Taki Lajf!

A tata tam umiera…

Niestety. Ciągle i ciągle nawet podświadomie… oceniam ludzi „po pierwszym wrażeniu”. Wystarczy, że raz ktoś się „inteligentnie” odezwie czy coś dziwnego zrobi i koniec, wydaje mi się, że wiem na jego temat wszystko. Na szczęście też wciąż na nowo otwieram oczy.

Dotąd kierowałam się dośc jadowitymi słowami Marka Twaina: Lepiej jest nie odzywać się wcale i wydać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.

 

Ostatnio musiałam jednak sama się w myślach zbesztać – okazało się, jak bardzo pierwsze wrażenie może czasem zmylić. Oto moja krótka historia. Jechałam w delegację, autokar pełen ludzi. Przede mną siedziała jakaś młoda dziewczyna – drobna brunetka, na oko może 30 lat. Gdy kierowca w trzeszczącym głośniku ogłosił 10-minutową przerwę na toaletę, ona wyszła na zewnątrz, takim ociągającym, roztargnionym krokiem. Zerkam na jej siedzenie – oczom nie wierzę. I raptem gdzieś w głowie ta druga, cyniczna Żudit krzyczy:

– No chyba sobie robisz jaja, dziewczynko! Zostawić portfel i telefon na widoku i tak po prostu wyjść? Mistrzyni geniuszu, gratuluję! – myślę.

 

Jawne podśmiechujki z roztargnionej brunetki zaczęli też robić siedzący po sąsiedzku chłopcy – na oko młodzi licealiści. Oni też zawyrokowali, że musi to być  „zupełnie nieogarnięta paniena”. Chcieli jej już nawet zrobić jakiś dowcip – ale nie zdążyli – na szczęście…

Brunetka wraca, jak gdyby nigdy nic, drobiazgi zostawione na siedzeniu chowa do torby, wyciąga nogi na kilku siedzeniach… wszerz autobusu i idzie spać. Moje zdegustowanie oczywiście sięga szczytu. „Jacy ci ludzie dziś lekkomyślni, jacy roztrzepani, przecież wszystkie te rzeczy można jej łatwo wyciągnąć, gdy zaśnie. Może jeszcze nasza mistrzyni geniuszu prześpi swój przystanek?– śmieję się w myślach.

 

Nie minęła dłuższa chwila, gdy do roztrzepanej brunetki zadzwonił telefon. A ona, całkiem niespodziewanie, łamliwym głosem pełnym miłości zaczęła opowiadać:

Pogarsza mu się. Nie wiem, czy dożyje tej operacji serca, jest taki słaby… Lekarze kazali mu nawet przed zabiegiem usunąć wszystkie zęby leczone kanałowo, żeby nie stały się potencjalnym ogniskiem zapalnym. Rozumiesz to? Mój tatuś tak cierpi, umiera tam… a oni jeszcze wożą go i usuwają mu wszystkie jedynki, dwójki, tyle bólu. Za kilka dni operacja. Każdy lekarz stawia inną diagnozę, chyba zwariuję od tych informacji. Mówię ci, od wielu dni nie śpię, chodzę jak pijana. Jeśli mój tato w piątek na sali operacyjnej odejdzie, nie pozbieram się – mówiła brunetka, a cały autobus zamilkł, jakby boleśnie targnięty tym nieoczekiwanym nieszczęściem taty i własnym, pochopnym osądem.

fot. Pikolina