Bez kategorii, Taki Lajf!

Dwa słowa, które chciałoby usłyszeć każde dziecko

Ostatnio odbierając córkę ze żłobka, uczestniczyłam w mało przyjemnej rozmowie. Pani opiekunka, podsumowując dzień mojej dwulatki, powiedziała, że… było ciężko. „Mała nie chciała spać, biła inne dzieci, rzucała we mnie poduszką i pyskowała, machając mi pięściami przed twarzą”. 

Po tych słowach, wypowiedzianych o mojej (takiej przecież pociesznej i poukładanej, gdy jesteśmy z nią sami) dwulatce, po prostu mnie zatkało. Było mi bardzo przykro i zastanawiałam się, gdzie popełniliśmy błąd – przecież w naszym domu nikt nie stosuje przemocy! W głowie szukałam wytłumaczenia, bo wina zawsze przecież leży gdzieś pośrodku. Z jednej strony wiedziałam, że moje dziecko reaguje krzykiem i wymachiwaniem rączkami, gdy jakieś jego granice są przekraczane (np. w danym momencie nie chce iść spać – bo woli się pobawić chwilę dłużej – i trzeba to w pewnych sytuacjach respektować). A z drugiej – pani opiekunka też mogła mieć dość zgrai rozkrzyczanych dwulatków i było jej po prostu przykro, gdy nasza córka rzuciła w nią poduszką.

Minął dzień i uświadomiłam sobie, że problem jest trochę innej natury. Bo jako rodzice już podświadomie nadaliśmy córeczce etykietkę „niegrzecznej” łobuziary. Po kilku różnych skargach na zachowanie córeczki przyczepiliśmy jej łatkę małej rozrabiaki, która nie panuje nad złością. A od etykietki nadanej dziecku to już krótka droga do samospełniającej się przepowiedni;)

Na szczęście ostatnio miałam przyjemność przeczytać bestsellerową książkę „Opowieści dla chłopców, którzy chcą być wyjątkowi” Bena Brooksa, która pomogła mi poukładać w głowie nasz pierwszy wychowawczy „problem”. To zbiór stu pięknie ilustrowanych, krótkich biografii, które zainspirują zarówno dzieci, jak i rodziców. Bohaterami są m. in.: Barack Obama, Galileusz, John Lennon, Konfucjusz, Gandhi, czy legenda piłki, Lionel Messi. To książka o chłopcach, którzy stali się inspiracją dla milionów – pomimo własnych ograniczeń – ciężkich chorób, łatek, jakie im przyczepiano, biedy oraz czasów, w których się urodzili.

Ich dzieciństwo nie było łatwe. Niektórym z nich totalnie nie szło w szkole, nie radzili sobie z presją oczekiwań rodziców, inni zmagali z poważnymi chorobami (jak np. Ludwig van Beethoven, który stopniowo tracił słuch, a mimo to cały czas komponował genialne utwory), lub byli ofiarami przemocy rówieśników. Mimo niesamowitych trudności nie poddali się. A ile było wśród nich „krnąbrnych łobuzów”? Całe rzesze. Na przykład genialny Salvador Dali dostał łatkę „niegrzecznego”, bo w dzieciństwie miał ataki złości i szału, nad którymi nie potrafił panować.

Książka absolutnie skradła moje serce – każda z tych biografii może być opowieścią na dobranoc. Moja córka również kazała ją sobie czytać – oczywiście, jak to dwulatce, najbardziej podobały jej się piękne ilustracje. O tym, że lektura zainspiruje dzieci, nie mam wątpliwości. Zaskoczeniem było natomiast, że potrafiła tak zadziwić mnie – mamę, która pochłania książki na kilogramy;) Płakałam, czytając opowieść o Ricku van Beeku, ojcu Maddy. Jego córeczka miała dwa miesiące, gdy zdiagnozowano u niej dziecięce porażenie mózgowe – nie mogła więc mówić ani kontrolować pracy swoich mięśni. Jej tata zauważył, że czuje się szczęśliwsza, gdy przebywa na dworze. Wpadł na niezwykły pomysł: gdy Maddy miała trzynaście lat, razem z nią wziął udział w triathlonie. Pchał kajak z córką podczas pływania, ciągnął na wózku w czasie jazdy rowerem i niósł na rękach w trakcie biegu. Zdumiona publiczność była w szoku – gdy zapytano Ricka, jak on to robi, odpowiedział: „Ona jest moim sercem, a ja jestem jej nogami”.

Gdy to piszę, znów płaczę. Tak niesamowita wrażliwość i empatia bije ze stron tej książki – bez wątpienia będę ją czytać swoim córkom niezależnie od wieku.

Bo to od nas, rodziców w ogromnej mierze zależy, jak potoczy się życie naszych pociech. Louis Armstrong został legendą jazzu, ale nie udałoby mu się to, gdyby nie otucha i wsparcie życzliwych osób. Zmagający się w dzieciństwie z poważną chorobą i biedą Lionel Messi nie zostałby piłkarzem wszech czasów, gdyby pewnego dnia w jego talent nie uwierzył klub z Barcelony (który opłacił bardzo drogie leczenie chłopca).

Najważniejsze, byśmy wbrew okolicznościom i innym ludziom zawsze widzieli w dzieciach dobro – tak radzi też Konfucjusz, jeden z bohaterów „Opowieści dla chłopców, którzy chcą być wyjątkowi”:

„Każda rzecz jest na jakiś sposób piękna, ale nie każdy jest w stanie to piękno dostrzec”.

Dziś wiemy, że nie wszystkie dziewczynki muszą być „grzeczne” i ciche jak myszki. Podobnie jak nie każdy chłopiec musi lubić rywalizację czy bycie twardzielem – i to jest w porządku! Czytajmy dzieciom. O tym, że wielcy odkrywcy czy pisarze też miewali kiedyś słabe oceny w szkole. O tym, że nie każdy musi lubić sport czy nauki ścisłe. O tym, że żyjemy w świecie, w którym każdy może być, kim chce. Wystarczy wrażliwość, pomysłowość i wiara w siebie, by zmienić świat na lepsze.

Na koniec jeszcze zdanie, które warto powtarzać tym, których kochamy:

JESTEŚ WYJĄTKOWY. Te dwa słowa chciałby dziś usłyszeć każdy mały i duży człowiek!

Fot. Pikolina