Bez kategorii, nieCodzienność

Terapeutyczna lista słów, którą powinna stworzyć każda kochająca się para

Oto fragment rozmowy pary (z wieloletnim stażem) z terapeutą, który stara się ratować ich małżeństwo. Sytuacja opowiedziana z perspektywy Jancee, żony Toma i mamy kilkuletniej Sylviee. 

– „Na następną sesję chciałbym wam zadać pracę domową – mówi terapeuta. Potem zwraca się w moją stronę:
– Zrób listę wszystkich rzeczy, jakie Tom wnosi do waszego związku, w tym jako rodzic.

Notuję to w skrupulatnie przyniesionym notesiku.

– Pozytywnych rzeczy? – Upewniam się.
– Tak. … drobne rzeczy, miłe gesty, które robi automatycznie. Postaraj się zawrzeć jak najwięcej szczegółów. W drugiej kolumnie wypisz kwestie, które cię drażnią.

Ciekawie będzie zobaczyć całe spektrum pozytywnych i negatywnych obszarów. Kiedy kłócimy się o drobiazgi, zaczynamy je wyolbrzymiać, tracimy perspektywę, a przecież chodzi tylko o bałagan w domu. Zaczynamy przegapiać tak wiele innych aspektów.

(…) Następnie terapeuta zadaje pracę domową Tomowi: on również ma przygotować listę rzeczy, które we mnie kocha, a także potencjalnych sposobów na poprawienie tego, co mi w nim przeszkadza. Listy mamy trzymać przed sobą w tajemnicy.

Na następną wizytę zjawiamy się przed czasem, dumnie dzierżąc w dłoniach nasze prace domowe. Niczym pilni uczniowie. Na początek terapeuta prosi, żebym zaczęła od listy miłych gestów Toma:
– Chciałbym, żebyś przeczytała je Tomowi i obserwowała jego reakcje.
Dziwnie stremowana wyciągam listę i zaczynam czytać:

1) Wozi mnie wszędzie samochodem, bo jazda po mieście mnie stresuje boję się szaleńców drogowych.
2) W weekendy zabiera nas do parków i ogrodów botanicznych.
3) Nieustannie mnie rozśmiesza.
4) Naprawia różne rzeczy w moim komputerze, których jest niemało.
5) Malował dom moich rodziców w zeszłe wakacje, weekend za weekendem, w upale…

Urywam, czując nagły przepływ emocji.
– Tom – kładę mu rękę na ramieniu. – W każdy weekend! W upale. Na chyboczącej się drabinie! – Łzy zaczynają lecieć mi po policzkach. – Byłeś taki dobry dla moich rodziców. A gdy byłeś dobry dla nich, jesteś dobry dla mnie. Po chwili opanowuję się i kontynuuję wyliczanie:

Tom pobudza mnie intelektualnie, nieustannie wyszukuje dla nas filmy, książki i miejsca warte odwiedzenia. (…) Każdego ranka robi mi kawę. Cierpliwie uczył naszą córkę czytać, literować jeździć na rowerze. Jest bardzo łagodny i nigdy nie podnosi głosu.

kurtki zimowe męskie

 

Twarz Toma zdradza lekkie zakłopotanie.

– Wzruszyłem się. Dziwnie było to wszystko słyszeć od Jancee. To ciekawe, że w mediach społecznościowych dajemy sobie tak dużo feedbacku, kciuki w górę i w dół, ale nie dajemy sobie tego nawzajem w związku.

– To prawda – zgadza się terapeuta – Ale nie jest to łatwe. Dlatego to ćwiczenie jest przydatne, bo pozwala zobaczyć, jak wiele naszych starań jest zauważanych i docenianych, jak wiele tak naprawdę one znaczą. Twoja żona zalewa się łzami, opowiadając, jak malowałeś dom jej rodziców.

Następnie terapeuta każe mi odczytać rzeczy, które irytują mnie w Tomie. Mam lekkie opory przed psuciem romantycznej atmosfery, którą właśnie wykreowaliśmy, ale posłusznie wyciągam drugą listę:

– Gdy o coś proszę, ignoruje mnie, albo odpowiada później.
– Nie docenia ogromu pracy, częściowo niewidocznej, jaką wkładam w opiekę nad naszą córką.
– Prawi Sylvie komplementy i mówi, że ją kocha – mnie tego nie mówi.

Terapeuta kiwa powoli głową.

– Co cię uderza, gdy porównujesz te dwie listy?
– Kontrast – odpowiadam. Lista dobrych rzeczy jest dłuższa i obejmuje ważniejsze obszary

– Ważne, by mieć na taką listę więcej czasu, podczas jej czytania patrzeć na siebie i porozmawiać o tym co sądzimy o każdym punkcie z listy. Korzyści utrzymują się całe miesiące, a nawet lata – podsumowuje terapeuta”*.

PS Takie to banalne, ale podobnej listy w historii 13-letniego związku z Karlosem nigdy nie stworzyliśmy – dziś nadrabiam. Bez chusteczek ani rusz…

*Fragmenty książki „Jak z nim wytrzymać, kiedy pojawią się dzieci” Jancee Dunn

Fot. Pikolina