniec coś do rymu i na temat:

„Pragnienie

Nie chcę, by starość moja była smutna,
ani podobna do choroby duszy,
gdzie towarzyszką – samotność okrutna,
wszystkie uczucia potrafi zagłuszyć (…).

Co ja z sobą wtedy zrobię,  jak będę staruszką?

Będę miała siwe włosy i zmarszczek bez liku.
Wszyscy będą mieć mnie w nosie. Umrę i po krzyku.

Czasem sobie farby mieszam, włosy przemaluję.
Spadkobiercy niech się cieszą,  że ich nie rujnuję! (…).

Czytam wiersze, piszę maila do kogoś z daleka,
Mimo tylu lat na karku chce się do człowieka…

I dlatego wszystkim radzę: hej, nadstawcie uszko!
Zawsze warto być kobietą. Broń Boże, staruszką!”.

 

Zdjęcia: Pikolina