Zakazane tematy

W sprawie podziału naszego majątku

Znam w swojej rodzinie przynajmniej dwie przykre sytuacje, w których rodzeństwo (dziś to już osoby dorosłe lub w wieku nawet emerytalnym) jest niemal nieodwracalnie skłócone. Ze zdrowych, rodzinnych relacji zostało tyle co nic. 

Bo ci bracia, te siostry nawet i w najważniejsze święta w roku nie widują się, a gdy zobaczą się przypadkiem np. w supermarkecie, zapada niezręczna cisza, ktoś odwraca wzrok, ktoś nerwowo zaciska pięści w kieszeniach. Rodzeństwo. Z jednych rodziców, z jednego domu! Jak się domyślacie, gdy nie wiadomo, o co w takich konfliktach chodzi, to chodzi o pieniądze. Podobnie było i tutaj, zawinił nierówny podział majątku.

Bo oto w rodzinie ma miejsce taka sytuacja. Jeden – najmłodszy, najbardziej hołubiony syn otrzymuje po rodzicach wielki dom i sporo ziemi, a pozostała dwójka jego rodzeństwa dzieli na pół dom drugi, w stanie podupadającym, ze wspólnym maleńkim podwórkiem. Wzajemna niechęć narasta, bo tamta dwójka czuje się pokrzywdzona. Wiadomo, połowę (powiedzmy – parter) domu trudno sprzedać, a małe podwórko dzielone z kimś na pół też nie prezentuje większej wartości. W rodzeństwie, które czuje się takim podziałem pokrzywdzone jest więc skrywany żal – do rodziców, do najmłodszego (dziś 40-letniego) brata. Ktoś jest „lepszy”, ktoś czuje się gorszy, mniej doceniony. Sytuacja bez wyjścia, bo tego podziału majątku nikt już nie cofnie. Pozostaną tylko te skrywane pretensje; wszystkie święta, grille, urodziny, które każde z rodzeństwa będzie wolało spędzać z dala od siebie. Ja wiem, że za taki stan rzeczy odpowiadają i inne niesnaski, ale temat niesprawiedliwego podziału majątku zawsze pozostaje gdzieś z tyłu głowy.

To tylko jedna z takich sytuacji na moim rodzinnym podwórku – a znam ich kilka. Co kieruje rodzicami, ludźmi zazwyczaj już starszymi, że w pewnym momencie decydują się podzielić majątek w sposób nierówny? Czasem przekonanie, że „jedno z dzieci sobie nie poradzi i trzeba mu pomóc bardziej”, czasem opinia: „najmłodszy syn jest nam najbliższy, starsi zawsze mieli ciekawsze rzeczy do roboty, niż siedzenie z nami na gospodarstwie”. A jakie emocje i myśli kryją się w „poszkodowanym” rodzeństwie? „Rodzice zawsze kochali go mocniej niż mnie”, „ to niesprawiedliwe, dlaczego on ma lepiej?”, „ ja zawsze byłem tym gorszym synem”.

Czy dałoby się to wszystko inaczej rozwiązać? 

Kilka lat temu, gdy szukałam pierwszego mieszkania do kupienia w Białymstoku (na zlecenie mojego dziadka), wpadłam na świetną ofertę. Parter, ogródek, 5 minut spacerkiem do centrum, stan do wprowadzenia. Zainteresowanych były tłumy, bo cena wydawała się bardzo niska jak na tamten czas. Warunek stawiany przez sprzedawcę? Chciał transakcji szybkiej i wyłącznie gotówkowej. A jako że mój dziadek posiadał spore oszczędności, udało się dobić targu. W całej tamtej sytuacji pozytywnie zadziwiali właściciele mieszkania. Byli nimi dwaj bracia – lekarze w wieku ok. 60 lat. Nieruchomość odziedziczyli bo rodzicach, staruszkach w bardzo podeszłym wieku. Ostatnią ich wolą było, by rodzeństwo mieszkanie po prostu sprzedało, a pieniędzmi podzieliło się po równo. Tamci lekarze tak właśnie zrobili. Pamiętam, że gotówka u notariusza od razu była podzielona na pół, a oni – w takiej serdecznej braterskiej relacji żartowali, że teraz to zabiorą wnuki na jakieś lepsze wakacje. Głośno przyznali się też, jak cieszą się, że „mają to z głowy, bo znają liczne sytuacje, gdy rodzeństwo ze sobą o majątek po rodzicach walczy. A po co im takie głupie wojny i ukryte pretensje”.

Tamta historia zapadła mi głęboko w serce. Dziś, gdy myślę o swoich córkach i ewentualnym testamencie, zastanawiam się, jak to kiedyś będzie. Nie chciałabym skrzywdzić żadnej z nich. Ani doprowadzić do sytuacji, w której jedna czułaby się gorsza lub lepsza od drugiej. Mieszkanie czy ewentualnie dom rodzinny (jeśli kiedyś taki kupimy) to tylko cegły, rzeczy, coś o wiele mniej ważnego, niż ich dobra relacja w dorosłym życiu. Dlatego moją (i wiem, że K. też) ostatnią wolą będzie kiedyś, by dziewczyny sobie mieszkanie lub dom, nieważne, ile zostawią w nim wspomnień lub sentymentów po prostu sprzedały, sprawiedliwie dzieląc się kasą i ściskając sobie na koniec rękę. W najgorszym wypadku wynajęły obcym i po równo dzieliły się zyskami”. Siostrzane relacje ponad wszystko!