nieCodzienność

Dlaczego kobieta powinna mieć prawo jazdy?

Przy okazji kolejnej, trzeciej już akcji z marką Nissan, w ramach której testujemy rodzinne (choć nie tylko!) auta, pomyślałam o kobiecie w samochodzie… jako o szczególnym zjawisku. 

Bo bywa tak, że idea jeżdżenia samochodem z kobietami jakoś źle się kojarzy: bo albo mówi się: „uwaga, baba za kółkiem”, albo z tej baby robi się szofera, który po imprezie odwozi męża do domu. Ja jednak w posiadaniu auta i prawka upatruję czegoś ważniejszego – kobiecej wolności. Przeczytajcie, co kilka lat temu powiedziała mi 65-letnia babcia Z.:

– Wiesz Judytka, wiele rzeczy w życiu robiłam – zbudowaliśmy dwa domy, wychowaliśmy trójkę dzieci, nawet do Ameryki wyjechałam i tam musiałam sobie sama radzić. Ale dziś, na starość jest jedna rzecz, której zazdroszczę innym kobietom – że one tak swobodnie i bez lęku jeżdżą samochodami! Sama co prawda mam prawo jazdy, ale nieużywane przez 30 lat. Ach, gdybym tylko miała odwagę wsiąść za kółko, byłabym niezależną od chłopów wolną kobietą! – powiedziała znad filiżanki kawy rozmarzona babcia.

Bo samochód i czynne prawko to kobieca wolność – zgadzam się z babcią w stu procentach! Wiem, że istnieją też bardziej ekologiczne środki transportu jak PKP czy taksówki, ale nie są na totalnie każde zawołanie (bo spróbuj zamówić taxi np. w Sylwestra) i trudno o nie na jakiejś odludnej wsi. Ileż razy słyszałam też od mojej drugiej babci, że nieraz chciała wyjść z jakiejś imprezy, bo zwyczajnie miała już towarzystwa dosyć, ale była uzależniona od dziadka – swojego kierowcy. A on bawił się jeszcze w najlepsze.

Sama do zrobienia prawka podchodziłam wielokrotnie – to się niestety za mną ciągnęło od liceum. Po pierwszych trzech niezdanych egzaminach praktycznych zrobiłam sobie przerwę na pięć lat. Dopiero, gdy kończyłam studia, dotarło do mnie, że muszę mieć prawko – szczególnie ze względu na pracę, a potem… by móc wozić swoje dzieci (które były w planach) – do lekarza, do dziadków czy żłobka. Chciałam być niezależna od swojego faceta. Ta motywacja bardzo pomogła – po wieloletniej przerwie zdałam egzamin za pierwszym razem.

(U góry moja rodzinna wieś, dziadek, babcia Z. z siostrą) Czasem jednak do tej pory denerwują mnie pewne uwłaczające kobiecym zdolnościom zachowania, szczególnie facetów – niektórzy myślą chyba, że jak baba za kółkiem, to od razu jeździ tragicznie. Albo… zrobiła sobie prawko, żeby wozić swojego partnera np. po imprezie, gdy ten wypił kilka piw. Nieraz byłam świadkiem takiej sytuacji:

– Judyta ma dziś ze sobą prawko? Super, to się zaraz napijemy, Karlos! – mówił jakiś kolega.
– No, niestety uzgodniliśmy ze sobą, że dziś to ja będę szoferem swojej żony – ucinał mój kochany mąż-feminista.

Czasem też, jak ostatnio, gdy na parking podjechaliśmy właśnie nowym autem do testów z salonu nissana, jakiś sąsiad tradycjonalista zapyta:

– Widzę, że macie nowe auto?
– Nie nasze, dostaliśmy do testów na weekend – odpowiedział Karol.
– Tak, a z jakiego salonu wziąłeś? Jak ci się jeździ? Będziesz je kupował? – zapytał męża sąsiad, całkowicie ignorując moją obecność przy tej rozmowie. Bo co tam baba może mieć do powiedzenia w kwestii samochodu, prawda?
– Właściwie to mojej żonie zaproponowano testy i jak dotąd tylko ona go prowadziła, więc nie wiem – uciął mój mąż ku zdziwieniu sąsiada.

I wiecie, jakie mam odczucia po jeździe nissanem x-trailem? Tym wysokim, masywnym SUV-em? Że jest to auto właśnie dla kobiety! Wbrew opiniom, że babski samochód powinien być mały. A szczególnie już jest świetny dla młodej mamy. Czy to za kółkiem, czy w roli pasażerki czułam się po prostu… zrelaksowana. Co urzeka najbardziej, to ogrom miejsca z tyłu – rozsiadłam się między fotelikami dzieci i rozprostowałam nogi jak w prawdziwej limuzynie! Oczywiście, podobnie jak w trakcie przygody z qashqaiem (klik!), z dziewczynkami od razu poprosiłyśmy o odsłonięcie szyberdachu – podniebna panorama z perspektywy pasażerów działa wprost hipnotyzująco – potwierdzone info na szybko usypiających w dzieciach!

Samochód ma napęd na cztery koła, i tę jego właściwość postanowiliśmy przetestować, jadąc na wieś. Właśnie do babci, która zawsze zazdrościła tym kobietom za kółkiem. Rodzinna wyprawa, jak to z małymi dziećmi bywa, musiała zostać przerwana – starsza córka poprosiła o postój i piknik gdzieś w szczerym polu. To tam, na grząskich podlaskich ścieżkach testowaliśmy moc napędu nissana x-trail. Nie zawahał się nawet na największych wertepach, po których przed nami jeździły chyba tylko rolnicze ciągniki. Jeśli ktoś marzy o długich rodzinnych eskapadach w nieznane, myślę, że to auto jest idealne – szczególnie pod względem wygody pasażerów.

(Powyżej cudowne wspomnienia:  spotkanie trzech pokoleń: pradziadkowie totalnie zachwyceni wizytą dziewczynek). Jadąc tak masywnym samochodem ma się wrażenie bezpieczeństwa – a to kluczowe, gdy wieziesz malutkie dzieci. Mimo że x-trail jest stworzony raczej do zadań specjalnych (według opinii użytkowników) takich jak offroadowa jazda choćby po górach lub alternatywnych piaszczystych drogach, dobrze sprawdzał się w także mieście. A to, co „babie za kółkiem” spodobało się najbardziej, to oczywiście kamera pokładowa – dzięki niej zaparkowanie dużego samochodu nawet w najbardziej wymagającym parkingu galerii handlowej nie sprawiało większych trudności. Do tego piękne wnętrze – wielość przycisków i funkcji wcale nie przytłaczała, bo wszystkie nowoczesne technologie x-traila obsługiwaliśmy intuicyjnie.

No i najważniejsze w trakcie rodzinnej eskapady po podlaskich drogach i wertepach – ten błysk w oku mojej babci, gdy zajechaliśmy pod jej dom na wsi. Powiedziała mi, że jest dumna, że jej wnuczka to taka niezależna kobieta za kółkiem!