Taki Lajf!

Przyjaźń? Tylko dla forsy.

Mimo tego, że z Agą znamy się 21 lat (!), przeszłyśmy razem czas zabaw w piaskownicy, mordor gimnazjum, bunt liceum, pierwsze miłości, czas studiów, nasze śluby… a dziś razem cieszymy się Jej macierzyństwem, ciągle o swojej przyjaźni słyszymy absurdalne rzeczy. 

Nigdy nie miałam siostry. Kiedy z braćmi byliśmy już zżytymi podlotkami, mama była w ciąży. W domu wielka nadzieja na dziewczynkę. Prosiłam, żeby koniecznie, ale to bez dwóch zdań, była siostra. Chciałam jej przekazać po sobie całą „spuściznę” – lalki, ciuchy, sekrety. Zamiast Małgosi, pojawił się jednak Mateuszek, o 8 lat młodszy ode mnie. Mały braciszek z wielkimi oczami, którym wszyscy się wspólnie w domu opiekowaliśmy. Teraz mam świetnych, dorosłych braci. Gdybyście spotkali mnie na mieście z którymś z nich – pomyślelibyście – „o, jakaś chuda blondi i łysy pakers z siłowni”:D. Niedobór siostry da się na szczęście uzupełnić dobrymi przyjaciółkami.

DSC03371

„Judyta pali w parku papierosy i ciągnie biedną Agę na dno!”

Nie mam drugiej takiej kumpeli, która byłaby ze mną od samego początku. Nawet nie od podlotka, bo przecież – od zamierzchłej epoki kilkuletniego dziecka. Piaskownica, którą odwiedzałam na jej podwórku, pierwszy aparat cyfrowy, którym robiła nam zdjęcia w szkole, pierwsze czarne glany, pierwszy chłopak, którego mi chyba zazdrościła, pierwszy wspólny wyjazd na stopa, pierwsza opowieść o tym, jak poznała swojego obecnego męża. Czasem nie mogę wyjść z podziwu… kiedy to wszystko tak szybko minęło? Dziś w sklepie kupuję przecież czekoladki dla jej starszego synka. Uroczego dwulatka, który słodko ciągnie mnie tą malutką rączką, by pokazać swoje zabawki.

Gdy przyszedł boom na blogi, Aga miała go pierwsza – na buubie.pl do teraz pokazuje piękną stronę macierzyństwa. Długo namawiała mnie na założenie własnego, nie mogła przeżyć, że jeszcze bloga nie mam. Wierzyła, znała moje polonistyczne talenta. Byłyśmy nawet ulubienicami pani od polskiego (do dziś z nią, naszą licealną profesor, SMS-ujemy!):)

DSC03406

„W przyjaźni hajs się musi zgadzać!”

Wczoraj znów się z Agą spotkałyśmy. W jej pięknym nowym domu, w którym słychać gwar malutkich dzieci, gdzie ten jej poznany jeszcze w czasach liceum ukochany mąż, gdzie te małe wesołe pinczerki – Daisy i Sharki.

Skoro rodzice nie dali mi siostry, to, jak widzicie, sama ją sobie znalazłam. Żadna z nas nie jest idealna, ale patrzymy na swoje małe wady zawsze przez pryzmat tych wspólnych lat, pryzmat tego, czym życie nas obie doświadczyło… Ale dziś o żadnych smutkach nie będzie!

Robiąc zdjęcia na bloga, chciałyśmy się trochę pozgrywać – z tego, co w swoim życiu zdążyłyśmy już usłyszeć na temat naszej przyjaźni – że my „wspólnie ciągniemy siebie na dno”, „że kumplujemy się tylko dla pieniędzy”, „że jestem jej przyjaciółką, byle tylko Aga dała mi tego słodkiego pinczerka (Gucię) za darmo”. A w czasach blogosfery – „aby tylko wyłudzić od Agi linkowanie na jej dużym fanpage’u”.

DSC03478

Aga, no weeeź proszę podlinkuj mnie, zobaczysz, będzie fajnie!;)

Były już takie historie. Wiele osób chciało zniszczyć naszą relację. Może z zazdrości, a może z głupoty – jątrzyły, podburzały. W pewnym momencie nawet kazały wybierać: „albo ja, albo ta twoja Żudit”. Ach, co za naiwność. Próbować zniszczyć taką przyjaźń :D

DSC03434

DSC03356

Opłacało się odwiedzić Agę. Wydoiłam ją z forsy do cna;)

DSC03428

Zdjęcia: buuba.pl