Zakazane tematy

Wampiry energetyczne – jak się bronić przed toksycznymi ludźmi?

Na pewno też masz ich w swoim otoczeniu. To ludzie, którym „nigdy nic się nie uda”, boją się zmian, zarzucają swoimi problemami, manipulują, wymagają współczucia i…

naturalnie wysysają Twój dobry humor, spokój i życiową energię. Na pewno nieraz wbrew swojej woli wysłuchiwałaś opowieści koleżanki, wujka, szefa czy teściowej, którzy chcieli zarzucić Cię swoimi kłopotami. Wbrew sobie musieliście poświęcać energię i uwagę na fochy, od czapy opowieści, jak ktoś jest w życiu poszkodowany, wszystkim się martwi, nic mu nie wychodzi. Osoby, które „ssą” Twoje współczucie i mentalne wsparcie w psychologii nazywa się wampirami energetycznymi. Jest ich co najmniej kilka rodzajów, ale o tym nie dziś…

 

Sama mam taką osobę w swoim otoczeniu. Nieraz słyszę, jak to ja zadzieram nosa, nie odbieram telefonów, mam ją gdzieś i „unoszę się, jakbym była kimś lepszym”. A prawda jest taka, że męczy mnie do tego stopnia, że po prostu nie mam ochoty tracić na nią zdrowia psychicznego. Czuję się przy niej kimś beznadziejnym, wpędza mnie w poczucie winy i okazuje wieczną ignorancję dla moich spraw i problemów. Zawsze, gdy spędzałam z nią kilka godzin, przychodziłam do domu całkiem wypompowana i zrezygnowana. Fizyczne wyczerpanie było tak wielkie, że np. w środku dnia szłam spać na kilka godzin. Ta osoba potrafiła tak na mnie wpłynąć, że robiłam rzeczy, na które totalnie nie miałam ochoty, ale bałam się jej odmówić i ją zawieść. Przykład? Wracałam ostatnio z pracy i spieszyłam się do dziecka, bo musiałam zmienić nianię. Wampir zadzwonił tuż po 16, gdy wychodziłam już z biura – pierwotnie mieliśmy się na chwilę spotkać u niego (miał mi przekazać jakąś paczkę), ale zmienił plany: „przyjedź do centrum, podwieziesz mnie do domu, bo jestem w księgarni”. Nie miałam najmniejszej ochoty ani czasu, by jechać do centrum miasta – to wiązało się ze staniem w korkach w godzinach szczytu, spóźnieniem do dziecka, jak też wielką irytacją, którą czułam. Powiedziałam wprost: jest mi totalnie nie po drodze i nie mam czasu, bo muszę zmienić nianię, sorry. Wampir odpowiedział mi: „10 minut cię chyba nie zbawi. Czekam w centrum, jak chcesz odebrać tę swoją przesyłkę”. Czy muszę pisać, że po chwili skapitulowałam i faktycznie stałam w potężnych korkach, by odebrać tę rzecz? Byłam wściekła, że musiałam odwieźć wampira do domu (znowu stanie w ogromnych korkach i nadrabianie drogi), gdzie miał dla mnie paczkę od kuriera. Straciłam mnóstwo czasu, niania była na mnie zła, bo przez to wszystko sama też spóźniła się do lekarza. Czy wampira obchodziło to, że sprawia mi kłopot i totalnie zawraca głowę? Oczywiście, że nie. Chciał tylko, by jemu było dobrze: byłam jego wygodną podwózką, szoferem, który odwiezie go z księgarni, gdzie beztrosko oglądał sobie książki. Miał gdzieś, że czeka na mnie małe dziecko, które cały dzień nie widziało mamy. Nie obchodziło go, że moja teściowa od rana zajmuje się Oseskiem, jest wykończona i też potrzebuje już jechać do swoich spraw. Czułam się wściekła i jednocześnie bezsilna, że to on ma moją przesyłkę i że muszę się tak poświęcić, by je odebrać.

Pytanie, jak więc się bronić przed wampirami energetycznymi i nie dać się nabierać na współczucie? Jak nie pozwolić sobą manipulować?
Jest kilka rad – wampiry będą nas „wysysać”, tylko wtedy, gdy sami im na to pozwolimy. Możemy np. zaryzykować ostrą odpowiedź: „Co ty opowiadasz, przecież oboje wiemy, że poradzisz sobie beze mnie”, „Nie interesuje mnie to, mam teraz większe problemy na głowie” – ale wtedy pewnie otrzemy się o zwyczajną kłótnię i kolejne pretensje. Innym rozwiązaniem jest unikanie kontaktu: bo po co znów psuć sobie nerwy, odbierając telefon czy zgadzając się na spotkanie.

Co radzą psychologowie?
Grzeczną, ale stanowczą odpowiedź sugerującą, że nie obchodzi nas, co mówi wampir: „Przepraszam, ale w tym momencie nie mam czasu”, „Potrzebuję chwili czasu, by odpowiedzieć na inną ważną wiadomość”, „Wybacz, bardzo źle się akurat czuję”. Miły ton powinien wystarczyć, by wampir przestał nas dręczyć.

Nawet, gdy decydujemy się go wysłuchać, uwagę powinniśmy dzielić na pół – pół na siebie, pół na rozmówcę. To pozwala zachować bezpieczny dystans wobec sytuacji. Warto też wtrącać pytania, które przerwą słowotok wampira i zachwieją rytm narzekania i kolejnych roszczeń.

Ponoć wampiry lubią spotkania sam na sam, gdy poświęcasz im całą swoją uwagę. Najprostsza rada na koniec – kiedy mogę, unikam znajomego drakuli, a tym bardziej spotkań we dwójkę. Zestaw wymówek do spotkania mam bardzo przekonujący.

fot. Pikolina