Taki Lajf!

Czy istnieje coś takiego jak idealny pokoik dla dziewczynki?

Kiedy dowiedziałam się o swojej pierwszej ciąży, od razu pomyślałam o jednym: koniecznie musimy zrobić remont w domu! Pamiętam, że przejmowaliśmy się stanem wynajmowanego od dziadka mieszkania: w łazience leżało stare linoleum, parkiet w pokojach odstawał, kuchnia prosiła się o odświeżenie. 

Oboje z Karlosem przyjęliśmy za priorytet: remont albo wyprowadzka. W dodatku muszą nastąpić szybko – no bo w jakich warunkach będzie mieszkało nasze dziecko?! Dopiero czas pokazał, że martwiliśmy się czymś zupełnie abstrakcyjnym. Bo nasz kochany noworodek, gdy przyszedł na świat wcale nie rozejrzał się dookoła z pogardą i nie prychnął nam w twarz: „O nie, ja tu mieszkać nie będę! Co to za kolor ścian?! Jakie brzydkie płytki na podłogach!”. Nie. Bo maleńkiemu dziecku przez pierwsze miesiące, jeśli nie lata najpotrzebniejsza jest inna sprawa. Inny bezpieczny azyl – MAMA. Wtedy nieważne, czy znajduje się w domu, czy w pociągu, samolocie, tramwaju; na spacerze, w gościach czy w sklepie – jeśli jest mama, do której da się przytulić, jest okejka. Potwierdzone info.

Moja córeczka, niczym huba na drzewie, mieszkała na mnie dobrych siedem miesięcy – kochała chustę, karmiła się naturalnie do 15 miesiąca. Właściwie do teraz tatuś nosi ją jeszcze w Tuli. Nasza córka gardzi też oddzielnym łóżeczkiem i śpi w poprzek naszego dwumetrowego łoża. Cóż – rodzicielstwo bliskości pełną gębą, ale już zdążyliśmy ten słodki stan pokochać;)

Ale do sedna – obawa debiutujących rodziców, że nie mają designerskiego dziecięcego pokoiku rodem z Pinteresta okazała się zupełnie abstrakcyjnym problemem. Choć jak wiecie, teraz znów trochę się zmieniło. Drugi bobas w drodze, kupiliśmy wreszcie swoje mieszkanie, w którym jest też miejsce na urządzenie POKOJU DLA DZIEWCZYNKI. Trzeba działać. No właśnie, i tu coś we mnie zgrzyta – bo „pokój dla dziewczynki” kojarzy się od razu z jakąś klasyfikacją: chłopcy mają w swoim roboty i budowle LEGO, a dziewczynki różowe ściany, drewnianą kuchenkę i lalki księżniczki. Może mam jakiś kompleks, ale zawsze będę powtarzać, że inteligencja nie ma płci i jeśli dziewczynki chcą, to też mogą mieć całe ściany w układach planetarnych i astronautach. Podobnie jak chłopcy mogą bawić się w dom lalkami Barbie – nikomu nic do tego.
Ale wróćmy do urządzania. Podstawowa zasada moim zdaniem to baza. Jednolita. Wyobraź sobie te setki klocków i pierdółek rozrzucanych każdego dnia przez dziecko. Mój zmysł estetyczny podpowiada, by temu chaosowi dać chociaż jasne jednolite tło: gładkie białe ściany, drewnianą podłogę i jasne meble. Reszta i tak będzie pstrokacizną :D

Druga strona medalu jest taka, że mamusia, która mając 30 lat urządza pokój swojej córki, może po latach zrealizować ciche marzenia o dziecięcej sypialni, której sama nie miała – róż, plusz i księżniczki. Coś w tym jest. Zebrałam kilka pomysłów na pokoiki, które bardzo mi się podobają – pod każdym zdjęciem znajdziecie link.
Nasz pokoik pokażę Wam pewnie za miesiąc, gdy odgruzujemy go z worków i kartonów, rozłożymy mebelki i damy małej buntowniczce się na dobre rozgościć;) Tymczasem pokoje, które mega mi się podobają:

1) Vivi&Oli – wnętrze dla brata i siostry – mega pomysł i ta artystyczna dusza mamy, która urządzała pokój – KLIK

2) Piękny kącik do czytania dziecku na dobranoc u Nebule: KLIK! 

3) Świetne miejsce do rozwijania pierwszych artystycznych talentów dwulatka – kącik z biurkiem Minko u Buuby.pl: KLIK! 


4) Inspiracje pokoikowe z bloga Fistaszkowelove.pl 

5) Książki, wszędzie książki… (Więcej fotek TUTAJ)

6) A jak dodatki do pokoju, to tylko ze sklepu Pikoliny – KLIK

 

 

7) Pokój małej gwiazdy? Piękna, bajkowa propozycja TUTAJ.

8) Sporo szczegółów, ale nadal dziecięco i pięknie! KLIK!

9) I jeszcze coś w stylu Montessori – wszystko na wysokości wzroku i w zasięgu dłoni dziecka:) Więcej inspiracji TUTAJ:)