Taki Lajf!

Mężczyzno na miarę czasów. Żyj! Dla mnie

Pewnego dnia zastałam tu taki komentarz od pewnego czytelnika: „Co z tego, że współczesny facet, o jakim marzysz Ty i chyba większość kobiet, będzie wielozadaniowy, że przyniesie do domu mnóstwo kasy, że będzie działał na milionach różnych płaszczyzn? Co z tego, skoro gdy będzie miał 50 lat, z tego wszystkiego wysiądzie mu serce i zejdzie na zawał?”.

Pamiętam, że kiedyś na blogu z goryczą pisałam, że życzę wszystkim swoim koleżankom facetów „wielozadaniowych” – którzy nie tylko poprowadzą swoją firmę, zajmą się dziećmi, pomyślą i zarezerwowaniu wczasów, to jeszcze będą się kształcić, rozwijać itp…

To przecież marzenie wielu młodych kobiet. To właśnie takich facetów się szuka… mają nam imponować na każdym polu, wspierać, mieć czas dla rodziny, przynosić do domu mnóstwo pieniędzy. Ale nagle, jak grom z jasnego nieba  spadł na mnie wspomniany komentarz czytelnika (mężczyzny!): „ok, niech facet stanie się taki wielozadaniowy, bardzo na miarę czasów… i co z tego? Przecież on już w wieku 50 lat stanie się wrakiem, serce mu wysiądzie”.

Tamten czytelnik miał rację… Dziś „modny” to jest przede wszystkim mężczyzna zdrowy i dbający o siebie! Niekoniecznie biznesmen, alfa i omega, ale Twój kompan i przyjaciel, z którym doczekasz starości, który będzie cię trzymał za rękę, gdy na świat przyjdzie wasze dziecko; ktoś z kim zjedziesz świat i doczekasz się wnuków. Który BĘDZIE. Na każdym etapie Twojego życia. I właśnie przez ten pryzmat obserwuję dziś swojego ukochanego. Będę dbała o jego zdrowie, wyganiała na basen i siłownię częściej, niż jego tradycyjny RAZ w tygodniu. Wolę spędzać samotne wieczory, gdy on robi kolejną długość basenu, niż w wieku 50 lat… zostać sama. A uwierzcie, ciężko pisać to mamie zbuntowanej dwulatki, mamie ciężarnej, która wieczorem potrzebuje fizycznego i psychicznego wsparcia partnera.

Cholernie ubolewam, że dziś tak trudno jest zagonić swojego mężczyznę do lekarza. Że na zwykłe badanie krwi trzeba go umawiać niecnym podstępem. Tak, żeby dopiero pod budynkiem przychodni lekarskiej zorientował się, że wcale nie wyciągnęłaś go tu na randkę i włoską pizzę, jak mówiłaś przez telefon…

 

Dlatego dziewczyny – na randkę marsz! 

fot. Pikolina