Zakazane tematy

O pewnym nietypowym skandalu

Jakiś czas temu w Białymstoku mówiło się o pewnej aferze z bezdomnym. Oto bowiem jeden mocno pachnący jegomość kulturalnie wsiadł do autobusu komunikacji miejskiej, skasował bilet i usiadł wygodnie obok innych.

Niestety niemożliwy do zniesienia fetor jego ubrań bardzo nie podobał się współpasażerom. Ci szybko więc zgłosili skargę w kabinie kierowcy. Gdy autobus zatrzymał się, kierujący pojazdem podszedł do bezdomnego, by mu zakomunikować:

– Przepraszam, ale musi pan wysiąść. Pasażerowie skarżą się na przykry zapach.
– Ale jakim prawem? Mam przecież skasowany bilet! – zdenerwował się tamten pan.
– Przykro mi, proszę opuścić autobus. Utrudnia pan podróż innym – nalegał kierowca.

Pamiętam, jak bardzo oburzałam się tą sprawą. Myślałam: dyskryminacja! Biedny ten bezdomny pan! Podli ludzie!

1

Czy wraz z upływającym czasem ubywało mi empatii, czy też stałam się bardziej praktyczna? Nie wiem, ale zmieniłam zdanie co do podróżowania z bezdomnymi i innymi ludźmi trudnymi do zniesienia.

Potem była jeszcze moja znajoma, która wrzuciła posta na FB, że nie po to płaci za bilet komunikacji, by przez całą podróż autobusem słuchać, jak czyjeś dziecko na przemian płacze i wymiotuje. Ktoś oburzył się na jej słowa, mówiąc, że jak jest taką paniusią, to powinna jeździć własnym samochodem. Ale ona twardo upierała się, że płaci za komfort jazdy. Jej komentarz dał mi do myślenia. Po której stronie trzeba się opowiedzieć? Kto tu ma rację?

Innym razem, wracając z delegacji w Warszawie, jechałam autobusem zastępczym PKP. Na całą „parę” w głośnikach leciało disco polo. Żeby choć jeszcze to był jakiś kultowy Akcent czy „Ona tańczy dla mnie”, których dla śmiechu można słuchać. Nie, z głośników leciały „majteczki w kropeczki, o ho-ho-ho!” i inne żenujące kawałki o męskich potrzebach seksualnych. Nie dało się tego znieść, słowa wchodziły w głowę i drążyły mózg. Ani przy tym nie zaśniesz, ani nie poczytasz książki, ani nie porozmawiasz z koleżanką. Wreszcie ktoś nie wytrzymał i poprosił kierowcę o wyłączenie muzyki. Ten, obrażony, zrobił to. Jeden urażony kierowca kontra czterdziestu zadowolonych pasażerów.

2

Inna historia. Jechałam kiedyś z Warszawy na lotnisko w Modlinie, a mój wypełniony m.in. obcokrajowcami autobus pełen był oburzenia. Słusznego oburzenia. Oto bowiem jakaś francuska rodzina jechała z małym synkiem – chłopcem, który za punkt zabawy powziął testowanie wytrzymałości bębenków w naszych uszach. Dla żartu na zmianę to piszczał, to krzyczał, albo śpiewał… głosem tak cienkim i donośnym, że szyby aż drżały. Wszyscy pasażerowie albo zatykali uszy, albo obracali się, by skarcić dziecko chociaż spojrzeniem (po francusku chyba mało kto umiał). Co było w tym najgorsze? To, że rodziców krzykacza bawiła jego zabawa, ani razu nie starali się go uciszyć. Wychowanie bezstresowe, czy co?

I wtedy, gdy ból głowy zaczął narastać, a chłopiec dla zabawy darł się dalej, uświadomiłam sobie pojęcie mniejszego zła. Bo gdyby tak pozostałych trzydziestu pasażerów, którzy również zapłacili 25 zł za bilet poprosiło, by głośna rodzinka wysiadła, bo pozostałym pękają bębenki i boli głowa, ucierpiałyby tylko 3 osoby. Trzy osoby kontra trzydziestka z bolącymi głowami i złym humorem.

3

Nikt mi już dziś nie wmówi, że jeżeli chcę wygód w podróży, ciszy i spokoju, powinnam jeździć własnym autem. Owszem, często jeżdżę też swoim samochodem, ale nie zawsze i nie wszędzie się da! Kiedy więc podróżuję autobusem lub pociągiem, zakładam, że płacę za umiarkowany spokój. Skoro większość pasażerów to ludzie kulturalni i dostosowani do sytuacji, dlaczego mamy cierpieć, gdy ktoś jeden odstaje?

Kiedy białostocki skandalik z wyproszeniem bezdomnego miał miejsce, przewoźnik argumentował zajście tym, że przez pojedyncze jednostki może stracić duże grono klientów. Ponoć kierowca autobusu miejskiego działał w interesie swojej firmy. Dziś już nie oburzam się – autentycznie miał rację!

Jestem za tym, aby ludzi, którzy uniemożliwiają spokojną podróż innym, kulturalnie wypraszać. Tu nie chodzi o dyskryminowanie bezdomnych. Tak samo wyprasza się przecież ludzi agresywnych czy wandali. Znacie mnie, szanuję każdego człowieka. Tylko dlaczego w imię GRZECZNOŚCI wobec jednej osoby pozostałych kilkudziesięciu pasażerów ma odczuwać ból głowy lub mdłości?

Jakie Wy macie zdanie? Koniecznie dajcie znać w komentarzach :)

Zdjęcia: Pikolina

4