nieCodzienność

Jakich wartości warto nauczyć naszych maluchów już w dzieciństwie?

Jako mama dwóch córek od dawna interesuję się modnym trendem wychowywania dziewczynek w duchu niezależności. A dziś robi się to już pod prąd pewnym stereotypom. 

W tym nowoczesnym nurcie dziewczynki już nie bawią się wyłącznie lalkami czy drewnianą kuchnią w gotowanie obiadku. Bo w przyszłości nie mają być wcale gospodyniami domowymi siedzącymi w domu z dziećmi. Odchodzi się od wprowadzania ich w te tradycyjne ramy: facet robi karierę poza domem, a ona… poświęca się rodzinie. Dlatego, tak jak chłopców, zachęca się dziś córki do poznawania nauk ścisłych, programowania, bawienia samochodami i kopania piłki. Żeby w dorosłym życiu były silne i niezależne, odnosiły sukcesy na równi z mężczyznami, piastowały kierownicze stanowiska czy robiły doktorat z biofizyki.

To jest oczywiście świetne… Czytam córkom bajki o kobietach astronautkach i laureatkach Nagrody Nobla. Kupuję czarne koszulki z Batmanem. Tatuś pokazuje dwulatce strategiczne gry. Jest w tym jedno „ale”.

Bo wiecie co? W tym wszystkim najważniejsze jest słuchanie dziecka. Jeśli ono w nosie ma zabawę w naukę słówek po włosku, bo chce nałożyć różową sukienkę wróżki i zaczarować cię w kota, to trzeba to uszanować. Jeśli spośród zajęć dodatkowych w przedszkolu zamiast koła matematycznego wybierze kółko plastyczne, bo lubi rysować, to trzeba je w tym po prostu wspierać. Bo dziecko, czy to dziewczynka, czy chłopiec, nie jest od spełniania naszych niezrealizowanych ambicji.

Powinniśmy być jak tata Leticii Bufonii, słynnej mistrzyni jazdy na deskorolce, bohaterce książki Bena Brooksa „Opowieści dla dzieci, które chcą być wyjątkowe” (autora światowego bestsellera „Opowieści dla chłopców, którzy chcą być wyjątkowi”). Tacie Letici początkowo bardzo nie podobała się dziwna pasja córki. Połamał jej nawet deskorolkę, twierdząc w złości, że „to zabawa dla chłopaków”. Ale dopiero, gdy zobaczył, jak jego dziecko kocha ten sport i z każdym dniem staje się w nim coraz lepsze, zrozumiał, że bez względu na własne opinie, powinien córkę po prostu wspierać. Dziś Leticia to gwiazda światowej klasy, która prawdopodobnie weźmie udział w igrzyskach olimpijskich w 2020 roku – planuje zdobyć złoty medal, by ponownie pokazać tacie, że było warto.

Bo nam, rodzicom mogą się nie podobać pasje naszych dzieci, ale warto im zaufać i doceniać zaangażowanie np. w nietypowy sport. Bo już nie jest tak, że balet jest dyscypliną tylko dla dziewczyn, a praca w NASA tylko dla facetów.

Andrea Bocelli, bohater książki „Opowieści dla dzieci, które chcą być wyjątkowe”, powiedział, że dla każdego z nas jest jakiś plan – naszym zadaniem jest ten plan odkryć. Czasem udaje się to zrobić już w dzieciństwie, innym razem potrzebujemy na to nawet… 40 lat;)

W książce poznajemy 100 motywujących historii zarówno dla dzieci, jak i rodziców. Czytamy więc lekko podane anegdotki z życia np. Hansa Christiana Andersena, papieża Franciszka, Joanny d’Arc czy Petera Jacksona. Każdy z nich, zanim stał się znany, napotykał trudności – docinki ze strony rówieśników, biedę, chorobę czy odmienny wygląd. Uwielbiam czytać córce pięknie ilustrowane opowieści, z których płyną mądrości takie jak te:

1) „Bez względu na to, jak dziwaczne lub zwariowane są nasze marzenia, zawsze znajdzie się sposób, by pokonać przeszkody”.

2) „Nie przejmuj się, pewność siebie to coś, czego można się nauczyć”.

3) „Rozmawianie o uczuciach jest OK – dzieci nie powinny się wstydzić swoich emocji. Tłamszenie ich jest po prostu niebezpieczne”.

4) „Czasem coś tak błahego jak np. przeczytanie komiksu może się okazać kluczowym momentem w podejmowaniu życiowych decyzji”.

5) „Pamiętaj, nigdy nie jest się zbyt młodym, by pomóc komuś, kto jest w potrzebie”.

Piękne, prawda? Ja z tej lektury wyniosłam jedno: niezależnie, czy moje córki będą chciały bawić się w różowe wróżki, czy grać w nogę, z chęcią będę im towarzyszyć. I nieważne, czy w dorosłym życiu wybiorą karierę naukową, robienie interesów czy siedzenie w domu z gromadką dzieci. Jeśli one będą ze swoimi wyborami szczęśliwe, to my też. Polecam Wam tę książkę, bo to pochwała wrażliwości, siły wewnętrznej oraz wartości, które warto zaszczepić maluchom już w dzieciństwie.

Zdjęcia: Magdalena Kiezik